-
Moja Ghana. Wywiad z Panem Zbigniewem Szymańskim.
Można rzec, że życie Pana Zbigniewa nie oszczędzało. Przed osiedleniem się w Ghanie zwiedził łandy kawałek świata, całą Europę, Amerykę Połduniową, kraje arabskie oraz trochę Azji. Dziwnym trafem na życie wybrał kraj afrykański. Pan Zbigniew jest także w trakcie pisania książki. Mam nadzieję, że niebawem ją skończy i będziemy mogli przeczytać o jego przygodach. Dziś zapraszam Was na wywiad o Ghanie, jego nowym miejscu na ziemi. [Cel] Od półtora roku mieszka Pan w Afryce a konkretnie w Ghanie. Obecnie ma Pan status rezydenta i postanowił Pan na stałe osiedlić się w tym kraju. Muszę zacząć od pierwszego pytania, które ciśnie…
-
Z Precision Air na Zanzibar
Z Tanzanii na wyspę przypraw mamy dostać się tanzańskimi liniami Precision Air. Nie są to najtańsze linie, jedna po tym jak Fast Jet skaskował tę trasę w swojej siatce (bilet kosztował 30 USD!!!), jest to jedyna kosztowo rozsądna opcja. Kiedy my kupowaliśmy bilety działała zasada “first minute”, lot kupiony z dużym wyprzedzeniem był o wiele tańszy. Bilet kosztował 166,70 USD, co oczywiście nie jest małą kwotą. Jednak perpektywa spędzenia całego dnia w autobusie, a potem jeszcze ponad dwie godziny na promie, przeważa szalę na korzyść samolotu. Kiedy teraz przeglądam ofertę Precision Air, loty na najbliższe miesiące są sporo tańsze niż na te za…
-
Wieczór i nocleg w Arushy
Po całym dniu w Parku Tarangire na nocleg zjeżdżamy do Arushy, słynnej bazy wywpadowej na safari. Nocleg mamy zabukowany przez Josepha, ma być tanio, około 10 USD za osobę i rzeczywiście tak jest. Nocujemy w Arusha Backpackers Hotel. To bardziej hostel niż hotel, drugi taki sam znajduje się w Kilimandżaro. W hotelu szerokim uśmiechem wita nas pan recepcjonista i od razu się nami zajmuje. Wskazuje wiszący nad jego głową cennik oraz informuje, jakie inne udogodnienia tutaj znajdziemy. Patrząc na ceny każdy z nas wybiera jedynkę, która kosztuje 12 USD ze śniadaniem, natomiast pokój dwuosobowy to koszt 22 USD. Dostajemy klucze…
-
Afryka, Fez, Informacje praktyczne, Maroko, Maroko Informacje praktyczne, Meknes, Mulaj Idris, Szafszawan, Tanger, Tetouan, Tetuan, Volubilis
Maroko w 7 dni: cztery wersje planu
Jako że z siedmiu dni w Maroku chcieliśmy wycisnąć jak najwięcej, nie mogliśmy sobie pozwolić na tzw. “free style”, trzeba było ułożyć dobry plan. Tydzień na Maroko wydawać się może się całkiem przyzwoicie, jednak w momencie studiowania przewodników oraz wertowania różnego rodzaju stron w Internecie, nie wyglądało to już tak dobrze. Do tego prawie każdy z naszej czwórki miał inną wizję i pomysł na to, co chce zobaczyć i dokąd pojechać. Ostatecznie podzieliliśmy się na dwa obozy i w związku z tym powstały cztery wersje planu, dwa z nich dość mocno hardkorowe. PLAN I (czyli ten, który zrealizowaliśmy) Dzień 1 (05.10.): przylot późnym popołudniem do Tangeru,…
-
Safari w Tanzanii w Parku Narodowym Tarangire
Jak już wiecie, safari miało być dwudniowe z noclegiem w namiotach gdzieś pośród afrykańkiej sawanny w Parku Narodowym. Jednak opóźniony lot z Warszawy pokrzyżwał nasze plany. Na szczęście safari całkiem nie przepadło, udało się poobserwować dziką naturę przez jeden dzień. Na wyprawę wybraliśmy park Tarangire, jako że podobno był bliżej od Ngorngoro (choć nie jestem tego taka pewna) oraz dlatego, że żyją w nim żyrafy, które tak bardzo chciałam zobaczyć. W Ngorongoro żyraf podobno nie ma, są natomiast tak rzadkie czarne nosorożce, które kiedyś, mam nadzieję, także uda mi się zobaczyć. Cena jednodniowego safari podana przez Josepha w mailu to 155$, jednak już…
