• Afryka,  Chott El Jerid,  Gaj daktylowy,  Tunezja

    Wschód słońca nad Chott El Jerid i słodki gaj daktylowy, czyli co jeszcze kryje Sahara

    Wyjazd z Yasmin Golden jest o 4:30, a więc tym razem pobudka jeszcze wczęśniej, bo o 3:30. Praktycznie można się wcale nie kłaść, tylko korzystać z basenów do białego rana, ale to opcja raczej dla wytrwałych. Standardowo dykretnie pakuję rogaliki do torby, mała kawka i możemy ruszać. Praktycznie jest jeszcze ciemna noc, gdy opuszczamy hotel. Nasz pierwszy cel to Wielki Szot (Chott El Jerid, czyli „jezioro liścia palmowego”), największe słone i do tego suche jezioro w Afryce, jego powierzchnia wynosi 5000 km². To pozostałość po morzu, które było tu przed milionami lat, dziś pozostała gruba warstwa soli zmieszana z piachem. W lecie gdy są wielkie upały bardzo łatwo doświadczyć tu fatamorgany. W zimie natomiast jezioro zapełnia się wodą i tworzy się swojego rodzaju bagno, woda ma kolor czerwony. Zaczyna świtać, za oknem można dostrzec bezkresną równinę ze spękaną ziemią pokrytą białym nalotem. Wygląda jak pustynia, a okazuje się, że to jest właśnie…