• Azja,  Iran,  Persepolis,  Sziraz

    Persepolis oraz Naqsh-i Rustam, czyli co zostało z dawnej Persji

    Starożytna Persja, a w niej Persepolis, osławiona stolica dynastii Achemenidów… ruiny pozostałe po dawnym imperium znajdują się w planie każdego odwiedzającego Iran. Już sama nazwa brzmi bardzo orientalnie, a świadomość, że pozostałości przetrwały 2500 lat i są namacalnym dowodem na antyczną glorię tego rejonu, sprawia, że jest to jedno z najpopularniejszych miejsc wśród turystów. W naszym przypadku nie było inaczej. Z Szirazu udałyśmy się na półdniową wycieczkę, podczas której oprócz Persepolis odwiedziłyśmy także grobowce wielkich królów Persji oraz miejsce ze skalnymi reliefami. Persepolis leży około 60 km od Szirazu. Najłatwiej dotrzeć tam dzieloną taksówką lub po prostu wynająć kierowcę, by obwiózł nas po okolicznych atrakcjach. W zasadzie w każdym hotelu również powinna być opcja wykupienia takiej wycieczki z przewodnikiem. Lonely Planet podaje informację, iż można się tam dostać transportem publicznym… nie wiem, nie sprawdzałyśmy. Źródło: https://www.lonelyplanet.com/iran/central-iran/persepolis-takht-e-jamshid/essential-information My dajemy za wygraną i łapiemy taksówkę, co okazuje się być nie lada wyzwaniem. Albo taksówkarze są już…

  • Azja,  Iran,  Sziraz

    Babskie spotkania w mieście Sziraz

    Sziraz to jedno z najsłynniejszych i najpopularniejszych miast na turystycznym szlaku starej Persji. To głównie za sprawą pozostałości dawnego Persepolis oraz pobliskich grobowców starożytnych władców owo miasto znajduje się w planie każdego, kto odwiedza Iran. Jednak Sziraz nie z tych względów zapadł mi mocno w pamięci oraz zdobył moje serce… tutaj mają miejsce dwa niesamowite spotkania z mieszkańcami, które wprawiają mnie w osłupienie i na chwilę odbierają mowę, tym razem to spotkania z irańskimi kobietami, które okazują nam ogromną serdeczność oraz zainteresowanie. Do Szirazu przyjeżdżamy wczesnym rankiem i od razu udajemy się w poszukiwaniu dworcowej toalety, by się trochę odświeżyć. Następnie namierzamy dworcowy bar, by tam zjeść śniadnie i nabrać sił na długie zwiedzanie. Wnętrze wygląda skromnie, można rzec, obskurnie, jednak miejscowych nie brakuje. To dobry znak, więc zajmujemy wolny stolik i niepostrzeżenie próbujemy zajrzeć do talerzy, by się zorientować, co też można tu zamówić. Niemniej nazw nie znamy, więc ostatecznie zamawiamy dokładnie to…