Ang Thong National Marine Park, czyli co kryje w sobie Zatoka Tajlandzka

Zatoka Tajlandzka, oprócz tak znanych większych wysp, jak Koh Samui, Koh Phangan, czy Koh Tao, kryje w sobie kilkadziesiąt małych, niezamieszkałych wysepek, które należą do tzw. narodowego parku morskiego. Mu Koh Angthong National Marin Park składa się aż z 42 tropikalnych wysepek, a obszar na którym są porozrzucane obejmuje 102 km2, z czego 82% to po prostu wody zatoki. Ang Thong w dosłownym tłumaczeniu oznacza „złotą misę”, największe wyspy w tym rejonie to Wuatalap, Mae Koh, Samsao, Hindub i Tai Plao Ko. Tak naprawdę można sie tu zatrzymać na dłużej, dwie wyspy są zamieszkane przez Cyganów, a na Wua Talap można wynająć drewniany bungalow lub rozbić namiot. Gdy tylko zobaczyłam zdjęcia tego pięknego zakątka, wiedziałam, że kiedyś tu dotrę.

GALERIA

Na ten piękny archipelag można się dostać w ramach zorganizowanej wycieczki, którą trzeba wykupić u jednej z agencji. Nie trzeba jej rezerwować przed przyjazdem, firm oferujących taką atrakcję jest wiele. Chyba najbardziej znaną i mogącą się pochwalić dobrymi opiniami jest firma Orion, z którą to właśnie na taką wycieczkę postanawiamy się wybrać. Wszystko załatwiamy już na miejscu na Koh Phangan, w agencji turystycznej w Mai Pen Rai Bungalows. Cena 1700 THB od osoby, chyba że ktoś chciałby dodatkowo popływać kajakiem, wówczas koszt wzrasta do 1900 THB za osobę. Program wycieczki znajdziecie tu, oczywiście kolejność odwiedzanych miejsc może ulec zmanie.

Nazajutrz o 8:00 rano wskakujemy na pakę pickupa, który zawozi nas do przystani Thong Sala, skąd ma wypłynąć nasz statek. Pojawiamy się tu jako pierwsi, a w środku czekają na nas przekąski w postaci owoców, kawa, herbata i inne napoje. W kuchni jeden z członków załogi pieczołowicie przygotowauje składniki na nasz dzisiejszy obiad. Z upływem czasu pusta łódź zapełnia się wycieczkowiczami i w końcu kapitan podnosi kotwicę. Naszym przewodnikiem jest przesympatyczny Anglik, z dość specyficznym poczuciem humoru, który, jak widać, od dłuższego czasu przebywa w tym tropikalnym kraju. Biegle porozumiewa się po tajsku, a jego wysmagana i wysuszona słońcem i wiatrem skóra świadczy o ciągłym przebywaniu w nadmorskich klimatach.

380.JPG 552.JPG

Koh Phangan

Pogoda na razie nas nie rozpieszcza, jest pochmurno i czasem coś pokropi, jednak im dalej odpływamy od Koh Phangan, tym więcej promieni słonecznych zaczyna docierać na pokład. Z tego też względu znajduję sobie wygodne miejsce na materacu na górnym pokładzie, gdzie buczenie silnika jest mniej dokuczliwie, a świeża bryza pozwala wytrzymać w piekącym słońcu. Po około 45 minutach na horyzoncie zaczynają pojawiać się pierwsze klify, pionowo wystające z wody oraz przeróżne skalne formacje.

383.JPG 422.JPG

Pierwszy przystanek robimy przy Koh Wao, maleńkiej wysepce, przy której odbywa się snurkowanie. Wszyscy, oprócz mnie oczywiście, wskakują do wody, w poszukiwaniu kolorowych rybek. Sprzęt do snurkowania jest w cenie. Czy to dobre miejsce do podziwianie podwodnej fauny? Cóż, sama wypowiedzieć się nie mogę, niemniej z relacji wynika, że szału nie ma, tragedii również nie. Z pewnością kąpiel w chłodnej wodzie przyjemnie relaksuje nagrzane ciała.

401.JPG 394.JPG DSCN0106.JPG

Po krótkim postoju, który także obejmuje pyszny lunch, płyniemy dalej. Kolejny punkt programu to przpiękna Koh Mae Koh. Przed zejściem na ląd wsiadamy do tradycyjnych longtaili i tu następuje podział na grupy, jedni płyną na malutką plażę, którą dostrzegamy ze statku, by tam przesiąść się w kajaki, druga zaś udaje się prosto na Koh Mae Koh. Jako że wybraliśmy opcję bez kajaków, płyniemy od razu do głównego celu… troszkę buja, a łódź pełniusieńka. Od razu w głowie pojawiają się historie z tajskich przepełnionych rejsów. Cała ekipa zostaje wysadzona przy ruchomym molo, po którym dochodzimy do przeuroczej maleńkiej plaży w przepięknej zatoczce.

