Anioły, kokoszki, koty i inne dziwne stwory, czyli co się kryje w toruńskich starych murach i kamienicach…

Z czym kojarzy się Toruń? Oczywiście z Mikołajem Kopernikiem i piernikami. Mi jednak od tej pory będzie się również kojarzył z dziwnym małymi figurkami wkomponowanymi w mury oraz nietypowymi rzeźbami, takimi jak piernikarka czy przekupka. Co chwilę napotykane statuetki bardzo przypominają te w Bratysławie, gdzie całe stare miasto usiane jest dziwnymi figurkami. Rycerze z ceramiki, zagadkowe drzwi na łąkę, twarze mieszczan w kryptach, siedzące kokoszki i wylegujące się koty na parapetach to ozdoby, które pojawiają się na średniowiecznych murach w Toruniu.


Efekt jest naprawdę ciekawy, ale i pomysły dają do myślenia, bo jak tu się nie zastanawiać, co autor miał na myśli, kiedy widzi się kurę z odciętą głową zwisającą na rogu kamienicy???

Nad dziwnymi drzwiami na łąkę, przez które zaglądają koń, krowa, koza i pies, szczerzy się jednorożec i swym rogiem wskazuje na pewną sentencje, a może raczej przestrogę:
„Mala herba cito crescit” (Złe ziele szybko rośnie)

Można powiedzieć, że to nietypowa wystawa ceramicznych figurek. Nie kupimy na nią biletu i nie obejrzymy w zamkniętym pomieszczeniu. By ją zobaczyć musimy wybrać się na spacer po pięknej starówce Torunia i dobrze się rozglądać, by zauważyć te maleńkie postaci w zakamarkach gotyckich budowli. Ceramiczne figurki zostały stworzone przez toruńskich artystów. To dość świeży pomysł, mający na celu ożywienie zabytkowej architektury, a także przyciągnięcie uwagi do ciekawych, a często pomijanych detali.

GALERIA PASJA
Figurki w murach przy ulicy Podmurnej przypominają o ludziach i czasach, w których miasto powstawało, np. Krzyżak w płaszczu i hełmie. W końcu to właśnie Krzyżacy w 1230 roku dali początek miastu, które było dla nich punktem wyjścia do podboju plemion pruskich i tworzenia państwa krzyżackiego.

Jako pierwsza  w 2007 roku pojawiła się grupa mieszczan, których postacie nawiązują do średniowiecznego malowidła Pasji Chrystusowej z kościoła św. Jakuba. Nieznany artysta umieścił sceny Męki Pańskiej w realiach XV-wiecznego Torunia, co pozwoliło poznać ubiory i obyczaje ludzi zaludniających niegdyś gotyckie uliczki grodu Kopernika. Na nich wzorował się rzeźbiarz Dariusz Przewięźlikowski, tworząc galerię ceramicznych postaci (GALERIA PASJA), które możemy oglądać m.in. na murze przy ul. Podmurnej (między ul. Szewską a Podmurną 60) oraz w niszach okiennych dziedzińca Ratusza Staromiejskiego. Są wśród nich mieszczki i mieszczanie, a nawet Krzyżak w płaszczu i hełmie.
Skąd się wzięła nazwa ulicy Podmurna? Dawniej, mniej więcej do XVII w. nazywano to miejsce „przy murach miejskich”, „przy łukach” lub też odnosząc się do położenia względem Bramy Chełmińskiej i Kotlarskiej. W XIX wieku nazywano ulicę An der Mauer lub An der Stadtmauer, co oznacza „przy murach”, „przy murach miejskich”, natomiast na przełomie XIX i XX wieku zaczęto nazywać ulicę Mauerstrasse, czyli ul. Murna. Odcinek murów, o którym w przypadku tych nazw mowa dzielił niegdysiejszy Toruń na Stare i Nowe Miasto. Łączył się on w pewnym sensie z murami obronnymi miasta, co doskonale zobaczymy właśnie idąc ulicą Podmurną aż do samego końca. W momencie, gdy miasto było zagrożone uliczka mogła służyć do komunikacji potrzebnej przy obronie murów. Przy uliczce znajdziemy związany z tymi funkcjami szereg budynków i pozostałości po nich. Dawniej funkcję obronną spełniały baszty i bramy. Podmurna od dawna miała charakter bocznej uliczki gospodarczej, który zachowała do XIX wieku. Działki przy zachodniej pierzei Podmurnej były zabudowane domami tylnymi i spichrzami, które stanowiły zaplecze gospodarskie działek przy sąsiadujących ulicach: Chełmińskiej, Szczytnej, Szerokiej, Mostowej. W XV w. w budach – domach dobudowanych do murów mieszkali rzemieślnicy.
Również na ulicy Podmurnej, na starych, ceglanych obwałowaniach pomiędzy basztą Koci Łeb a budynkiem CSW, rozsiedli się czytelnicy, kilka postaci pogrążonych w lekturze książek. Autorką figurek jest toruńska artystka Małgorzata Sobecka. Artystka wykorzystała strukturę starego muru, tworząc we wnękach półeczki na książki i siedzenia dla ceramicznych czytelników Ferdydurke.

