Czy podróż jest kobietą?

Jakiś czas temu świat podróży zdominowany był przez mężczyzn, to był niejako męski świat. To faceci zwykli wyruszać na długie samotne wyprawy, przemierzać kilometry stopem i nocować na łonie natury. To przecież takie MĘSKIE! Czy oby na pewno? Ostatnio ten świat dalekich i samotnych podróży podbijany jest przez coraz większą liczbę kobiet, które pokazują, że to nie tylko męska domena, że płeć piękna niczym nie ustępuje tej drugiej. Lista kobiet, które pokonują samotnie tysiące kilemtrów jest coraz dłuższa, nawet teraz muszę się zastanowić, bo nie jestem w stanie z marszu wymienić ich wszystkich. Mam tutaj na myśli dziewczyny z podróżniczej blogosfery, które potrafią wyjechać na kilka miesięcy, by w pojedynkę poznawać odległe miejsca. Jedne mają chłopaków, mężów, rodziny, stałą pracę, inne porzuciły stabilizację na rzecz większej swobody. B*Anita, czyli Anita Demianowicz, Travelerka, czyli Edyta Siedlecki, Rusz w podróż, czyli Ewa Jermakowicz czy Zależna w podróży, czyli Agnieszka Ptaszyńska… to dziewczyny, któych przygody ostatnio śledzę, a wierzcie mi, lista jest o wiele wiele dłuższa.

Myśląc o samotnie podróżującej kobiecie od razu pierwsza myśl, która pryzchodzi nam do głowy to niebezpieczeństwa, na jakie jest narażona (bo faceta omijają je przecież szerokim łukiem). Na pewno ją napadną, okradną, porwą, a może i zrobią o wiele gorsze rzeczy. W zasadzie wyjeżdżając samotnie, sama się o to wszystko prosi. Skąd takie myślenie, dlaczego te stereotypy ciągle siedzą w naszych głowach (przynzaję, że i w mojej)? A może to właśnie kobieta będzie w stanie lepiej poradzić sobie w długiej samotnej wyprawie?

Kobiety są ostrożniejsze. Skrupulatniej przygotowują się do takich wypraw. Przynajmniej ja tak robię przed każdą moją, czytam wszystko na temat miejsca, do którego się wybieram, by wiedzieć, czego się spodziewać i nie dać się negatywnie zaskoczyć. Zawsze przekopuję cały Internet wszerz i wzdłuż, by mieć lepszy obraz kraju, do którego jadę. Wiadomo, dłuższą wyprawę o wiele trudniej aż tak szczegółowo zaplanować, ale tak, czy i inaczej, trzeba być świadomym, na co się piszemy.

Kobiety są lepsze w… planowaniu. Tak, tak, zaraz usłyszę głosy, że najsłynniejsi stratedzy to właśnie faceci. Dalekosiężna strategia to jedno, dobrze opracowany realny plan to drugie. Tu potrzebna jest dogłębna analiza, a kto, jak nie my kobiety potrafimy wszystko rozłożyć na czynniki pierwsze i przemielić temat od każdej strony;)

Kobiety są lepsze w planowaniu wydatków, a więc i wydatków związanych z podróżowaniem. Tak, tak, wbrew powszechnemu mitowi o naszej rozrzutności, to my jednak przywiązujemy większą wagę do cen, szukamy okazji i promocji. To my kontrolujemy domowy budżet, oszczędzamy, myślimi perpektywicznie o naszej przyszłości. Stanowimy także coraz większą liczbę samodzielych gospodarstw domowych.

Kobiety są o wiele bardziej zorganizowane, zawsze cały grafik mają po prostu w głowie. Panowie zwykle potrzebują asystentek, sekretarek, inaczej o niczym by nie pamiętali i nic na czas nie zrobili. Kobiety często zawodowy etat muszą dzielić z drugim etatem w domu. Bez wybitnych zdolności organizayjnych nie byłoby to możliwe. To dłuższego komentarza nie wymaga;)

Każdy też wie, że kobiety potrafią skupić się na kilku rzeczach naraz. Ba, nie tylko chodzi tu o myślenie, ale także o ich wykonywanie. Wiem to z doświadczenia, bo zdarza mi się to codziennie. Im więcej rzeczy naraz do wykonania, tym większy przypływ energii i motywacja. Z mężczyznami to nawet trudno słówko zamienić, gdy są skupieni na jednej konkretnej czynności. Sorry Panowie, taka prawda;) A w podróży czasem trzeba działać szybko, załatwić 1000 rzeczy naraz.

