Cel z kamerą w feskiej medynie

Medyna w Fezie uważana jest za najwspalnialszą w całym Maroku. Niesamowite jest to, że wygląda ona dokładnie tak, jak stulecia temu. Jest najlepiej zachowaną średniowieczną medyną spośród wszystkich muzułuamańskich miast. Atrakcją samą w sobie jest obserowanie mieszkańców i ich codziennego życia, które mimo najazdu licznych grup turystów pod wieloma względami jest wciąż takie same jak blisko tysiąc lat temu. Labirynt ulic i uliczek przyprawia o prawdziwy zawrót główy i nawet ktoś z nadzwyczajną orientacją w terenie bardzo łatwo zgubi się w tej plątaninie zakamarków.

Kiedy zaczynamy zwiedzanie, wita nas dwójka marokańskich muzykantów, którzy odstawiają przed nami małe show z tańcami.

Następnie przechodzimy obok placu, przy którym mieszczą sie warsztaty, a rzemieślnicy wykuwają żelazo, zamieniając je w przeróżne sprzęty i ozdoby.

W Fezie znajduje się jedna z najpiękniejszych i najstarszych szkół kanonicznych, to medresa Al-Attarin zbudowana na początku XIV wieku. Rzeczywiście robi wrażenie. Warto wejść choćby na dziedziniec i rozejrzeć się wokół. Wszystko pokrywają niezwykle misterne zdobienia.

Następnie trafiamy do fabryki dywanów mieszczącej się w Ste Palais R’ssiFsnc. Oczywiście najpierw odbywa się pokaz, a potem dostajemy konkretną informację na temat cen i transportu. Miło tak posiedzieć przy miętowej herbatce, ale dywan z Maroka to raczej zbyt gabarytowy souvenir… Co dokładnie działo się w środku, opowiem w kolejnej relacji.

W końcu udaje się nam dotrzeć do jednej z najbardziej znanych atrakcji w Fezie, czyli garbarni. W mieście znajdują się dwie: Sidi Moussa oraz Szawara (Chouara). Także i garbarnie niewiele się zmeniły od czasów średniowiecza, zarówno wizualnie, jak i pod względem organizacji pracy. Na środku umieszczone są wielkie kadzie z barwnikami, a uwijający się pośród nich robotnicy wyglądają z oddali jak pszczoły na plastrze miodu. Praca jest ciężka i niezbyt bezpieczna dla zdrowia. Same barwniki są w dużej części naturalne, chociaż obecnie używa się także syntetycznych. Szkoda, że przez filmiki nie można poczuć woni wydobywającej się z tychże średniowiecznych farbiarni. Już przy wejściu zasłaniamy nosy, a od obsługi dostajemy liście mięty, które mają pomóc zagłuszyć przykry zapach. Skóra wyprawiana jest przy użyciu zwierzęcych ekskrementów (gołębich odchodów i bydlęcego moczu).

GARBARNIA SIDI MOUSSA

GARBARNIA SZAWARA

Wędrując tak uliczkami medyny zapuszczamy się w jej bardzo starą część, wyglądającą niczym slamsy. Oprócz nas nie ma tu żadnego turysty i w pewnym momecie jakoś tak nieswojo się robi. Chyba to my tutaj stanowimy atrkację dla miejscowych:)

Pod koniec spaceru trafiamy jeszcze do południowej części nowej medyny, w której znajduje się dawne żydowskie ghetto, tradycyjnie zwane mallahem. W owej żydowskiej dzielnicy obecnie mieszka już niewielu Żydów, większość wyemigrowała w ubiegłym stuleciu, a ich miejsce zajęła napływowa ludność ze wsi, przeważnie z gór Rif. Niewątpliwie warto przyjrzeć się tutejszej architekturze.

Na koniec widok na medynę z góry, a dokładniej z dachu naszego riadu. Pomysł wykorzystania dachów na tarasy bardzo mi się podoba, taki widok mogę mieć każdego dnia podczas śniadania:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>