Wschód słońca nad Chott El Jerid i słodki gaj daktylowy, czyli co jeszcze kryje Sahara

Wyjazd z Yasmin Golden jest o 4:30, a więc tym razem pobudka jeszcze wczęśniej, bo o 3:30. Praktycznie można się wcale nie kłaść, tylko korzystać z basenów do białego rana, ale to opcja raczej dla wytrwałych. Standardowo dykretnie pakuję rogaliki do torby, mała kawka i możemy ruszać. Praktycznie jest jeszcze ciemna noc, gdy opuszczamy hotel. Nasz pierwszy cel to Wielki Szot (Chott El Jerid, czyli „jezioro liścia palmowego”), największe słone i do tego suche jezioro w Afryce, jego powierzchnia wynosi 5000 km². To pozostałość po morzu, które było tu przed milionami lat, dziś pozostała gruba warstwa soli zmieszana z piachem. W lecie gdy są wielkie upały bardzo łatwo doświadczyć tu fatamorgany. W zimie natomiast jezioro zapełnia się wodą i tworzy się swojego rodzaju bagno, woda ma kolor czerwony.
Zaczyna świtać, za oknem można dostrzec bezkresną równinę ze spękaną ziemią pokrytą białym nalotem. Wygląda jak pustynia, a okazuje się, że to jest właśnie owo słynne słone jeziro, które w prkatyce można bardzo łatwo przegapić. Taki tu bowiem klimat, woda nagromadzona zimą, odparowuje wiosną, zostawiając na powierzchni ziemi fantazyjne osady soli i minerałów. Z czasem jednak hulające tu wiatry zasypują je piaskiem i jezioro jest nie do odróżnienia od pustyni. Od czasu do czasu mijamy także małe fabryki zajmujące się wydobyciem soli albo gorącej wody ukrytej w piaskach Sahary. Woda taka, schładzana w systemie chłodni kominowych służy potem do nawadniania palmowych pól i do gorących kąpieli okolicznych mieszkańców zimą.
964.JPG 972.JPG

Wiele osób decyduje się na przejechanie jeziora samochodem, ale nie jest to bezpieczne, ponieważ skorupa na powierzchni soli może nie być wystarczająco twarda. Wielki Szott w pewnym uproszczeniu dzieli Tunezję na śródziemnomorską część północną i saharyjską południową. Na jego brzegu rozlokowały się zarówno większe ośrodki, takie jak Tauzar, Nafta czy Kibili, jak i liczne mniejsze miejscowości. Jedne i drugie wyrosły wokół żyznych oaz. Przed rokiem 1984, gdy jezioro przecięła grobla z drogą jezdną, jedynym sposobem dotarcia do oaz południowych była ryzykowna wędówko bezpośrednio po wyschniętym dnie. Twarda powierzchnia jest w niektórych miejscach bardzo krucha i cienka, kryjąc miękkie, bagniste podłoże. Znane są opowieści o podróżnikach pogrzebanych pod powierzchnią, a jedna z legend mówi o karawanie, która w czasie przeprawy przez Wielki Szott straciła tysiąc wielbłądów. Niewielkie społeczności żyjące na brzegach jeziora czerpią wodę z podwodnych strumieni, a w niektórych miejscach, np. Tauzarze czy Douz, znajdują się gorące źródła, z których woda doprowadzana jest wprost do basenów.

W końcu zatrzymujemy się w punkcie widokowym. Mamy szczęście, że wczoraj padało, woda z ulewy ciągle jeszcze stoi, co czyni wschód słońca naprawdę pięknym zjawiskiem. Jezioro Wielki Szott mozna przejść pieszo.
906.JPG 919.JPG 932.JPG 942.JPG

W wschodzie słońca ruszamy w kierunku miejscowości Dygesz. To tam czekają na nas dorożki, którymi pojedziemy do oazy z gajem daktylowym. Pan Mucha od razu przestrzega przed widokiem wychudzonych koni, choć podobno krzepę mają. Na jedną dorożkę przypadają cztery osoby. Największą taką oazą w Tunezji jest Tauzar (Tozeur), rośnie w niej ponad 200 000 palm daktykowych, które tworzą barierę od dwóch szottów. W mieście istnieje ponad 200 źródeł artezyjskich i innych studni, które nawadniają palmowe gaje w oazie i które wraz z pomidorami, papryką, lucerną, granatami oraz pomarańczami uprawiane są w trzech piętrach.

