• Ameryka Północna,  Coba,  Meksyk,  Tulum

    Tulum i Coba, ruiny miast Majów w stanie Quintana Roo

    Lądując w Cancun z pewnością udacie się na zwiedzanie tego, co kryje w sobie stan Quintana Roo. A kryje mnóstwo ciekawych miejsc, nie tylko piękne plaże wzdłuż Riwiery Maya czy też magiczne cenoty, ale także pozostałości po majańskich państwach-miastach, takie jak jedyne w swoim rodzaju majańskie ruiny w Tulum oraz ukryte w gęstej dżungli ruiny tajemniczego miasta Coba. Obie atrakcje cieszą się ogromną popularnością wśród zwiedzających i jest to w pełni uzasadnione. Tulum zaskakuje wielkością oraz ilością pozostałych obiektów, Coba dostarcza niemałej adrenaliny przy wejściu na szczyt najwyższej piramidy na Jukatanie Nohoch Mul. Ruiny w Tulum, a dokładniej to, co można tam zobaczyć, bardzo mnie zaskoczyły, pozytywnie oczywiście. Najsłynniejszy kadr z tego miejsca to Świątynia Boga Wiatru, czyli Templo del Dios del Viento, na małym cypelku, wysuniętym w Morze Karaibskie. Można odnieść wrażenie, że poza tym obiektem, niewiele można tam zobaczyć. Otóż, wręcz przeciwnie. Teren jest spory, a pozostałości liczne…

  • Azja,  Birma,  Jezioro Inle

    Jezioro Inle, spektakl dla turystów czy miejsce z duszą?

    Jezioro jak jezioro – myślałam. Co może być aż tak interesującego w kolejnym? Jednak skoro wszyscy wracają zachwyceni, to może coś jest na rzeczy. A mowa o Jeziorze Inle, jednej z największych atrakcji Birmy. Atrakcją śmiało można je już nazwać, bo pewne elementy wpisują się w dobrze zorganizowany spektakl dla turysty. Nie wszystkie, niemniej trzeba być na to przygotowanym. Jezioro Inle to drugie co do wielkości jezioro w tym kraju. Położone jest na wysokości prawie 900 m n.p.m. wśród Wzgórz Shan. Z Mandalaj trzeba pokonać ponad 300 km, a droga nie jest łatwa. Wjazd na górę może wywołać zawroty głowy i mocne kołatanie serca. Wąska droga, przepaście i ciągłe serpentyny, kierowcy jednak zdają się znać ten teren jak własną kieszeń. Z Mandalaj podróżujemy małymi busikiem, który w miarę zgrabnie wchodzi w zakręty, w drodze powrotnej jednak siedzimy już w dużym autobusie, który przy takich manewrach musi się odpowiedni ustawić, by nie…

  • Ameryka Północna,  Meksyk

    Naturalne baseny Majów, czyli cenoty na Jukatanie

    Do Meksyku warto wybrać się z wielu powodów. Oprócz prekolumbijskich ruin miast Majów, pięknych plaż oraz kolorowych kolonialnych miasteczek koniecznie trzeba zobaczyć coś jeszcze… cenoty, którymi półwysep Jukatan jest wręcz naszpikowany. Cenoty to naturalne baseny również związane z kulturą Majów. Jedne są zupełnie odkryte, gdzie cała tafla wody znajduje się na powierzchni, inne schowane w jaskiniach, do których dostać się można przez mały otwór w ziemi. Jedne są płytkie, inne niewiarygodnie głębokie, co sprawia, że zapaleni nurkowie mają tutaj pole do popisu. Woda w cenotach jest krystalicznie czysta, a kąpiel w takim miejscu to niesamowite przeżycie, tym bardziej, gdy ma się taki basen wyłącznie dla siebie. Nie sposób odwiedzić je wszystkie. Podobno tylko na samym Jukatanie jest ich aż 1650. Niektóre ciągle dzikie, ukryte gdzieś z dala od głównych szlaków, bez infrastruktury. Inne zaznaczone już na mapie, często odwiedzane z całym zapleczem jak na zwykłej pływalni. Uwaga, używanie kremów do opalania jest tu…