431.JPG 449.JPG 450.JPG

Na wyspie znajduje się punkt widokowy, z którego można spojrzeć na okolicę z wyższej perspektywy. Ów punkt to tak naprawdę wielka platforma, której poziomy połączone są schodkami, zaczynąjącymi się już przy samej plaży. Zdecydowanie warto zadać sobie trochę trudu, by z góry zobaczyć to niesamowite miejsce. Poza tym, wewnątrz wyspy znajduje się słone szmaragdowe jezioro Thale Nai, którego głębość sięga aż 7 metrów. Jezioro znajduje się na tym samym poziomie, co zatoka, z którą, co ciekawe, łączy je tunel od strony wchodniej. Kąpiel w tym miejscu jest niestety zabroniona.

455.JPG 458.JPG 475.JPG 464.JPG

Po  przejściu całego punktu widokowego, udajemy się jeszcze na plażę i od razu wskakujemy do wody, w ten oto sposób czekamy na resztę grupy. Przyjemna czysta woda oraz widoki wokół dają namiastkę czegoś rajskiego. Po jakimś czasie do Koh Mae Koh przypływają także ci, którzy wybrali się na kajaki. Czas, który oni poświęcają na punkt widokowy, my spędzamy na plażowaniu.

452.JPG 454.JPG

Następnym przystankiem i rzec by można, punktem kulminacyjnym całej wyprawy, jest Koh Wua Talap, na której oprócz równie pięknej plaży, znajduje się kolejny punkt widokowy, jednak tym razem ulokowany znacznie wyżej, do którego trzeba się dostać po śliskich kamieniach. Miejsce od samego początku robi ogromne wrażenie… smukłe palmy, biały piasek, wysokie klify… to kolejna rajska plaża w tym zakątku, i co ciekawe, to właśnie tutaj można się zatrzymać na noc.

497.JPG 501.JPG 503.JPG 505.JPG 511.JPG 512.JPG

Trasa na górę biegnie po skałach, a miejscami zabezpieczona jest linami, dzięki którym łatwiej utrzymać równowagę. Jako że przez kilka ostatnich dni padał tu deszcz, kamienie są śliskie i niestety punkt widokowy na samym szczycie jest niedostępny. Na szczęście znajduje się tu jeszcze jeden, położony trochę niżej, także ukazujący właśnie słynną panoramę ze zdjęć i katalogów. Podejście jest wymagające i koniecznie wskazane są porządne buty. Bez wątpienia warto się zmęczyć, by choć przez chwilę podziwiać takie widoki.

513.JPG 515.JPG 517.JPG 522.JPG 521.JPG

Lekko zmęczeni wysiłkiem, który zwiększa jeszcze wysoka wilgotność oraz panująca tu temperatura, udajemy się do baru na plaży na orzeźwiającego shake’a. Jeszcze przez chwilkę możemy się porozkoszować pięknymi widokami. Niestety na dłuższą kąpiel nie ma już czasu.

528.JPG 529.JPG 532.JPG 531.JPG

W drogę powrotną ruszamy nieco wcześniej niż było w planie. Nadciąga przypływ, a o brzeg zaczynają uderzać wzburzone fale. Wejście do łódki z falującego molo wymaga nieco akrobatycznych zdolności. Nasz pan przewodnik donośnym głosem, a także siłą swoich mięśni koordynuje akcję wsiadania do łodzi. Jeszcze tylko kilkanaście metrów bujania w long tailu i można będzie wejść na pokład Oriona.

537.JPG

Droga powrotna mija spokojnie, zmęczeni wycieczkowicze ustatwiają się w kolejkę po kolejną przekąskę. Tym razem serwowana jest kanapka we własnej wariacji. Bułkę można napełnić tuńczykiem, kurczakiem i warzywami. Przyjemna bryza zamienia się w całkiem chłodny wiaterek, rozkładam się na materacu i otulona w koc zapadam w półsen. Budzę się już przy Koh Phangan, który oświetlony zachodzącym słońcem pięknie prezentuje swoje wdzięki.

542.JPG 543.JPG 554.JPG

NOCLEG NA WUA TALAP 

Na wyspie znajduje się 5 drewianych bungalowów.

Camping site/Tent – istnieje możliwość wynajęcia namiotów. Rezerwacja miejsc na polu namiotowym nie jest wymagana.
Wyżywienie – restauracja na wyspie

Rezerwacji można dokonać pod numerem: +66 77 286 025, Booking at +66 2562 0760
oraz adresem mailowym: reserve@dnp.go.th

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>