Życie mieszkańców Omadhoo
Nasz wybór padł na Omadhoo, lokalną wysepkę położoną na Południowym Atolu Ari, zamieszkałą przez społeczność rybacką. To tradycyjna malediwska wyspa, gdzie życie mieszkańców wciąż wygląda jak dawniej. Malediwczycy niechętnie opuszczają terytorium swojego atolu, tak więc na Omadhoo w pełni zachowany został tradycyjny sposób życia, a tradycje starannie przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Wyspa ma ok. 3km² wielkości, mieszka na niej ok. 1000 rezydentów. Dostać się do niej można lokalnym promem (4 godziny) lub publiczną motorówką (1,5 godziny).
Pierwsza opcja to koszt 30$ w jedną stronę, druga o połowę droższa, czyli 60$. Jednak są to ceny dla turystów, bo jak zauważyłyśmy w drodze powrotnej, miejscowi płacili znacznie mniej. Za motorówkę było to ok. 300 rufi, a więc 20$. Na wyspie znajduje się obecnie tylko jeden guesthouse, drugi jest w budowie i na przyszły sezon powinien być już gotowy.
RELIGIA
Na wyspie jest jeden meczet, z którego dzięki megafonom modły słychać na całej wyspie (pięć razy na dobę). O dziwo, budzą mnie o 5 rano tylko raz w ciągu całego pobytu. Śpi się tu naprawdę dobrze:)
| Meczet |
| Kobiety na Omadhoo |
SKLEPY
Na wyspie znajdują się trzy sklepy spożywcze, jednak zaopatrzenie nieco odbiega od naszych europejskich standardów. Jogurty trzymane poza lodówką raczej nie zachęcają. Niemniej jednak jest bardzo tanio i podstawowe produkty spożywcze, typu woda, a także artykuły kosmetyczno-chemiczne można nabyć. Za wodę płacimy 15 rufi, za mleko i mydło łącznie 30 rufi. Co do owoców, to w jednym tylko sklepie udaje się nam znaleźć banany. Miejscowi takich potrzeb nie mają, bo wszystko sami w ogródku uprawiają. Co ciekawe, każda palma na wyspie ma numerek, czyli jest czyjąś własnością. Na wyspie jest też apteka, o dziwo, całkiem dobrze zaopatrzona. W oknie wisi karteczka z numerem telefonu właściciela, trzeba po niego dzwonić, nam się udaje bez telefonu. Nasza obecność zostaje zauważona przez sąsiadkę i właściciel za chwilę przyjeżdża na swoim motocyklu (tak, tam nawet na tak małe odległości odpalany jest motocykl, symbol statusu). W aptece zaopatrujemy się w herbatkę ziołową poleconą przez Tanię, przedstawicielkę guesthouse’u. Herbatka nazywa się Samahan i czyni cuda! Jedna saszetka w aptece na Omadhoo kosztuje 3 rufie. Gdy czujemy, że bierze nas przeziębienie, pijemy taką herbatkę najlepiej na noc (rozpuszczalna we wrzątku) i rano jak ręką odjął. Przetestowałam (po klimatyzacji w samolocie zaczynało mnie rozkładać… ból gardła, katar i kaszel się zaczynał) i nazajutrz ozdrowiałam!:) Herbatka ma niezwykle bogaty skład i pikantny smak. Tak naprawdę pochodzi ze Sril Lanki. Bez problemu można ją zakupić w Internecie, szczerze polecam.| sklep spożywczy |
| Apteka |
Życie nocne…
Czym zajmują się mieszkańcy?
| orzechy suszą się w słońcu |
Czy jest coś takiego jak malediwski sok? Tak, jest. To sok z drzewa kokosowego, a konkretnie z kory. Nacina się ją i przywiązuje butelkę, w ciągu doby powinna napełnić się do połowy. Podobno płyn ten jest bardzo zdrowy, szczególnie na żołądek. W smaku jest w porządku, jednak zapach mnie osobiście nieco wzdryga. Sposób pozyskania jest podobny jak naszego z kory brzozy.
| Pozyskiwanie soku z drzewa kokosowego |
Przy plaży oraz przystani jest bardzo dużo łodzi…
Trafiamy do hangaru, w którym młodzi Malediwczycy budują ogromny statek. Bardzo chętnie nam pokazują i tłumaczą, jak to robią:)
Oprócz plam rosną tu także inne drzewa. Jedne z nich to malediwskie jabłka, z których zupę mamy okazję skosztować.
| chlebowiec właściwy |
| malediwskie jabłka |
| siatka na malediwskie jabłka, jest po to, by wszystkie zebrać i nic się nie zmarnowało |
| kokos zabójca:) |
Wielbiciele psów się nie ucieszą, na wyspie, jak i całych Malediwach obowiązuje zakaz trzymania tych zwierząt. Natomiast koty jak najbardziej mogą tu przebywać i jest ich tu całkiem sporo, nawet w naszym guesthousie. Wszystkie tej samej rasy, rude i z drobnym pyszczkiem.
| nasza Miki |
| lokalne kicie |
Także i na tej wyspie często widać przemykających motocyklistów, a odległości są przecież niewielkie. Choć tu rowerzystę też można spotkać. Mieszkańcy wyspy są naprawdę mili, choć czasem, mam wrażenie, turyści to dla nich niecodzienne zjawisko:)



2 komentarze
Kamil
Cześć, przeglądam sobie właśnie możliwości dojazdu publicznym promem z male do omadhoo i wychodzi mi że trzeba najpierw płynąć na mahibadhoo a później jest 15 min na przesiadkę na kolejny prom żeby przepłynąć na omadhoo. Orientujesz się może czy te promy są skomunikowane tzn. czy w przypadku jakiś opóźnień będzie czekał na przypłynięcie promu z male?
celwpodrozy
Niestety nie mam pojęcia. Płynęłam speedboatem od razu na Omadhoo. Może na tej stronce da się sprawdzić https://www.atolltransfer.com/ferry-routes ?