  • Namibia,  Slajder

    Nambia self drive, pierwsze wrażenia po powrocie

    Namibia to kolejny kraj z mojej top listy miejsc na ziemi do odwiedzenia. Nie była tam od zawsze, ale gdy tylko zwróciła moją uwagę, od razu wskoczyła na samą górę. Afrykańskie krajobrazy, nasycone głównie kolorem żółtym i pomarańczowym to znak rozpoznawczy tego kraju. Jedne z najwyższych i najpiękniejszych wydm świata znajdują się właśnie w Namibii i rzeczywiście, krajobrazy w Parku Narodowym Namib-Naukluft wręcz powalają. A co najlepsze, wszystko to można zwiedzać na własną rękę, bez ścisku, tłumów, na pełnym luzie. Plan jak zawsze był ambitny, tym razem ciut zbyt ambitny, gdyż momentami czułam niedosyt, jeśli chodzi o nacieszenie się widokami. Brakowało czasu, by lepiej poczuć klimat danego miejsca. Jednak podróż po Nambii to w większości bycie w trasie i na to trzeba się przygotować, to prawdziwy road trip. Przejechaliśmy ponad 5000 km, co jest zaiste ogromnym dystansem jak na dwa tygodnie. Zaczęliśmy od południa, od Kanionu Fish River, po czym stopniowo przemieszczaliśmy…

  • Ameryka Północna,  Bonampak,  Meksyk,  Palenque,  Yaxchilan

    Palenque, Yaxchilan i Bonampak, ruiny miast Majów w stanie Chiapas

    Palenque to jedne z najlepiej zachowanych majańskich ruin. To właśnie one były głównym powodem, dla którego zapuściliśmy się do stanu Chiapas. Klimat jest tu zdecydowanie inny, tropikalny, wilgotne powietrze czuć od razu i to ono sprawia, że miejsca to często tonie we mgle, co jeszcze bardziej potęguję jego tajemnicę. A stąd to już rzut beretem do granicy z Gwatemalą, gdzie w tropikalnej dżungli, niczym Indiana Jones, można odkrywać kolejne pozostałości po kulturze majańskiej. Dwa takie obiekty odwiedziliśmy przy granicy. Te w stanie Chiapas są równie warte zobaczenia, jak te w stanie Jukatan. Palenque to mój numer dwa. Lądując w Cancun trzeba pokonać sporo kilometrów (aż 850), by dojechać do tego miejsca, to jest już stan Chiapas. Niemniej zdecydowanie warto. Te ruiny miasta Majów są nieco inne, ukryte w dżungli, często spowite mgłą, bowiem wilgoć bardzo mocno czuć w powietrzu, tropikalnym powietrzu. A i historia tego miejsca niejako wyróżnia się na…

  • Ameryka Północna,  Chichen Itza,  Ek Balam,  Meksyk,  Uxmal

    Uxmal, Chichen Itza i Ek Balam, ruiny miast Majów w stanie Jukatan

    Cały półwysep Jukatan jest wręcz naszpikowany pozostałościami po dawnych miastach cywilizacji majańskiej. Jedne zachowały się w niewielkiej części, inne wręcz przeciwnie, co dodatkowo pobudza wyobraźnię. Ruiny prekolumbijskich miast to coś, co koniecznie trzeba zobaczyć, będąc w Meksyku, a że liczba ich jest przeogromna, nie sposób zobaczyć je wszystkie. Które wybrać, a które można ominąć? W czasie dwóch tygodnia odwiedziliśmy osiem takich miejsc, każde z nich niesamowite, choć niektóre zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Uxmal, Chichen Itza oraz Ek Balam znajdują się w stanie Jukatan i według mnie wszystkie trzy zdecydowanie warto odwiedzić. To właśnie ten kompleks zrobił na mnie największe wrażenie. Leży on na trasie z Meridy do Campeche. To najlepiej zachowane pozostałości, jakie udało się nam zobaczyć. Teren jest rozległy, liczba świątyń oraz innych obiektów duża, a zdobienia widoczne na ich ścinach wręcz porażają ilością detali oraz symboliką. To tutaj znajduje się wspaniała, niesamowita, magiczna… Piramida Wróża, zwana Piramidą Czarownika lub Wieszcza.…

  • Azja,  Birma,  Mandalaj

    Okolice Mandalay, czyli dawne stolice królestwa

    Tak naprawdę do Mandalay przyjeżdżamy dlatego, by zobaczyć okolice miasta. W jego pobliżu znajdują się bowiem cztery dawne stolice kraju, Amarapura, Inwa, Mingun oraz Sagaing. Miejsca te spokojnie można zobaczyć w jeden dzień, niemniej my na zwiedzanie mamy tylko pół, więc musimy wybrać to, co najbardziej nas interesuje. W planie zostają trzy pierwsze, Sagaing niestety odpada. Na taką objazdówkę najlepiej wybrać się wynajętym autem czy też taksówką, gdyż komunikacja publiczna może stanowić wyzwanie, a do tego z pewnością będzie nas to kosztowało sporo czasu. My lokalnych przejazdów w tym przypadku w ogóle nie braliśmy pod uwagę. Jako że nasza grupa liczy aż 9 osób, oczywiste jest, że potrzebne będą co najmniej dwie taksówki.  W hotelu w Mandalaj prosimy o pomoc w zabukowaniu takiej wycieczki. Co się okazuje? Że nie ma najmniejszego problemu i że zamiast dwóch aut przyjedzie po nas bus, a może raczej autobus. Za wynajęcie kierowcy wraz z pojazdem na…

