• Bali na własną rękę
    Azja,  Bali,  Indonezja

    Zwiedzanie Bali z prywatnym kierowcą | dzień 2

    Wiele osób dziwi się, gdy wspominam, że wyspę Bali zwiedzałam z prywatnym kierowcą. Że przecież drogo… że nie ma „fun’u” … że przecież są skutery. Są i niektórzy nawet z nich korzystają. Jednak moim zdaniem, trzeba mieć już trochę doświadczenia w prowadzeniu tego typu pojazdu, szczególnie na takich drogach i w takim ruchu. Oczy dookoła głowy wskazane. Jeśli macie wątpliwości, czy sobie poradzicie, lepiej rozważyć opcję z kierowcą. Bezpieczeństwo ponad wszystko. A i przy większych odległościach wygodniej. Jeśli podróżujecie w kilka osób, to już w ogóle bardzo opłacalne. Informację o cenach znajdziecie w pierwszym wpisie Zwiedzanie Bali z prywatnym kierowcą | dzień 1. Podczas drugiego dnia objazdu wyspy z prywatnym kierowcą odwiedzamy cztery miejsca. Tym razem całkowicie zdajemy się na naszego przewodnika, gdyż wiemy, że z pewnością wszystko będzie bardzo dobrze rozplanowane. Startujemy ponownie z Ubud, tym razem z bagażami, bowiem po skończonej wycieczce kierowca zawiezie nas prosto do Sidemen,…

  • Bali w jeden dzień
    Azja,  Bali,  Indonezja,  Jatiluwih,  Ubud

    Zwiedzanie Bali z prywatnym kierowcą | dzień 1

    Follow my blog with Bloglovin Bali zwiedzać można na różne sposoby. Wyspa wcale nie jest mała, do tego górzysty teren, wąskie drogi oraz duży ruch utrudniają szybkie przemieszczanie się. Jeśli mamy ograniczony czas, a jednak chcemy zobaczyć najważniejsze miejsca, polecam rozważyć zwiedzanie Bali z prywatnym kierowcą. Wbrew pozorom jest to bardzo popularna usługa i wcale nie musi kosztować majątku. Ponadto kierowca, który jest także naszym przewodnikiem, doradzi i pomoże ułożyć optymalny plan na każdy dzień. My skorzystaliśmy właśnie z takiej opcji. Po pierwsze – zależało nam na czasie, po drugie – jazda skuterem ze względów zdrowotnych w ogóle nie wchodziła w grę. Rozważaliśmy również wypożyczenie samochodu, jednak po podliczeniu kosztów oraz zgromadzeniu informacji na temat ruchu drogowego na Bali, uznaliśmy, że opcja dla wygodnych tym razem będzie najlepszym rozwiązaniem. Jak się domyślacie, plan najpierw opracowałam sama. Zrobiłam listę miejsc, oczywiście długą listę, sprawdziłam odległości na Google mapach, po czym wysłałam…

  • Bali,  Indonezja,  Ubud

    Co robić w Ubud i okolicach

    Ubud to niewielkie miasteczko, położone niedaleko lotniska na Bali, które stanowi świetną bazę wypadową do zwiedzania wyspy. Niemniej sama miejscowość jest również ciekawa i warto spędzić tu kilka dni, nie tylko na samym zwiedzaniu, ale i na przeróżnych aktywnościach, jakie oferuje ten rejon. To tutaj poznacie prawdziwą atmosferę wyspy, dowiecie się więcej o samej kulturze i zwyczajach. Zamiast więc spędzać czas w hałaśliwej Kucie, zaszyjcie się na jakiś czas w jednym z najładniejszych miasteczek w Indonezji. Ubud jest miejscem turystycznym, posiada ogromną bazę noclegową oraz mnóstwo restauracji i lokalnych jadłodajni typu warung, bywa tłoczno, a mimo to ciągle utrzymuje się tu niesamowity lokalny klimat. Co warto robić i zobaczyć w Ubud i jego okolicach? O tym przeczytacie poniżej. Ubud uważane jest za kulturalne serce wyspy Bali, położone jest na terenie niewielkich gór. To tradycyjne miasteczko jest siedzibą jednej z królewskich rodzin na Bali. Uznawane jest również za kwitnące centrum rzemiosła.…

