• Czerwone Wierchy,  Dobre bo polskie,  Dobre co polskie,  Góry,  Polska,  Tatry,  W górach

    Czerwone Wierchy po raz pierwszy

    Na drugi dzień mojego wrześniowego pobytu w Tatrach w 2008 roku wybrałam sobie dość długi i wymagający szlak na Czerwone Wierchy. Pogoda już nieco się zmieniła, niebo pokryło się dość gęstymi chmurami. No tak, czy będą jakiekolwiek widoki? Wyruszyłam dość wcześnie rano, busik z dworca zawiózł mnie do Doliny Kościeliskiej, skąd rozpoczęłam wędrówkę. To jedna z moich ulubionych dolin, dużo przytulniejsza od Chochołowskiej, często krajobrazowo przypomnająca Pieniny. Dolina prowadzi do Schroniska Ornak, w którym lubię zatrzymać się na naleśniki i szarlotkę. Na Czerwone Wierchy prowadzi szlak czerwony. Gdy tylko zobaczyłam pierwszy szlakowskaz, skręciłam w lewo i podążyłam leśną ścieżką. Szacowany czas wejścia na pierwszy szczyt, czyli na Ciemniaka to 3:25, więc zapowiadała się długa wędrówka. Po 5 minutach znowu skręt, tym razem w prawo poprzez mostek nad Miętusim Potokiem. I tu zaczęła się już konkretna droga pod górę. Póki co na szlaku żywej duszy. Po około 30 minutach dotarłam na polanę,…

  • Dobre bo polskie,  Dobre co polskie,  Europa,  Góry,  Grześ,  Polska,  Rakoń,  Tatry,  W górach,  Wołowiec,  Wołowiec, Rakoń, Grześ

    Wrześniowe Taterki… od tego wszystko się zaczęło

    W Taterki śmigam już za dwa dni, po kiluletniej przerwie. Każdy kolejny wypad przywołuje we mnie szereg wspomnieć z pierwszych samotnych wędrówek, bo to właśnie one tak naprawdę obudziły we mnie podróżniczego ducha. Wszystko zaczęło się od zdobycia Sławkowskiego Szczytu oraz dwukrotnego samotnego wypadu w nasze polskie Tatry. Nie od rocznego pobytu w Belgii, czy trzymiesięcznej banicji w Austrii, a właśnie od naszych pięknych polskich gór.