-
Fez na własną rękę, czyli dzień drugi w cesarskim mieście
Jedną z moich ulubionych codziennych czynności w Maroku jest śniadanie, przeważnie serwowane na tarasie na dachu z pięknym widokiem na okolice. Tak też jest w Fezie. Widok z El Bacha jest niesamowity. Kolor i cała zabudowa miasta zdecydowanie różni się od poprzednich medyn, nie ma tu całej palety kolorów, jak np. w Tangerze, nie jest to ani białe, ani niebieskie miasto. Kolor domów i zabudowań wpada w piaskowy, z tarasu widać najstarszą część medyny, która naprawdę straszy upływającym czasem. Taki widok fascynuje, za każdym razem, kiedy wdrapuję się tu na pyszne śniadanie. Mam wrażenie, że przeniosłam się w czasie. To…
-
Popołudnie w Meknes
Z Mulaj Idris jedziemy znowu do Meknes. Tym razem chcemy zatrzymać się tu na chwilę, w końcu to jedno z cesarskich miast. Pan taksówkarz podwozi nas pod słynną bramę Bab al-Mansur i to właśnie z tego miejsca zaczynamy zwiedzanie. Przed bramą rozciąga się bardzo duży plac el-Hedim, który jest jednym wielkim targowiskiem. Kupić można tu chyba prawie wszystko, targ ciągnie się nawet dalej, bo kramy poustawiane są także przy głównej ulicy. Meknes leży około 65 km na południowy zachód od Fezu. W zasadzie jest to najskromniejsze spośród cesarskich miast Maroka, ciągle pozostające w cieniu swojego wielkiego sąsiada. Miasto założone zostało już…
-
Na masajskiej ziemi
Jak zawsze plan naszej podróży był bardzo napięty. Ciężko było w nim uwzględnić wszystko, co chcieliśmy zobaczyć. Dlatego też nie planowaliśmy wizyty w masajskiej wiosce, czasowo nie było to możliwe. Podróże, nawet te, zaplanowane niemalże pod linijkę lubią zaskakiwać i to bardzo pozytywnie. Nie tylko mieliśmy okazję zobaczyć masajskich mężczyzn i chłopców poganiających poboczami bydło, ale także zajrzeć do ich wioski i zobaczyć, jak żyją. Masajowie to najsłynniejsze plemię Kenii oraz Tanzanii. Nazwa Masajowie (Maasai) została nadana przez lud Bantu. Masajowie sami o sobie mówią Oigob, czyli po prostu „Ludzie”. W Tanzanii zamieszkują jej północną część. Najcenniejszym dobrem tego wojowniczego plemienia są krowy, to…
-
Cel z kamerą wśród zwierząt
W takim miejscu jak Tarangire nie sposób nie wcisnąć guzika “Record”. Tylko w ten sposób można utrwalić obrazy i sprawić, że później za każdym razem przy odtwarzaniu przeniesiemy się jeszcze raz w to miejsce. A to miejsce jest szczególne. Zwierzęta żyjące na wolności, w swoim naturalnym środowisku to rzadki widok. Trzeba pokonać tysiące kilometrów, by coś takiego ujrzeć. Zanim zdradzę Wam szczegóły związane z safari, chcialabym Was zaprosić na krótkie spotkanie z mieszkańcami Tarangire. Słonie chyba najliczniej zamieszkują ten teren (może z wyjątkiem antylop). Można je spotkać dosłownie na każdym kroku. Wędrują najczęściej w grupach, choć można także spotkać pojedyncze osobniki. Taki właśnie…
-
Moshi, baza wypadowa na safari
W zasadzie są dwie bazy wypadowe na safari w Tanzanii. Najbardziej znaną jest Arusha, w której operuje niezliczona liczba agencji i biur. Jeśli ma się dużo czasu można jechać w ciemno i na miejscu negocjować ceny. Druga to Moshi oddalona od Arushy o jakieś 80 km. Patrząc na mapę wyraźnie widać, że Arusha jest położona nieco bliżej parków. My jednak wybieramy Moshi, gdyż tutaj mamy szansę na zobaczenie Kilimandżaro. A ujrzenie najwyższego szczytu Afryki to niewątpliwe przeżycie niezapomniane. Krótko pisząc, wybór Moshi na bazę wypadową na safari to bardzo dobry pomysł. Po długiej podróży autobusem wreszcie docieramy do Moshi. Na miejscu czeka…
























