Turystyczne perełki Lubelskiego, czyli najlepsze produkty turystyczne w 2025 roku
Co zachwyca w Lubelskiem? Plebiscyt na Najlepsze Produkty Turystyczne Województwa Lubelskiego co roku wyłania prawdziwe perełki. Są to inicjatywy, miejsca i wydarzenia, które w genialny sposób promują region i przyciągają podróżników szukających czegoś autentycznego. Dla mnie to zawsze niesamowita dawka inspiracji, bo ten konkurs udowadnia, że Lubelszczyzna jest niezwykle ciekawa i potrafi zaskakiwać na każdym kroku.
Podczas ostatniej Gali Turystyki kapituła miała wyjątkowo ciężkie zadanie, oceniając aż 44 zgłoszenia z całego regionu! Wybór był niezwykle trudny, ponieważ rywalizowały ze sobą obiekty z zupełnie innych światów, od luksusowych i nowoczesnych przestrzeni, przez tradycyjne, pełne sielskiego spokoju zakątki, aż po widowiskowe festiwale, które od lat budują tożsamość tutejszych miasteczek. Ostatecznie na podium stanęły projekty łączące wielką historię, niepodrabialny klimat i potężną pasję ludzi, którzy je tworzą. Przygotujcie się na podróż pełną kontrastów, bo tegoroczni zwycięzcy to absolutne perełki!
Tym razem na pierwszym miejscu uplasował się niesamowity obiekt hotelowy – Arche Nałęczów (Dawne Sanatorium Milicyjne), który zachwycił wszystkich swoją spektakularną rewitalizacją. Drugie miejsce z dumą wywalczył magiczny Pensjonat Uroczysko Zaborek z Janowa Podlaskiego, prawdziwa oaza tradycji i świętego spokoju. Na trzecim stopniu podium stanęły niezastąpione i pełne humoru Międzynarodowe Dni Jakuba Wędrowycza w Wojsławicach! Nagrodę Internautów w tej edycji zdobył Retro Meleks – Podróż po Nałęczowie i Wąwolnicy. To niesamowicie klimatyczne, stylowe przejażdżki z przewodnikiem, które bezapelacyjnie zwyciężyły w głosowaniu online i przy okazji zgarnęły także oficjalne wyróżnienie od kapituły konkursu.
Spis treści
ARCHE Nałęczów – Dawne Sanatorium Milicyjne
Czy można połączyć surowy, modernistyczny klimat dawnego sanatorium z nowoczesnym designem i luksusową strefą relaksu? Arche Nałęczów udowadnia, że nie tylko można, ale robi się to z wielką klasą! To właśnie ten zrewitalizowany obiekt zajął zasłużone 1. miejsce w konkursie na najlepszy produkt turystyczny regionu.
Są miejsca, które powstają od zera. I są takie, które dostają drugie życie. “Arche Nałęczów dawne Sanatorium Milicyjne” należy do tej drugiej kategorii. Będę z Wami szczera. Gdy wysiadłam z samochodu i spojrzałam na budynek, w głowie pojawiło się pytanie… “ale o co chodzi?” Czyżby obiekt jeszcze nie był dokończony, jeszcze nie w pełni odnowiony? Surowe nieotynkowane fragmenty od razu zwróciły moją uwagę.
Wielkie ambicje PRL-u (Lata 80.)
Ten charakterystyczny, brutalistyczny budynek miał niegdyś pełnić funkcję sanatorium milicyjnego. Nigdy nim jednak nie został. Inwestycję rozpoczęła w grudniu 1983 roku Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej w Lublinie. Ośrodek miał być luksusową wizytówką MSW, sanatorium przeznaczonym wyłącznie dla milicjantów i funkcjonariuszy służb mundurowych. W planach był nawet komisariat w piwnicy. Co ciekawe, do jego wznoszenia „zatrudniono” m.in. osadzonych z zakładów karnych. Budynek miał zróżnicowaną liczbę kondygnacji ze względu na kaskadowe położenie na malowniczym, leśnym wzgórzu.
Ambitne plany MSW brutalnie przerwała historia. Po transformacji ustrojowej w latach 90. zabrakło funduszy. Gigantyczny 6-piętrowy betonowy szkielet w stanie surowym stał opuszczony przez niemal 40 lat i niszczał, strasząc mieszkańców oraz turystów. Stał się bezużytecznym pomnikiem minionej epoki.