984.JPG 991.JPG 995.JPG

 

Zdaje się, że teraz to my jesteśmy atrakcją… ktoś nas bacznie obserwuje:)
988.JPG

W końcu ruszamy. Dorożki wiozą nas ścieżkami gaju, gdzie możemy podziwiać wysokie palmy. Palma daktylowa i daktyle to największe bogactwo tego regionu. Nic zresztą dziwnego, bowiem umożliwiają tubylcom niemal niezależne życie. Jedna palma daje 250 kg daktyli. Wyróżniamy osobniki męskie oraz żeńskie. Daktylowiec jest rośliną wiatropylną. Drobne, niepozorne kwiaty osadzone są na osiach zwanych kolbami, tworzących rozgałęzione kwiatostany, u nasady wsparte pochwą kwiatostanową, wyrastające w kątach liści. Silnie rozgałęzione kwiatostany żeńskie zawierają około 10 000 kwiatów. Każdy z nich składa się z trzech słupków, z których tylko jeden ulega zapyleniu. Męskie kwiatostany zawierają jeszcze więcej kwiatów. Zazwyczaj na plantacji sadzi się drzewa w proporcji 3–5 osobników męskich na 100 osobników żeńskich.

1006.JPG 1011.JPG 1012.JPG 1017.JPG

A teraz kilka faktów o palmie:

1) Palma daktylowa może owocować nawet przez 80 lat, a przez pierwsze 7-10 lat może dać nawet trzysta kilogramów owoców!
2) Pnie palm daktylowych można wykorzystywać na wiele sposobów. Niemal każde drzwi w okolicznych medynach zrobione są z tego drewna. Podobnie jest z meblami, balustradami i mostkami nad kanałami irygacyjnymi w oazie. Drewno to jest na tyle wytrzymałe, że nadaje się nawet do budowy konstrukcji nośnych niewielkich zabudowań na oazowych działkach.
3) Liście palmowe idealnie nadają się do pokrycia dachów, szałasów, wyplecenia płotów i mat, a nawet budowy zapor zatrzymujących pustynny piasek. Wiele osób używa także kapeluszy czy koszy zrobionych z tych liści. A ich rdzeń nadaje się nawet do produkcji mebli ogrodowych.
4) Daktyle mają niesamowite wartości odżywcze. Zawierają od 30-80% cukru, białko, tłuszcz, wapń, fosfor, a nawet witaminę C. Mają też sporo kalorii, a mało wody, a więc są naturalnym energetykiem. W czasie suszenia prawie nie zmniejszają swojej objętości. Nic więc dziwnego, że od niemal zawsze były głównym pożywieniem dla podróżujących karawan. Tradycyjnie też daktyle z jogurtem to pierwszy posiłek jedzony po zmierzchu w ramadanie. Najlepsza odmiana tunezyjska to Deglt Nourczyli „palec świata”.
5) Zmielone i prażone pestki daktyli dają napój podobny do popularnej kawy.
6) W Arabii Saudyjskiej udało się przetworzyć daktyle na… paliwo do samochodu!

A skoro udało się uzyskać paliwo, to czy da się wytworzyć napój z procentami? Owszem, i to w dwóch wersjach.

Wersja łagodna: z daktyli można uzyskać napój musujący, podobny do szampana (choć podobno na tyle bezalkoholowy, że można go pić w restrykcyjnej Arabii Saudyjskiej).