Idąc dalej, na oknach Ośrodka Czytelnictwa Chorych i Niepełnosprawnych przy ul. Szczytnej zobaczyć można grupkę aniołów. Autorką jest Alicja Bogacka, która ubrała swoje magiczne istoty w kostiumy wzorowane na secesyjnych detalach architektonicznych starówki.

A skąd anioły w Toruniu? Unoszą się, latają, przesiadują na parapetach… Gdy udamy się na spacer po Toruniu, z pewnością je spotkamy… na budynkach, na murach, kamieniczkach, czy między blokowiskami w postaci graffiti, rzeźb czy figurek. 

Skąd te anioły się biorą i dlaczego coraz częściej można je zobaczyć w nietypowych miejscach miasta? Anioł pojawił się w Toruniu w herbie po zakończeniu wojny trzynastoletniej, podtrzymując tarczę z wizerunkiem pół otwartej bramy miejskiej, miał symbolizować opiekę boska na miastem w czasie wojny. Motyw anioła to rzadki symbol występujący w herbach miejskich w Polsce, dlatego tak wyraźnie kojarzy się z Toruniem.

Ceramiczne postacie zostały stworzone z myślą o turystach. Mają nadawać miastu artystyczny klimat, przyciągać uwagę do zabytkowych detali architektury, przypominać o ludziach i czasach, w których powstawały gotyckie uliczki i domy.

KOCIE BASZTY I ULICZKI

W Toruniu zachowało się dziewięć baszt. Wśród nich znajduje się Koci Łeb. Podobno basztę nazwano na cześć kota. Baszta była bardzo ważnym elementem murów miejskich. Powstała w średniowieczu, a w XVI wieku ją przebudowano z gotyckiej baszty w niską basteję. W wyniku przebudowy także innych fragmentów murów powstał zespół obronnych budowli przystosowany do nowych warunków (ostrzał artyleryjski): Barbakan Starotoruński basteja Koci Ogonbarbakan Koci Brzuchbasteja Koci Łeb. Baszta uległa zniszczeniu na początku XVIII wieku, ale szybko ją odbudowano. Górna partia budynku zwieńczona blankami to już neogotycka nadbudowa z początku XX wieku. W baszcie zachowały się średniowieczne lochy.

Właściwie to dlaczego Torunianie tak te mruczące zwierzęta kochają? Wszystko prawdopodobnie przez wspomnianą legendę.
O kocie, który miasta bronił
Przed wiekami, kiedy toruńskie spichlerze były pełne zboża, w mieście zadomowiły się wielkie ilości myszy. Burmistrz nakazał więc sprowadzić koty, których zadaniem była walka z tymi dokuczliwymi gryzoniami. Wśród sprowadzonych do miasta kotów był jednak kot bardzo leniwy. Niezbyt chętnie uganiał się za myszami, za to wieczorami, kiedy inne koty wyruszały na łowy, ten przechadzał się po miejskich murach szukając przyjaciół wśród miejskich strażników. Toruńscy strażnicy polubili go, często dostawał od nich odpadki po posiłkach, a niekiedy nawet spory kawał mięsa. Nastał dzień 16 lutego 1629 roku. Pod miejskie mury zbliżyli się Szwedzi, chcąc zdobyć miasto. Mieszczanie broniący miasta z trudem odpierali ataki nieprzyjaciela. Dochodziło do walki wręcz i wtedy okazało się, że leniwy dotąd kocur mężnie bronił rodzinnego grodu. Swymi pazurami naznaczył niejednego nieprzyjaciela. Po długich walkach wróg został pokonany. Władze miasta dostrzegły bohaterskie wyczyny walecznego kota. Na ratuszowych salach sporo czasu zastanawiano się, jak wynagrodzić jego męstwo. Postanowiono więc, że odtąd nazwy niektórych toruńskich baszt będą przypominały o jego wyczynach. Baszty broniące miasta od strony północnej nazwano więc: Kocim Łbem, Kocim Ogonem, Kocimi Łapami, a barbakan broniący Bramę Chełmińska nazwano Kocim Brzuchem. Do dziś niewiele zachowało się miejskich baszt i murów, po których przechadzał się kot. Jedyną pozostałością tamtych czasów jest okrągła baszta przy ulicy Podmurnej, zwana Kocim Łbem.

Baszta Koci Łeb
Spacerując uliczkami toruńskiej starówki i podziwiając jej przepiękne kamienice, na jednej z nich dostrzegamy wylegujące się na parapetach koty i to niemalże w każdym oknie. To kolejne ceramiczne figurki tworzące niesamowity klimat.