Przez kolejne 30 lat budynek przechodził z rąk do rąk. Najpierw zarządzało nim Starostwo Powiatowe w Puławach, a od 2012 roku Agencja Mienia Wojskowego. Wielokrotnie próbowano go sprzedać, a w międzyczasie pojawiały się nawet pomysły, by go całkowicie wyburzyć. Dla mieszkańców i kuracjuszy Nałęczowa gigantyczny straszak ukryty w lesie był po prostu lokalnym wyrzutem sumienia.
Rewitalizacja przez grupę Arche
Prawdziwy przełom nastąpił, gdy obiektem zainteresowała się grupa Arche, znana z ratowania i dawania drugiego życia opuszczonym, historycznym miejscom. Odkupiła ona zrujnowany obiekt i przekształciła go w nowoczesny obiekt hotelowy, celowo zachowując brutalistyczną architekturę i historyczny, nieco nostalgiczny klimat PRL w designie. Tak, ta surowość to celowy zabieg i jakże zmyślny!
Projekt rewitalizacji Arche Nałęczów to jedna z najbardziej spektakularnych metamorfoz architektonicznych w Polsce. Zamiast wyburzyć ogromny szkielet, zdecydowano się na głęboki upcykling architektoniczny i zachowanie autentyczności minionej epoki. Architekci nie zakryli historii tynkiem.
To był fantastyczny pomysł! Bo kiedy wchodzisz do środka, zaczynasz wędrować korytarzami, klatkami schodowymi, odkrywać zaskakująco zaprojektowane sale z elementami historii tego obiektu, zaczynasz rozumieć, a przede wszystkim czuć ten nadzwyczajny klimat i połączenie minionej epoki z teraźniejszością. Arche Nałęczów to swoisty pomost pomiędzy historią a naszym teraźniejszym światem.
Elewację ocieplono wizualnie za pomocą nowoczesnych materiałów, łącząc surowy beton z dynamicznymi elementami kolorystycznymi. Na bocznych ścianach budynku powstał także mural, wykonany przez uczniów lokalnego liceum plastycznego. Ich prace można oglądać także w środku.
Wnętrza z duszą: Kontrolowany eklektyzm i design vintage
Wnętrza zaprojektowano w duchu kontrolowanego eklektyzmu i nostalgii. Przestrzenie wspólne oraz pokoje wyposażono w meble vintage, inspirowane kultowym polskim designem z lat 70. i 80. (fotele liski, stoliki-patyczaki, geometryczne formy), łącząc je z nowoczesnymi, komfortowymi akcentami.
Zgodnie z filozofią grupy Arche, elementy dekoracyjne (ceramika, obrazy, detale wykończeniowe) zostały stworzone przez artystów z niepełnosprawnościami z Fundacji Leny Grochowskiej oraz przez więźniów, co nadaje wnętrzom unikalny, charakter.
Moje dwie ulubione przestrzenie: Gdzie bije serce hotelu?
Moje dwie ulubione przestrzenie? Zdecydowanie restauracja ️Retro oraz Klub Lux Sfera. A to właśnie ze względu na aranżację i design.
Restauracja Retro to główny koncept gastronomiczny hotelu Arche Nałęczów. Jej zamysłem jest przywracanie klasycznych smaków polskiej gastronomii z lat 80. w nowoczesnej, autorskiej odsłonie. W 2026 roku restauracja odniosła duży sukces, trafiający do prestiżowego, międzynarodowego przewodnika Gault & Millau Poland 2026. Za kartę odpowiada Szef Kuchni Łukasz Rudzki. Jego styl to kulinarna nostalgia z przymrużeniem oka – reinterpretuje dania kojarzone z okresem PRL. A menu… no cóż, dostajesz “Akta Osobowe” do wglądu.
Klub Lux Sfera mieści się na poziomie -1 i pod względem aranżacji wnętrz to prawdziwa perełka tego obiektu. Ukrycie go w podziemiach dawnego sanatorium milicyjnego pozwoliło projektantom stworzyć unikalny, tajemniczy i bardzo klimatyczny azyl. To także design lat 80. połączony z nowoczesnym szaleństwem. Wnętrza to absolutna kwintesencja filozofii hotelu. Surowy, piwniczny beton skontrastowano tu z neonami, wyrazistymi kolorami oraz designerskimi meblami z minionej epoki. To tu serwowane są obiadokolacje oraz organizowane imprezy taneczne.
Czas na relaks: Nowoczesna strefa Wellness & SPA
W Arche Nałęczów możesz także zrelaksować się w klimatycznej strefie Wellness. Co dokładnie się w niej znajduje?
