• Europa,  Nordnes,  Norwegia

    O tym, jak to w Nordnes upolowaliśmy zorzę

    Zobaczyć zorzę polarną na żywo? MARZENIE… które postanowiłam zrealizować w styczniu tegoż roku. Miało być niskobudżetowo, zaszywamy się gdzieś pośród niczego i czekamy… Oczywiście, że przed wyjazdem sprawdziłam wszelakie możliwe opcje oraz przestudiowałam mnóstwo fachowym informacji o tym niesamowitym zjawisku. Gwarancji nie ma nigdy, a na powodzenie całego przedsięwzięcia składa się tak naprawdę kilka czynników: wysoki indeks Kp (pisałam o nim już w poprzednik poście), który jest nieprzewidywalny na dłużej niż godzinę do przodu, bezchmurne niebo oraz brak świateł miejskich. Tak, prognozę pogody studiowałam namiętnie każdego dnia i patrząc na to, co pokazywały strony szanse były zerowe. Bilety kupione, nocleg zarezerwowany, trzeba było jechać… Nocleg zarezerwowaliśmy na kempingu w Nordness (o samym kempingu będzie w kolejnym poście). Mimo że kemping leży na totalnym odludziu, dojazd nie jest trudny. Żeby nieco zaoszczędzić na noclegu wsiadamy w pociag nocny z Trondheim, ten sam, który jedzie do Bodo. My jednak mamy wysiąść na stacji Røkland…