Kobiety łatwiej nawiązują kontakty z innymi, są bardziej rozmowne, czy też jak by powiedzieli Panowie: gadatliwe, a to w podróży jest bardzo przydatne. Podróż daje możliwość poznania naprawdę ciekawych ludzi i nawet się nie spodziewasz, co z takich przypadkowych znajomości wyniknąć może. To, że ostatni wieczór spędziliśmy w wypasionym hotelu dla dyplomatów w Dar Es Salaam, a nie na obskurnym lotnisku, zawdzięczamy Kindze i jej zdolnościom komunikacyjnym;)

Kobiety są także silniejsze psychicznie, a przez to bardziej wytrzymałe, gdy coś pójdzie nie tak. A wiadomo, silna psychika w podróży, szczególnie tej długiej i na własną rękę, to bardzo ważny czynnik. Zdarzyć się może wiele, wszystkiego nie przewidzimy, a wtedy trzeba się zebrać w garść i nie panikować. Choć z tym panikowaniem, to przyznaję, może być różnie;)

Samotne kobiety wzbudzają matczyno-ojcowskie uczucia, przez co w podróży w pojedynkę może być im nierzadko łatwiej. Taka samotna niewiasta z pewnością potrzebuje pomocy. Trzeba się nią zaopiekować, podwieźć na dworzec, ugościć kolacją, przenocować… Powszechnie wiadomo, że kobiecie o wiele łatwiej złapać stopa niż mężczyźnie. Oczywiście, istnieje ryzyko trafienia na jakiegoś zboczeńca, chcącego wykorzystać sytuację, ale od czego jest zdrowy rozsądek, który też mamy i nie zawahamy się go użyć.

Kobiety posiadają tzw. szósty zmysł, zwany intuicją, potrafią oceniać ludzi intuicyjnie, czytać z wyrazu twarzy, gestylukacji oraz sposobu mówienia, dzięki czemu nie tak łatwo wywieźć je w pole. Spostrzegają rzeczy, na które mężczyźni w ogóle nie zwrócą uwagi, zapamiętują o wiele większą liczbę informacji, co w połączeniu z intuicją daję im o wiele szerszy obraz na zaistniałą sytucję.

Idąc tym tropem nie można nie wyciągnąć odpowiednich wniosków i odpowiedzieć twierdzącą na pytanie zadane w tytule. Podróż jest kobietą, już sama jej gramatyczna forma jest rodzaju żeńskiego, więc coś jest na rzeczy;)

W mojej głowie powoli kiełkuje pomysł na samotną podróż. Wiem już, że obecny rok pod względem podróżniczym nie będzie wyglądał tak, jak wcześniej planowałam. Ciężko zebrać jest ekipę na akurat pasujący termin i kierunek, a decyzję czasem trzeba podjąć w 5 minut. Bilet można kupić, to proste, jednak najtrudniejszy moment to wsiąść w samolot, autobus czy pociąg i postawić samotnie stopę na obcej ziemi. Jeśli się to zrobi, to potem podobno jest już z górki.

W dalekim podróżowaniu w pojedynkę doświadczenia nie mam. Kiedyś były góry, dwa lata z rzędu ruszałam na samotne wędrówki w Tatry, nierzadko poza sezonem, kiedy to żywej duszy przez cały dzień na szlaku nie uświadczyłam. Tak się w to wkręciłam, że potem wolałam już nawet jeździć sama. Oswajałam się z wysokością, z przestrzenią, czasem na kolanach lub na drżących nogach pokonując trudne odcinki. Bywało niebezpiecznie, przyznaję, ale satysfakcja też była.

13456.jpg

 Kasprowy zdobyty samotnie, brnąc prawie po kolana w śniegu (2008)

Właśnie teraz o tej porze powinnam spacerować uliczkami słonecznej Barcelony. Nie pojechałam. Osoba, z którą miałam lecieć, pisząc kolokwialnie, po prostu mnie wystawiła, tak jak wtedy, gdy mieliśmy lecieć do Włoch. Wtedy postawiłam na swoim i poleciałam sama, Bergamo, Jezioro Como i Mediolan zwiedziłam na własną rękę. Nie obyło się bez zabawnych sytuacji, miłych i sympatycznych ludzi spotkanych po drodze. Tym razem też mogłam jechać, jednak odpuściłam, tłumacząc wszystkich dookoła, że na samotny wyjazd nie mam aktualnie ochoty. Może i trochę tak było, jednak głównym powodem były dwa dni urlopu wracające do puli, a to oznacza, że oprócz już zaplanowych wyjazdów na ten rok, będę mogła zorganizować jeszcze jeden i to dłuższy. I jeśli nie znajdę towarzystwa, to może w końcu sama ruszę w dłuższą podróż i dołączę do szacownego grona tych wszystkich odważnych kobiet wymienonych powyżej:)