- Strefa basenowa: Duży, jasny basen wewnętrzny wyposażony w przeciwprąd, masaże ścienne i karku oraz specjalne leżaki z masażem powietrznym. Dla najmłodszych wydzielono bezpieczny brodzik z parasolem wodnym.
- Jacuzzi: Do dyspozycji są dwa całoroczne jacuzzi wewnętrzne, a w sezonie letnim dodatkowo dwa jacuzzi zewnętrzne na słonecznym tarasie.
- Strefa Saun (18+): Obejmuje saunę suchą (fińską), łaźnię parową oraz saunę na podczerwień (Infrared IR). Obok saun znajduje się lodopad oraz wiadro bosmana do schładzania ciała.
- Grota Solna: idealna na inhalacje i wyciszenie.
Od godziny 19:00 strefa basenowa jest dostępna tylko dla dorosłych. Z basenu oraz jacuzzi można korzystać do 21:00.
Na terenie obiektu działa także renomowana Klinika La Perla SPA Arche Nałęczów, w której można dokupić luksusowe zabiegi estetyczne, rytuały pielęgnacyjne i masaże dopasowane do indywidualnych potrzeb.
Nowość: Imponująca Sala Optymizmu
A we wrześniu 2026 roku odbyło się oficjalne otwarcie nowej Sali Optymizmu! To imponująca przestrzeń eventowo-konferencyjna o powierzchni 1500 m2. Zaprojektowana z myślą o dużych wydarzeniach biznesowych, kongresach i eventach branżowych. Dodatkowym atutem sali będzie taras z naturalnym drzewem, tworzący wyjątkową strefę odpoczynku.
Koniecznie zajrzyjcie na stronę Arche Nałęczów i sprawdźcie ofertę, bo ta może wywołać uśmiech na Waszej twarzy i bardzo pozytywnie zaskoczyć. Śpiochy, to może być coś dla Was;)
A Nałęczów? Tego miasta zachwalać chyba nie trzeba, ale zrobię to w akapicie poniżej. Koniecznie sprawdźcie, co warto tu zobaczyć i czego doświadczyć.
Pensjonat Uroczysko Zaborek – podlaski azyl w Lubelskiem
Zabieram Was na Podlasie w Lubelskiem! Są miejsca, do których się wraca, i do których tęskni się od razu po wyjeździe. I takim miejscem jest Pensjonat Uroczysko Zaborek. Pierwszy raz byłam tu w 2020 roku, gdy opowiadałam o wielokulturowym nurcie Bugu. I przepadłam. Tutaj przeniesiecie się w czasie i zobaczycie, jak lubelska wieś wyglądała wieki temu. Właściciele Zaborka to prawdziwi pasjonaci, którzy Uroczysko stworzyli od zera. A tę działalność kontynuuje już drugie pokolenie. Nie dziwi wiec fakt, że właśnie to miejsce zdobyło 2. miejsce w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny województwa lubelskiego w 2025 roku.
Historia ocalona belka po belce, czyli jak powstał Zaborek
Pensjonat Uroczysko Zaborek to przepiękny hotel o zabudowie skansenowej. Właściciele od lat wyszukują w regionie niszczejące, historyczne drewniane obiekty, odkupują je, a następnie precyzyjnie rozbierają belka po belce, przewożą do Zaborka i składają od nowa.
Noclegi dla gości urządzone są więc w dawnych chatach, Zaścianku z 1862 roku, Bielonym Dworku, pamiętającym czasy Powstania Styczniowego, plebani z 1880 roku, klimatycznej Leśniczówce czy nawet starym Wiatraku „Koźlaku” z 1923 roku. Najwyższe piętro wiatraka skrywa dwupoziomowy Apartament Księżniczki. Nazwano go tak na pamiątkę pobytu jordańskiej księżnej Alii, która nocowała tu podczas słynnych aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim. Nowością są ukryte w lesie “wozy Drzymały“, gdzie znajdziecie absolutny spokój i prywatność.
Dodatkowo w pensjonacie można urządzać szkolenia, konferencje bądź sesje jogi w drewnianym XIX-wiecznym kościółku. Został on zdesakralizowany, więc bez problemu może spełniać taką funkcję.