A co ten kot naprawdę robi? Nie, nie wyleguje się… przyczaja się na ptaszka mającego gniazdo poniżej:)

To nie koniec kocich motywów w Toruniu, bo znajdziemy tam jeszcze Kamienicę „Pod Blaszanym Kotem”, na dachu której stoi i spogląda na okolicę czarny kot. Legenda głosi, że przed wojną w tej właśnie kamienicy mieszkał pewien chłopak, o imieniu Józek. Miał czarnego kota, który był towarzyszem jego codziennych zabaw. Niestety, pewnego dnia Józek musiał iść na wojnę, aby walczyć w obronie ojczyzny i niestety los ich rozdzielił. Kot został w domu i bardzo tęsknił za swoim panem. Józek nie wracał, a kot cały czas czekał na niego. Pewnego upalnego dnia kot wszedł na dach, aby po raz kolejny wypatrywać oczy za swoim panem. Był taki skwar, że dach zaczął się topić z gorąca, a kocie łapki przykleiły się do niego — i tak kot już na zawsze został na dachu. W środku w piwnicach kamienicy znajduje się pierogarnia o nazwie „Pod blaszanym Kotem”.

Kolejny kot pręży się na nowocześnie wyglądającej kamienicy „Koci Ogon”. W jej szybach odbija się jak w krzywym zwierciadle kamienica z naprzeciwka. Bardzo ciekawy efekt.

Spacerując uliczkami starego Torunia, można również spotkać toruńską piernikarkę, przekupkę, złotego osła, czy psa z parasolem. Nie zapominajmy też o toruńskim smoku, czy wozie pełnym owoców. Cała starówka usiana jest niespotykanymi rzeźbami.

Toruńska Piernikarka stanęła u wylotu Małych Garbar przy ul. Królowej Jadwigii. Autorem rzeźby jest toruński artysta Tadeusz Porębski, twórca m.in. alei gmerków na ul. Żeglarskiej oraz herbów miast na deptaku. Rzeźba ma upamiętniać największą toruńską piernikarnię, którą Gustaw Weese otworzył w 1751 roku w kamienicy przy Małych Garbarach. Postać Piernikarki trzymającej kosz pełen toruńskich pierników, choć jest z brązu to pokryta jest patyną i ma kolor zielony. Podryw oczywiście był, Przemo w akcji. Jednak dama niewzruszona twardo przy swoim obstawała;)
Pies Filuś to jeden z najczęściej odwiedzanych pomników w Toruniu. Zlokalizowany jest na ulicy Chełmińskiej w bliskim sąsiedztwie Starego Rynku. Odsłonięty został w 2005 roku w 86. rocznicę urodzin popularnego rysownika Zbigniewa Lengrena związanego z Toruniem. Filuś trzyma w pysku melonik swojego pana profesora Filutka i pilnuje jego parasola opartego o uliczną latarnię.
Osiołek (pręgierz) to kolejny z toruńskich ciekawych pomników. Odsłonięty w 2007 roku na pamiątkę pręgierza, który kiedyś stał Centrum Torunia do 1797 roku. Obecny stoi przy Rynku Staromiejskim u zbiegu z ulicą Żeglarską. W dawnych czasach pręgierz był formą karania mieszkańców za różne przewinienia. Na drewnianym osiołku, na którego grzbiecie znajdowała się blacha, sadzano złoczyńców oraz niesfornych strażników miejskich, których dodatkowo obciążano nogi ciężarkami.
Toruńska Przekupka z wagą, gęsią i koszykiem pełnym z jaj i zasobną sakwą, siedzi na jednej z ław na Rynku Nowomiejskim. Ten sympatyczny pomnik z brązu odsłonięto w 2011 roku. 
Wózek z filmu „Prawo i Pięść” na Rynku Nowomiejskim ma związek z kręconym w tym miejscu filmem w reżyserii Jerzego Hoffmana z 1964 roku. Jeśli będziemy mieli szczęście, uda nam się usłyszeć filmową melodię „Nim wstanie dzień” odgrywaną z pozytywki.
Jest i smok, smok toruński. 13 sierpnia 1746 roku mistrz ciesielski Johann Georg Hieronimi i żona miejskiego żołnierza Katharina Storchin zaświadczyli w kancerlarii miejskiej w Toruniu, że wiosną 1746 roku widzieli smoka. Stwór potrafił latać i pływać, miał 2 m długości, głowę i tułów ciemnoszare, ogon jasnobrązowy i błyszczący. Smok latający draco volans pojawił się w pobliżu Strugi Toruńskiej w rejonie Przedzamcza i odleciał w stronę ruin zamku krzyżackiego.
Ciekawy jest również but zawieszony na kamienicy na pamiątkę pobytu Sławomira Mrożka w Toruniu jesienią 2006 roku.

Toruńskie pomysły na urozmaicenie i ożywienie starych uliczek miasta naprawdę robią wrażenie. Ceramiczne figurki oraz niezwykłe pomniki tworzą niesamowity, bajkowy klimat i dziwią niejednego turystę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>