1145.JPG

Cel w pojedynkę w Mediolanie (2013)

 

A na sam koniec cytat ze portalu znalezionego w sieci: „Kobiety podróżniczki dominują wśród osób odwiedzających portale podróżnicze oraz kupujących wycieczki. Z badań zleconych przez jeden z takich portali wynika, że stanowią one nawet 70% klientów! 40% z nich, to młode kobiety, głównie studentki, jednak miłość do podróży łączy kobiety bez względu na ich wiek.” (Źródło: http://www.ofeminin.pl/zycie-rodzinne/podrozniczki-s602473.html). No, i wszystko jasne:)

Wszystkiego najlepszego Dziewczyny z okazji naszego Święta!

13 Comments:

  1. Mi też ten pomysł kiełkuje, sama raczej nie podróżowałam (chyba, że do kogoś :P) więc nie lada wyzwanie, ale nasłuchałam się na Trampkach i czasem myślę, że może będzie lepiej niż kimś? :) świetny wpis :)

    • Dzięki! Myślę, że to kwestia tego pierwszego razu i odpowiedniego nastawienia. Jak już raz się to zrobi, to dylematu więcej nie będzie. Albo się do tego nadajemy, albo nie. Poza tym jak już się znajdziemy w obcym kraju, to chcąc nie chcąc, będziemy musiały sobie poradzić. A że sobie poradzimy, to nie mam najmniejszych wątpliwości:)

      • poradzić to jasne, tylko czy wyjazd nie zamieni się w morze łez :D mam mam niestety od razu ambitny plan ataku na Azję, może warto przed tym spróbować czegoś na mniejszą skalę :D

        • Azja to super pomysł i bardzo dobry kierunek na pierwszy raz:) Akurat tam sama najprędzej bym pojechała. Piszę przez pryzmat Tajlandii, ale wiele osób mnie zapewniało, że Wietnam czy Birma są bardzo podobne.

  2. Nigdy się nie zastanawiałam czy się boję sama jeździć – chęć pojechania gdzieś gdzie nikt inny nie chciałby jechać była silniejsza i gdzie było zawsze ważniejsze niż z kim.
    Lubię podróżować z ludźmi, z którymi się dogaduję i lubię podróżować sama. Jedyne czego nie lubię w samodzielnym podróżowaniu to (zazwyczaj) większe koszty.
    Kwestia odwagi jest dosyć umowna – gdyby pieniądze nie były ważne, a ktoś postawił mnie przed wyborem: wędrówka po polskich górach w śniegu czy jakieś afrykańskie państwo samodzielnie na pewno wybrałabym to drugie jako coś dużo łatwiejszego :)

    • A no właśnie, dobrze, że o tym wspomniałaś. Sporo wyższe koszty to jest ten minus podróżowania w pojedynkę, no chyba że regularnie korzystasz z portali typu couchsurfing. Ale nie tylko o nocleg tu chodzi. Afrykańskie państwo, powiadasz… ciekawy wybór:) Coś czuję, że byłabyś w miejszości, choć mogę się mylić:)

    • Moniko, imponujący dorobek podróżniczy. Już teraz rozumiem Twój afrykański wybór;) No to mam kolejną porcję pięknych inspiracji, tym bardziej, że Afryka i Ameryka Płd. są obecnie wyżej na liście niż Azja:)

  3. Fajny wpis. Realizacji podróżniczych planów w tym roku!

  4. Jedź! Sama! Ahoj Przygodo! Trzymam kciuki i pozdrawiam z samodzielnej (nie samotnej- przecież piękno ludzi wokół! ;) ) podróży po Ameryce Środkowej – od 2 miesięcy w drodze, kolejne 2 przede mną!

    • Aga, szacun! To już zaprawiona w boju, widzę. Bloga dodaję do mojej listy SUPER KOBIET:) Mówisz, że mam jechać… coraz bardziej przekonuję się do tego pomysłu. Mam już nawet pomysł, ale nic jeszcze nie zdradzę, co by nie zapeszyć:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>