Relaks na 70 hektarach – baseny i wiejskie SPA w lesie
Na terenie kompleksu znajduje się także strefa basenowa. Dwa sezonowe odkryte baseny z podgrzewaną wodą oraz jacuzzi pięknie wkomponowane są w zielone otoczenie pensjonatu, a wokół nich przygotowano strefę wypoczynkową z leżakami i parasolami plażowymi. Jest tu także sucha sauna. Dodatkowo można także skorzystać z oferty masaży. Ale to nie wszystko.
W drugiej części Zaborka wśród drzew ukryła się cała strefa wiejskiego SPA. Gorące i zimne balie, sauny suche i parowe. Dla miłośników głębokiego oczyszczenia przygotowano klasyczną Ruską Banię – tradycyjną, drewnianą saunę opalaną drewnem, wyposażoną w predbannik, czyli specjalny przedsionek stworzony do odpoczynku i niespiesznych rozmów przy ziołowej herbacie. Po gorącym seansie w bani możecie wskoczyć do beczki z lodowatą wodą na tradycyjne, rześkie schłodzenie ciała. Całość dopełniają aromatyczne sauny parowe oraz oferta profesjonalnych, relaksacyjnych masaży. Saunowanie i balia w tak dzikim, naturalnym otoczeniu to najlepsze, najbardziej autentyczne SPA, jakie można sobie wyobrazić.
Tradycyjne smaki Podlasia i Kresów
A jedzenie? To kolejny mocny punkt Zaborka i piszę to z pełną odpowiedzialnością. Kuchnia opiera się na tradycyjnych przepisach podlaskich i kresowych, wykorzystując świeże, lokalne produkty oraz zioła z własnego ogrodu. W restauracji nie ma stałej karty dań. Menu zmienia się co weekend i dopasowuje do aktualnego sezonu.
A oto najsłynniejsze potrawy, serwowane na miejscu.
- Baba ziemniaczana – podawana m.in. z sosem kurkowym… próbowałam, chyba najlepsza, jaką jadłam.
- Soczewiaki – tradycyjne podlaskie kotleciki z ciasta ziemniaczanego, nadziewane solidną porcją doprawionej soczewicy, podane z kwaśną śmietaną… również próbowałam – rewelacja.
- Parowańce z jagodami – kultowe, puszyste kluski na parze z solidną porcją leśnych jagód i śmietany.
- Placuszki Rolling Stonesów – placki z serem i rodzynkami serwowane z musem malinowym, które uwielbiał perkusista zespołu Charlie Watts podczas swoich wizyt w Janowie.
- Tradycyjne mączne klasyki – kartacze, cepeliny, bliny gryczane z łososiem, pyzy z mięsem oraz domowe pierogi z unikalnymi nadzieniami (np. z miętą i orzeszkami lub kaszą i grzybami).
- Sezonowe zupy – prawdziwy podlaski chłodnik z jajkiem, rosół z wiejskiej kury czy gęsty krem z dyni.
A do tego w sobotnie wieczory biesiada z grillem oraz ogniskiem, podczas której także serwowane są tutejsze specjały.
Spacer z właścicielem i bogaty plan atrakcji
W wybrane dni, przeważnie w soboty, o 10:00 rano odbywa się spacer po uroczysku wraz z właścicielem. Wówczas poznacie dokładnie historię tego miejsca, dowiecie się, co można jeszcze zobaczyć w okolicy.
Tu nie da się nudzić. Już przy zameldowaniu otrzymacie program na dni Waszego pobytu. Warsztaty z rękodzieła, opowieści i wykłady, przejażdżka offroadowa starym traktorem, wyjście do miejsca mocy i mnóstwo atrakcji dla dzieciaków. Dostępne są gry terenowe z zagadkami i pieczątkami rozsiane po całym terenie. W ramach pakietów pobytowych organizowane są warsztaty kreatywne (np. z popularną Panią Gałgankową), wspólne wyplatanie wianków, budowanie eko-hoteli dla owadów czy wieczory bajek. My akurat trafiliśmy na fantastyczną prelekcję o Stadninie Konie w Janowie, którą później odwiedziliśmy. Zwiedzanie poprzedzone tak ogromną dawką wiedzy zdecydowanie pokazało nam to miejsce w innym świetle.
Pensjonat znajduje się na ponad 70 ha, a więc ze względu na ogromną przestrzeń, tłumów w ogóle tu nie uświadczycie. Można się tu wybrać na długie spacery, odpocząć nad zalewem, który leży na terenie Parku Krajobrazowego Podlaski Przełom Bugu.