  • Bali,  Indonezja,  Namibia,  Seszele,  Tanzania,  Zanzibar,  Zapiski różne

    Egzotyczne kraje na polskie lato – pięć propozycji

    Polskie lato nad polskim morzem? Tak, gdy jest ciepło, gdy świeci słońce… z tym, że tego akurat przewidzieć się nie da, a spędzenie urlopu czy wakacji w strugach deszczu to mało przyjemna perspektywa. Dlatego nad polskie morze wybieram się przeważnie na weekendy i jest to zwykle spontaniczny wyjazd. Na dłuższy urlop planuję kraje, w których pogoda jest gwarantowana, a wejście do morza czy oceanu nie wymaga zaciśnięcia zębów i wstrzymania oddechu. Wyjazdy do ciepłych krajów jak najbardziej możliwe są w czasie naszego lata, a więc wtedy, gdy u nas trwają właśnie wakacje. Egzotyczne kraje cieszą się coraz większą popularnością, coraz częściej pytacie mnie o radę, gdzie wybrać się właśnie o tej porze. Oto pięć moich propozycji. Na Zanzibar można podróżować praktycznie cały rok. Występują tu dwie pory deszczowe. Dłuższa – od końca marca do początku czerwca. Wówczas faktycznie pada, niebo zasnute jest gęstymi chmurami, wiele hoteli się zamyka, bowiem aura…

  • Oman plan dwa tygodnie
    Oman

    Plan na Oman, czyli dwa tygodnie w krainie kadzidła

    Wiele osób do Omanu wpada przy okazji wizyty w Emiratach, a co za tym idzie jest to często dość krótki pobyt. Pięć dni czy nawet tydzień to, moim zdaniem, zdecydowanie za mało, bowiem kraj ten ma do zaoferowania naprawdę bardzo dużo i jest, wbrew pozorom, zróżnicowany. Dlatego z całych sił będę Was zachęcała do spędzania przynajmniej dwóch tygodni w krainie kadzidła i fortów. Poniżej znajdziecie mój plan podróży wraz z krótkimi filmikami, które, mam nadzieję, przekonają Was do słuszności takiej decyzji. Oczywiście podróż rozpoczynamy w Maskacie, na który przeznaczamy dzień, a tak naprawdę pół dnia po wylądowaniu oraz pół dnia nazajutrz. W związku z zagubieniem naszych bagaży czas po przylocie znacznie się nam skraca, więc słynny suk Mutrah zostawiamy sobie na koniec i dobrze, bo właściwie tu robimy największe zakupy z pamiątkami… a jest co kupować:) Pierwszego dnia jedziemy do Palacu Sułtana (Qasr Al Alam) oraz kręcimy się przy bulwarze…

  • Oman na własną rękę
    Azja,  Oman

    Pierwsze wrażenia po powrocie z Omanu

    Co prawda od powrotu minęło już dwa miesiące, jednak cały czas myślami jestem gdzieś na omańskiej pustyni, dziewiczej wyspie Masirah czy na basztach dawnych fortów, które to stanowią wizytówkę tego kraju. Ciągle czuję unoszący się w powietrzu zapach palonego kadzidła oraz smak czarnej kawy z kardamonem, zagryzanej słodkimi daktylami. Oman skradł moje serce, wyzwolił swego rodzaju tęsknotę oraz pozostawił ogromny niedosyt, bo przecież dwa tygodnie to zdecydowanie za mało, by zobaczyć i poznać dobrze cały kraj. Oman już dawno znalazł się na mojej podróżniczej liście marzeń i pewnie niektórzy moi znajomi dobrze pamiętają, gdy kilka lat temu usilnie namawiałam ich na ten wyjazd. Cóż, wtedy się nie udało, ale w głowie pomysłu nigdy nie porzuciłam i kiedy pojawiły się bilety w atrakcyjne cenie, akcja była krótka. I tak oto wyjazd do Omanu nabrał realnego kształtu i trzeba było rozpocząć przygotowania. A to, co zobaczyłam, czego doświadczyłam podczas tych dwóch tygodni przeszło…

  • Azja,  Birma,  Jezioro Inle

    Jezioro Inle, spektakl dla turystów czy miejsce z duszą?

    Jezioro jak jezioro – myślałam. Co może być aż tak interesującego w kolejnym? Jednak skoro wszyscy wracają zachwyceni, to może coś jest na rzeczy. A mowa o Jeziorze Inle, jednej z największych atrakcji Birmy. Atrakcją śmiało można je już nazwać, bo pewne elementy wpisują się w dobrze zorganizowany spektakl dla turysty. Nie wszystkie, niemniej trzeba być na to przygotowanym. Jezioro Inle to drugie co do wielkości jezioro w tym kraju. Położone jest na wysokości prawie 900 m n.p.m. wśród Wzgórz Shan. Z Mandalaj trzeba pokonać ponad 300 km, a droga nie jest łatwa. Wjazd na górę może wywołać zawroty głowy i mocne kołatanie serca. Wąska droga, przepaście i ciągłe serpentyny, kierowcy jednak zdają się znać ten teren jak własną kieszeń. Z Mandalaj podróżujemy małymi busikiem, który w miarę zgrabnie wchodzi w zakręty, w drodze powrotnej jednak siedzimy już w dużym autobusie, który przy takich manewrach musi się odpowiedni ustawić, by nie…

