• Afryka,  Tunezja,  Tunezyjskie filmiki

    Saharyjskie filmiki… czyli co się działo na szlaku na pustynię

    Zaczynamy od El Jem, czyli starego rzymskiego amfiteatru, trzeciego takiego obiektu pod względem wielkości. Budowla zachowana jest w naprawdę imponującym stanie, można wejść na poszczególne piętra i spróbować wczuć się w widza niegdysiejszych przedstawień. Wielka arena, a na niej galdiatorzy gotowi walczyć do ostatniego tchu, czy to z innym gladiatorem, czy też dziką bestią… Widoki za oknem coraz bardzie pustynne, góry, palmy, czuć egoztykę. Jedziemy na południe, kierunek Matmata, ziemia starych Berberów. Domy wydrążone w ziemi to tradycja sięgająca aż 400 lat wstecz. Do mieszkania zawsze wchodzi się przez jamę wydrążoną w ziemi, korytarzem aż do swego rodzaju podwórka czy dziedzińca… Z podwórka wchodzi się do mieszklanych pomieszczeń, które są nad wyraz skromne. Po berberyjskiej gościnie ruszamy przez góry do Douz, na Saharę w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Zanim tam dotrzemy, musimy pokonać górskie serpentyny podczas prawdziwego oberwania chmury. Autobus przecieka, błyskawice walą, a my w ciszy czekamy na koniec tej apokolipsy……

  • Afryka,  El Jem,  Matmata,  Tunezja

    Al Dżamm, Berberowie i pustynna karawana, czyli pierwszy dzień wyprawy na Saharę

    Wyjazd jest o 6:30, więc wczesna pobudka. Ciężko się dobudzić, jednak perspektywa tego, co mamy zobaczyć stawia nas w pełnej moblizacji. Restauracja już otwarta, wpadamy na szybkie śniadanie. Jest kawa, jajka i tona fracuskich rogalików. Jako że ja o tej porze niczego nie przełknę, sprytnie pakuję kilka crossaintów na drogę. Nie jesteśmy sami, z naszego hotelu jedzie kilka osób. Autobus oczywiście się spóźnia, i to ponad pół godziny. Po drodze odwiedzamy kolejne hotele, by zgarnąć resztę wycieczki. Szczerze pisząc, pozostałe hotele nie robią dobrego wrażenia, niektóre mijane po drodze są już opuszczone, stojące szkielety wręcz straszą turystów. Szczerze pisząc, pozostałe hotele nie robią dobrego wrażenia, niektóre mijane po drodze są już opuszczone, stojące szkielety wręcz straszą turystów. Jedziemy w kierunku Sousse, gdyż tam ma dołączyć do nas nasz przewodnik, Mucha. Pan Mucha, a w zasadzie Muha (od Muhammad), zdążył już sobie wyrobić pewną renomę wśród polskich turystów. Na tunezyjskich forach…