Śladami gwiazd – Janów Podlaski i słynna stadnina
Naprawdę warto tu zajrzeć i zatrzymać się przynajmniej na dwie noce. A co ciekawe, nocowały tu kilkukrotnie takie sławy, jak perkusista Charlie Watts zespołu The Rolling Stones wraz z małżonką (która swego czasu kupowała słynne konie z Janowa) czy wspomniana księżniczka jordańska, od której nazwę wziął jeden z pokoi w wiatraku. Charlie Watts, podobnie jak inne gwiazdy, zasadził tu nawet swoje drzewo.
Koniecznie trzeba się wybrać do pobliskiego Janowa Podlaskiego, by zobaczyć najstarszą wciąż działająca stację benzynową w Polsce wraz z zabytkowymi dystrybutorami z 1928 roku. Punktem obowiązkowym jest oczywiście słynna stadnina koni arabskich, najstarsza państwowa w Polsce, gdzie odbywa się słynna na całym świecie aukcja koni arabskich Pride of Poland.
Festiwal Dni Jakuba Wędrowycza
Trzecie miejsce na podium to propozycja dla miłośników literatury, alternatywnej rozrywki i totalnego, niczym nieskrępowanego absurdu! Festiwal dedykowany kultowemu bohaterowi książek Andrzeja Pilipiuka, Jakubowi Wędrowyczowi, po raz kolejny udowodnił, że Wojsławice są literacką stolicą polskiej fantastyki.
Dni Jakuba Wędrowycza w Wojsławicach przyciągają fanów z całego kraju i z zagranicy. W tym roku odbyła się już XX edycja. Mówiłam, że wrócę i wróciłam! W ubiegłym roku także miałam okazję uczestniczyć w tym FANTASTYCZNYM wydarzeniu, bowiem wówczas festiwal także został doceniony i zdobył 3. miejsce w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny. Tu jest po prostu FANTASTYCZNIE, rodzinna atmosfera i wcale nie przesadzam.
Czym dokładnie jest to wydarzenie? Dni Jakuba Wędrowycza to festiwal literacko-fantastyczny, który odbywa się co roku w Wojsławicach niedaleko Chełma, a jego głównym bohaterem jest fikcyjna postać Jakuba Wędrowycza, stworzona przez pisarza Andrzeja Pilipiuka.
Jakub Wędrowycz to pochodzący z Wojsławic staruszek, który z “zawodu” jest kłusownikiem, bimbrownikiem i wiejskim egzorcystą-amatorem. To postać pełna sprzeczności – pijak i kombinator, ale też nie straszne mu z demony, duchy, a nawet kosmici. Posiada zdolność podróżowania w czasie. Mieszka w Starym Majdanie koło Wojsławic, co łączy fikcję z realnym miejscem akcji.
Rekordowa edycja, spotkania autorskie i prelekcje, które porywają tłumy
W tym roku frekwencyjny rekord został pobity. Cudowni ludzie, świetne prelekcje, pełne śmiechu i wiedzy spotkania, fantastyczne aktywności, gry, konkursy, warsztaty i klimat, którego nie znajdziecie nigdzie indziej. Tyle pasji, radości i dobrej energii w jednym miejscu, to trzeba po prostu przeżyć.
W tym roku odbyły się aż cztery spotkania autorskie:
- oczywiście z samym Andrzejem Pilipiukiem – ha, zdobyłam kolejne autografy,
- z Andrzejem Łaskim – autorem ilustracji do Wędrowycza, w związku z premierą komiksu “Wędrowycz. Klątwa C2H5OH”,
- z samym Wędrowyczem… czyli Grzegorzem Pawlakiem, lektorem i aktorem – głos Jakuba,
- Norbertem Grzegorzem Kościeszą, w związku z premierą jego książki “Szeptuni. Wybrańcy bogów”.
Ponownie na scenie pojawił się Jarosław Grzędowicz – dzięki niemu Wędrowycz zaistniał, to on pierwszy wydał Jakuba, a także Przemek Kossakowski, który tym razem opowiedział o Borneo, o tajemniczym ludzie Iban. A tym samym zainspirował mnie do zgłębienia tego tematu.
Nie mogę nie wspomnieć o Michale Gołkowiskim i jego prześwietnych prelekcjach. Michał fantastycznie opowiada, swoją charyzmą zapełnił salę po brzegi. Oczywiście zyskał nową fankę w mojej osobie. Jego prelekcja “Od demokracji do zamordyzmu – czyli co poszło nie tak w Rosjì” to było mistrzostwo. Do tego stopnia, że kolejnego dnia raniutko pędziłam pond 100 km na kolejną i oczywiście się nie zawiodłam.