  • Sirmione na weekend
    Europa,  Sirmione,  Włochy

    Sirmione, włoska perełka na weekend

    Mam nieodparte wrażenie, że gdziekolwiek do Włoch pojadę, wrócę zachwycona. Jak do tej pory teoria ta się sprawdza. Małe miasteczko Sirmione, ulokowane nad Jeziorem Garda zrobiło na mnie niesamowite wrażenie, zarówno pod względem zabytków, jak i samego malowniczego położenia. Bez problemu można się tutaj wybrać na weekend, bowiem dojazd z Bergamo nie jest długi, ani kosztowny. Do Bergamo dolecimy dzięki licznym połączeniom tanich przewoźników z różnych miast w Polsce. Jeśli nie zamierzamy wynająć samochodu, spokojnie pierwszą noc możemy spędzić w Bergamo, by nazajutrz rano pociągiem udać się do Desenzano del Garda-Sirmione, skąd mamy dwie opcje dostania się do Sirmione, autobus lub prom. Bezpośredni pociąg z Bergamo do Desenzano odjeżdża o 8:23, a bilet kosztuje 6,70 EUR. Jest to pociąg regionalny, więc bilet spokojnie można kupić przed odjazdem, cena nie ulegnie zmianie. Rozkład pociągów możecie sprawdzić tu. Nie zapomnijcie o skasowaniu biletu przed wejściem na peron, kasowniki w kolorze pomarańczowym są łatwo widoczne.…

  • Azja,  Birma,  Mandalaj

    Mandalaj, czyli przystanek w dużym mieście

    Mandalaj to drugie co do wielkości miasto Mjanmy z liczbą mieszkańców grubo ponad milion. Zatem tłok, hałas, brud i inne tego typu atrakcję, jakie serwują na co dzień azjatyckie aglomeracje. Takie było też moje wyobrażenie, a czytając relacje z podróży jedynie jedno miejsce w Mandalaj wzbudziło moje zainteresowanie. Z wyobrażeniami, na szczęście, jest tak, że istnieją tylko w naszej głowie i nijak mają się do zastanej rzeczywistości oraz tego, jak odbieramy dane miejsce. W przypadku Mandalaj to się potwierdziło. Tak to duże miasto, niemniej w moim odczuciu, nie tak męczące, wręcz przeciwnie, emanuje dziwnym spokojem, niezwykłym lokalnym kolorytem, szczególnie wieczorem, kiedy to spacerując głównymi ulicami wśród niezbyt wysokiej zabudowy, można delektować się aromatami z ulicznych garkuchni oraz wymieniać uśmiechy z mieszkańcami, zaciekawionymi naszą obecnością. Do Mandalaj przyjeżdżamy wieczorem. Od razu kwaterujemy się w hotelu, by zdążyć jeszcze na wieczorną przechadzkę po okolicy. Golden City Light Hotel zdaje się być luksusowy, bo…

  • Afryka,  La Digue,  na Seszelach,  Praslin,  Seszele

    Z kamerą wśród plaż, czyli najpiękniejsze plaże rajskich Seszeli

    „Cel, a co ty będziesz tam zwiedzać?” – pytali mnie znajomi przed wyjazdem do raju. „Jak to co?” – odpowiadałam. „Plaże przecież!” Bo po co by innego jechać w takie miejsce? Jakkolwiek to brzmi, ale właśnie tak jest, na Seszelach zwiedza się plaże…  a tych jest tam pod dostatkiem, większe, mniejsze, łatwiej lub trudniej dostępne. Takie piękno nie może się znudzić, natura w najlepszym wydaniu. Które plaże urzekły mnie najbardziej? Odpowiedź znajdziecie poniżej, niemniej od razu dodam, że na żywo miejsca te robią o wiele większe wrażenie. Mój numer jeden, najczęściej fotografowana plaża Seszeli, okrzyknięta jedną z najpiękniejszych plaż świata. Zupełnie zasłużenie. To jedyna plaża, gdzie trzeba zapłacić za wstęp, leży ona na terenie parku. Ścieżka prowadzi przez bananowe oraz waniliowe pola, które potem zamieniają się w charakterystyczne granitowe skały. Nie ma tu żadnego hotelu, niemniej można napić się wody kokosowej lub świeżo wyciskanego soku w jednym z owocowych barów. Woda jest…