  • Azja,  Birma,  Mandalaj

    Okolice Mandalay, czyli dawne stolice królestwa

    Tak naprawdę do Mandalay przyjeżdżamy dlatego, by zobaczyć okolice miasta. W jego pobliżu znajdują się bowiem cztery dawne stolice kraju, Amarapura, Inwa, Mingun oraz Sagaing. Miejsca te spokojnie można zobaczyć w jeden dzień, niemniej my na zwiedzanie mamy tylko pół, więc musimy wybrać to, co najbardziej nas interesuje. W planie zostają trzy pierwsze, Sagaing niestety odpada. Na taką objazdówkę najlepiej wybrać się wynajętym autem czy też taksówką, gdyż komunikacja publiczna może stanowić wyzwanie, a do tego z pewnością będzie nas to kosztowało sporo czasu. My lokalnych przejazdów w tym przypadku w ogóle nie braliśmy pod uwagę. Jako że nasza grupa liczy aż 9 osób, oczywiste jest, że potrzebne będą co najmniej dwie taksówki.  W hotelu w Mandalaj prosimy o pomoc w zabukowaniu takiej wycieczki. Co się okazuje? Że nie ma najmniejszego problemu i że zamiast dwóch aut przyjedzie po nas bus, a może raczej autobus. Za wynajęcie kierowcy wraz z pojazdem na…

  • Azja,  Birma,  Mandalaj

    Mandalaj, czyli przystanek w dużym mieście

    Mandalaj to drugie co do wielkości miasto Mjanmy z liczbą mieszkańców grubo ponad milion. Zatem tłok, hałas, brud i inne tego typu atrakcję, jakie serwują na co dzień azjatyckie aglomeracje. Takie było też moje wyobrażenie, a czytając relacje z podróży jedynie jedno miejsce w Mandalaj wzbudziło moje zainteresowanie. Z wyobrażeniami, na szczęście, jest tak, że istnieją tylko w naszej głowie i nijak mają się do zastanej rzeczywistości oraz tego, jak odbieramy dane miejsce. W przypadku Mandalaj to się potwierdziło. Tak to duże miasto, niemniej w moim odczuciu, nie tak męczące, wręcz przeciwnie, emanuje dziwnym spokojem, niezwykłym lokalnym kolorytem, szczególnie wieczorem, kiedy to spacerując głównymi ulicami wśród niezbyt wysokiej zabudowy, można delektować się aromatami z ulicznych garkuchni oraz wymieniać uśmiechy z mieszkańcami, zaciekawionymi naszą obecnością. Do Mandalaj przyjeżdżamy wieczorem. Od razu kwaterujemy się w hotelu, by zdążyć jeszcze na wieczorną przechadzkę po okolicy. Golden City Light Hotel zdaje się być luksusowy, bo…

  • Azja,  Bagan,  Birma

    Brandy, Puppa oraz czarna laka, czyli co zobaczyć w okolicach Baganu

    Na Bagan tak naprawdę przeznaczamy całe dwa dni, z tym że drugi dzień planujemy wybrać się poza miasto i zobaczyć jego okolice. Naszym głównym celem ma być klasztor na świętej Górze Popa (czy też Puppa), który to od razu zostaje wpisany w plan wycieczki. Jego niesamowite położenie na wygasłym wulkanie w kształcie niemalże stożka robi ogromna wrażenie, i jak się okazuje, turyście również mogą wspiąć na sam szczyt, gdzie znajduje się jedno z najświętszych miejsc dla Birmańczyków. Jak się okazuje, dodatkowo odwiedzamy także destylarnię oraz warsztat, gdzie wytwarza się przepiękne wyroby z prawdziwej laki (to, co sprzedawane jest na ulicach za niewielką cenę jako laka, wcale nią nie jest), wręcz arcydzieła, a wszystko powstaje dzięki mozolnej pracy ludzkich rąk. W hotelu wynajmujemy samochód z kierowcą, za całą wycieczkę płacimy 72 000 kyatów (210 zł), a że jest nas 9-osobowa grupa, na osobę wychodzi ok. 23 zł. KIELISZECZEK BRANDY… A NAWET CAŁA…