Ten festiwal to ogromna dawka wiedzy, inspiracji, dobrego poczucia humoru i świetnej zabawy.
Rzut broną, nowa gra turystyczna i jedyny taki pomnik w Polsce
I jeszcze rzecz nie mniej ważna. Podczas tegorocznej edycji oficjalnie został przedstawiony nowy produkt turystyczny – „Z Jakubem Wędrowyczem przez Roztocze i Pogranicze. Kroniki podróży 2026”. To swego rodzaju grywalizacja. Inicjatywa ma na celu połączenie kultowego uniwersum literackiego stworzonego przez Andrzeja Pilipiuka z promocją walorów geograficznych, historycznych i przyrodniczych regionu. Wraz z papierową książeczką, w której zbieracie pieczątki, otrzymujecie także konkretne zniżki na różne atrakcje. W tym celu książeczki można użyć wielokrotnie.
Podczas trwanie imprezy można było zajrzeć na stoiska wielu wystawców, wziąć udział w niestandardowych konkursach (rzut broną), zapłacić rublami carskimi w żydowskiej karczmie czy obejrzeć inscenizację Rajzy wojsławickiej z XVI wieku. A to naprawdę nie wszystko.
Spacer po Wojsławicach z Andrzejem Pilipiukiem
Jak rok temu festiwal zakończył się spacerem po Wojsławicach z Andrzejem Pilipiukiem. Pisarz zabrał swoich miłośników w podróż po miejscach, które zainspirowały go do stworzenia historii o Jakubie Wędrowyczu. Spacerując kameralnymi uliczkami, Andrzej Pilipiuk dzielił się życiowymi anegdotami, odsłaniał kulisy powstawania książek oraz pokazywał, jak prawdziwe postacie i krajobrazy przeniknęły do świata fikcji. Spotkanie przebiegało w niezwykle ciepłej, swojskiej atmosferze. Autor, słynący z ciętego języka i poczucia humoru, czarował opowieściami niczym prawdziwy gawędziarz, przyciągając uwagę słuchaczy w każdym wieku. Dla zgromadzonych była to wyjątkowa okazja, by przemierzać te same ścieżki co legendarny bimbrownik i chłonąć literacką magię prosto z ust jej twórcy. A jeśli jesteś ciekaw, co warto tu zobaczyć, koniecznie zajrzyj do poprzedniego wpisu: Co zachwyca w Lubelskiem? Najlepsze produkty turystyczne 2024.
A sprawcami całego zamieszania byli Marek Farfos – prezes fundacji “Ku Przeszłości” oraz Andrzej Pilipiuk aka Wielki Grafoman (Oficjalny Fanklub) Fanclub Andrzeja Pilipiuka – z Ulą Grzelak i Pawłem Pabisiem na czele. To dzięki nim ten festiwal ma duszę, charakter i niepowtarzalny klimat.
A Wojsławice to jedyne takie miejsce w Polsce! Właśnie tu znajduje się jedyny w Polsce pomnik Jakuba Wędrowycza. A teraz zyskał towarzystwo – obok Jakuba stanęła rzeźba Semena Korczaszko, jego wiernego kompana od przygód.
Retro Meleks – Podróż po Nałęczowie i Wąwolnicy
Wyobraź sobie… Nałęczów, XIX-wieczny klimat uzdrowiska, słońce, a Ty w eleganckim kapeluszu bądź meloniku suniesz stylowym automobilem!
Miałam ogromną przyjemność zwiedzić Nałęczów oraz pobliską Wąwolnicę właśnie w ten sposób. A to dzięki Retro Meleks… i tak naprawdę wcale nie musisz sobie tego wyobrażać, możesz po prostu to zrobić. Retro Meleks zdobył nagrodę Internautów w plebiscycie na Najlepszy Produkt Turystyczny w Lubelskiem w 2025 roku! I to jak bardzo zasłużenie!
Podróż w czasie po Nałęczowie
Klimat retro wciąga niesamowicie, zwłaszcza, że duch dawnych czasów ciągle unosi się w Nałęczowie. Miasto na przełomie XIX i XX wieku był prawdziwą kulturalną stolicą Królestwa Polskiego. Elita artystyczna przyjeżdżała tu nie tylko „do wód”, ale przede wszystkim szukać natchnienia i spokoju do pracy. To tu żyli i tworzyli Stefan Żeromski, Bolesław Prus, Ewa Szelburg-Zarembina, przyjeżdżał Henryk Sienkiewicz, Zofia Nałkowska czy Ignacy Jan Paderewski.