Wersja dla twardzieli: palma daktylowa znajduje zastostosowanie nawet po tym, gdy przestanie już owocować. Ścina się wtedy jej pióropusz i przymocowuje w tym miejscu dzban, tak aby kapał do niej sok zwany legmi (trzeba palmę w tym celu intensywnie podlewać). Napój wytwarzany z tego soku jest dość popularny ze względu na to, że rewelacyjnie gasi pragnienie, choć ma niezbyt ciekawy zapach i słodkawy smak. Jeśli jednak butelkę tego soku zostawić w ciepłym i słonecznym miejscu (nie trudno takie tutaj znaleźć) na 24 godziny, to w tym czasie zajdzie proces fermentacji i otrzymamy napój alkoholowy zwany legmi gharsi czyli winem palmowym. Ta wersja jest już sporo mocniejsza.

1028.JPG 1031.JPG

Na palmę wchodzi sie 4 razy w roku: 1) wtedy, gdy odcina się kwiat do zapylenia, 2) przykrywa owoce, 3) w czasie zbioru oraz 4) kiedy obcina się stare liście. Tylko jak się na nią wdrapać? To z pewością zadanie nie dla osób z lękiem wysokości, do tego nie jest to takie proste, chociaż dla prawie osiemdziesięcioletniego dziadka wydaje się to być bułka z masłem. W oka mgnieniu wspina się na sam wierzchołek, podśpiewując sobie przy tym, oraz z gracją prezentuje przeróżne figury, trzyma się na palmie nawet bez pomocy rąk!

  1037.JPG 1041.JPG 1045.JPG 1048.JPG 1052.JPG

 

Oprócz palm daktylowych w gaju rosną bananowce, granaty oraz henna, która jest bardzo popularnym upiększającym barwnikiem w Tunezji. Miesza się ją z sokiem z cytryny, czasem z dodatkiem zmielonej kawy lub goździków, do błotnistej konsystencji papki. Mieszaninę pozostawia się bez dostępu powietrza na kilka, kilkanaście godzin, aby z tkanki roślinnej wydzielił się lawson, będący główną substancją barwiącą. Hennę nakłada się na włosy lub skórą, malując na niej coś w rodzaju tatuaży. W arabskich krajach kobiety ozdabiają sobie szczególnie stopy oraz dłonie.

1029.JPG

Henna

1069.JPG

Bananowiec

1070.JPG

Bananowiec

1066.JPG

Granat

Osobnik męski, poznać można po dużych łuskach i gtubym pniu. Palmy żeńskie są smuklejsze i mają mniejsze łuski.

1060.JPG

Daktyle są to jedne z najzdrowszym owoców na świecie. Świeże owoce daktylowca są owalne, o brązowawej skórce, kryjącej jasny, bardzo słodki miąższ. Serwuje się je na deser, dodaje do ciast, wyrabia z nich dżemy i syrop zastępujący cukier. I chociaż są kaloryczne, to jednak dzięki temu, że obfitują w błonnik znajdują zastosowanie również w dietach. Duża zawartość naturalnych salicylanów sprawia, że daktyle mają właściwości przeciwbólowe i przeciwzapalne, a zawarte w nich antyoksydanty zwiększają odporność organizmu. A zatem to znakomity środek na przeziębienia oraz osłabienie organizmu. Palma daktylowa to jedno z najstarszych drzew, szacuje się, żę wykorzystywana jest od około 5-6 tysięcy lat. Co ciekawe w warunkach domowych palmę można wyhodować z pestki, kiełkuje nawet około pół roku.Wyróżniamy się trzy typy daktyli:

  • twarde – o dużej zawartości skrobi, zjadane na surowo lub mielone na mąkę, z której po dodaniu mąki jęczmiennej wypieka się tzw. „chleb pustyni”;
  • miękkie – po wyciśnięciu uzyskuje się sok zwany „miodem palmowym”;
  • półtwarde – formy pośrednie między daktylami miękkimi i twardymi.

A może przywieźć taką kiść jako souvenir? Hm, jakiś siłacz by się przydał, bo coś takiego trochę waży.

1068.JPG 1067_a.jpg

Czas opuścić palmowy raj i udać się dalej. Wracamy do osady, gdzie już czekają na nas jeepy, którymi wyruszymy na prawdziwą Saharę trasą słynnego rajdu Paryż-Dakar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>