I właśnie historię miasta-uzdrowiska poznasz podczas przejażdżki pięknym retro meleksem. Historię okraszoną genialnymi anegdotami o słynnych pisarzach i dawnych tajemnicach kurortu. Zobaczysz także Nałęczów na starych fotografiach.
Wąwolnica – jedno z najstarszych miasteczek na Lubelszczyźnie
Z całego serca polecam Ci także wycieczkę do pobliskiej Wąwolnicy… a tak naprawdę Wawelnicy. No właśnie, czy to miasteczko ma coś wspólnego z Wawelem? Poniekąd tak.
Niewątpliwie to jedno z najstarszych i najbardziej historycznych miasteczek na Lubelszczyźnie, malowniczo położone w dolinie rzeki Bystrej na terenie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Pierwotnie prawa miejskie (odzyskane w 2025 roku) nadał król Kazimierz Wielki już w 1346 roku. To także cudowne miejsce za sprawą Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej oraz cudownej gotyckiej figury Matki Bożej z Dzieciątkiem z przełomu XIII i XIV wieku.
Wąwolnica słynie z bardzo dużej liczby zgłaszanych uzdrowień. Co ważne, wiele z tych zgłoszeń zawiera pełną dokumentację medyczną. Tutaj także odbywają się egzorcyzmy.
Wąwolnica to także absolutne serce Krainy Lessowych Wąwozów. Z Retro Meleksem także je zobaczycie. Na trasie z Nałęczowa do Wąwolnicy (oraz w okolicach sąsiedniego Rąblowa) występuje największe w Europie skupisko wąwozów lessowych. Ich gęstość w tym rejonie przekracza lokalnie aż 10 km na kilometr kwadratowy!
Retro Meleks założyła Pani Beata Kędzierska wraz z mężem. Atrakcja powstała z pasji i miłości do rodzinnych stron. Pani Beata to licencjonowany przewodnik PTTK. Oferuje także oprowadzanie po Kazimierzu Dolnym, Puławach i okolicach. Zapewniam, że wiedzę ma przeogromną i dowiecie się rzeczy, których w standardowych przewodnikach nie ma.
Projekt został także wyróżniony certyfikatem Polskiej Marki Turystycznej – Kraina Lessowych Wąwozów.
Gdzie znajdziecie Retro Meleks i jak to działa?
Punkt startowy, czyli przystanek znajduje się przy ul. Chopina 1, tuż przed wejściem do Parku Zdrojowego, obok ronda w centrum miasta.
Wycieczki odbywają się przez cały rok. Od kwietnia do października regularnie od 10:00 do 18:00 (ostatni odjazd), start o pełnych godzinach. Po wcześniejszym kontakcie można ustalić wcześniejszą lub późniejszą godzinę. Nie trzeba rezerwować miejsc, można zarezerwować cały pojazd (najmniejsze są 7-osobowe). Natomiast od listopada do kwietnia pojazdy są ogrzewane i wymagana jest wcześniejsza rezerwacja telefoniczna.
Na miejscu akceptowana jest gotówka oraz BLIK. Szczegóły tras oraz cenę sprawdzicie na stronie Retro Meleks.
Co warto zobaczyć w Nałęczowie
Nałęczów to małe miasteczko z ogromnym urokiem. Jeśli marzysz o miejscu, gdzie czas płynie wolniej, a każdy oddech to porcja świeżego powietrza, Nałęczów jest idealnym kierunkiem!
To jedyne takie miasto w Polsce! Leczy serce i duszę… Nałęczów to jedyne w Polsce uzdrowisko o profilu wyłącznie kardiologicznym, gdzie specyficzny, zbawienny dla serca mikroklimat sprawia, że ciśnienie krwi naturalnie spada samo z siebie. To tutaj bije literackie serce regionu, w którym natchnienia szukali najwięksi polscy artyści.
Nałęczów powstał jako „miasto-ogród”. Nie ma tu klasycznego rynku. Cała miejscowość w 1957 r. została wpisana do rejestru zabytków jako unikalny układ architektoniczno-parkowy!
Miasto na przełomie XIX i XX wieku było prawdziwą stolicą kulturalną. To tu tworzyli i odpoczywali najwięksi polscy pisarze. „Kto chociaż raz odwiedzi Nałęczów, ten wyjedzie stąd innym, lepszym człowiekiem”… mawiał Bolesław Prus. Pisarz leczył tu lęki, m.in. agorafobię, jeżdżąc na bicyklu. Tu powstały fragmenty najważniejszych jego dzieł… “Lalka”, “Emancypantki”, “Placówka” czy “Faraon”.
W Nałęczowie z pewnością zauroczy Cię architektura drewniana. I uwaga, jest to styl zakopiański (polski styl architektoniczny stworzony około 1890 roku przez Stanisława Witkiewicza), który na Lubelszczyznę przyniósł Stefan Żeromski. Zaś styl szwajcarski to absolutny fundament tożsamości wizualnej dawnego Nałęczowa!
Co szczególnie zachwyciło mnie w Nałęczowie?
Park Zdrojowy – serce miasta, pełne alejek, stawów i uroczych mostków. Idealny na długie spacery i przystanek na ławeczce Bolesława Prusa.
Pałac Małachowskich – barokowy klejnot z XVIII wieku, który odegrał kluczową rolę w rozwoju uzdrowiska. Infrastruktura zdrowotna rozwinięta dzięki Małachowskim przyciągała kuracjuszy z całej Polski. Obecnie w remoncie.
Sanatoria „Stare Łazienki” i „Książę Józef” – zabytkowe, eleganckie budynki, które tworzą wyjątkowy klimat Nałęczowa.
Dom Zdrojowy z pijalnią i palmiarnią – zdrowotne wody mineralne + egzotyczne palmy pod szklanym dachem. Spróbujecie tu wody z trzech źródeł:
- źródło „BARBARA” – woda lecznicza słabo zmineralizowana żelazista,
- źródło „CELIŃSKI” – woda lecznicza słabo zmineralizowana żelazista,
- źródło „MIŁOŚCI” – naturalna woda źródlana – niskosodowa.
Muzeum Bolesława Prusa i Stefana Żeromskiego – Nałęczów od zawsze miał literacką duszę. Warto zajrzeć do chatki Żeromskiego w stylu zakopiańskim i zobaczyć, gdzie tworzył autor „Przedwiośnia”. Zobaczycie tu także mauzoleum Adama Żeromskiego, syna pisarza, który zmarł bardzo młodo w wieku 18 lat na gruźlicę. Znajduje się tuż obok Chaty Stefana Żeromskiego. Ojciec upamiętnił go właśnie w Nałęczowie, gdzie sam miał swój dom i do którego był mocno przywiązany. Mauzoleum ma formę niewielkiej kapliczki/grobowca, stylizacją nawiązuje do gotyku i baroku. To projekt Jana Koszczyc-Witkiewicza.
Kościół św. Karola Boromeusza – drewniana świątynia projektu Stanisława Witkiewicza, piękna w swojej prostocie.
Ulica Lipowa – stara zabudowa willowa, ogródki, kawiarnie i ten niepowtarzalny zapach lip latem. Tu szczególnie wyróżnia się Willa Różana ze swoim bajkowym ogródkiem. Przenocować zaś można w Willi Ewelinie, gdzie bywał Prus.
Kąpiel w białej glince – jedyna taka atrakcja w Polsce! Ciepła glinka działa relaksująco i upiększająco. Sprowadzana jest z Grecji!
Góra Poniatowskiego – z legendami, historią i widokami, które wynagradzają spacer.
Międzynarodowe Zawody Balonowe – jeśli trafisz tu latem, niebo pełne kolorowych balonów robi niesamowite wrażenie. Zdecydowanie warto!
Nałęczów to miejsce, gdzie człowiek naprawdę odpoczywa. Można tu połączyć aktywne spacery po wąwozach, chwile relaksu w parku, kąpiel w wodach mineralnych i literacką wędrówkę śladami Prusa i Żeromskiego. Do tego kawa w ogrodzie secesyjnej willi, trochę spa i atmosfera małego uzdrowiska, w którym każdy znajdzie swój rytm. Koniecznie wsiądź w stylowy Retro Meleks i odkryjcie tajemnice urokliwego Nałęczowa. A nocleg szczególnie polecam Ci w już kultowym obiekcie hotelowym Arche Nałęczów. Tu także cofniesz się w czasie.






















































































































