Male, najmniejsza stolica świata…

Tak, to już Malediwy! Widok z okna samolotu zapiera dech w piersiach… Legenda głosi, że pewnej nocy do wód Oceanu Indyjskiego spadł deszcz gwiazd. O świcie część z nich wypłynęła na powierzchnię, tworząc archipelag Malediwów. Patrząc z lotu ptaka na ten bajkowy układ wysepek rozsianych na turkusowym oceanie, można uwierzyć w tę legendę. Zniżamy się coraz bardziej, na monitorku można śledzić lądowanie. Lotnisko znajduje się na małej wyspece, pas startowy to niewielki kawałek drogi. który kończy się w oceanie. Takie lądowania wymaga chyba nie lada zręczności i mocnych nerwów! Już samo śledzenie tego manewru na monitorku przyprawia o gęsią skórkę.

GALERIA

026.JPG 027.JPG

Lotnisko na Malediwach znajduje się na wyspie Hulhulé, położonej w odległości około 1 km na północ od stolicy Male. To jedno z trzech lotnisk na świecie, których pas startowy zaczyna się i kończy w wodzie. Jakiś krótki ten pas??? Ale jest, udało się, maszyna wyhamowała, uff. Wychodząc z samolotu uderza nas fala gorąca, dziś ma być odczuwalne 47 stopni. GORĄCO! Hulhulé wraz z lotniskiem GAN (w atolu Addu) stanowi jedyne miejsce do lądowania w tym rajskim zakątku świata.

male-international-airport

Źródło: http://www.touristlink.com/maldives/male-ibrahim-nasir-international-airport/overview.html
Na lotnisku czeka na nas Naseem, przedstawiciel guesthouse’u. Jeszcze szybka zmiana ubrań, nałożenie kremu z wysokim filtrem i ruszamy na prom do Male. Bilet kosztuje 1$ lub 10 rufi, a przystań znajduje się zaraz przy lotnisku. Wszystko bardzo dobrze zorganizowane. Podczas kiedy my kupujemy bilety, panowie wnoszą nasze walizki na pokład. Woda ma niesamowity turkusowy kolor, jakby ktoś ją pofarbował. Podróż do Male trwa około 10 minut.
034.JPG 036.JPG

Cały archipelag Malediwy znajduje się niemal pośrodku Oceanu Indyjskiego, ok. 700 km na zachód od Sri Lanki. To państwo wyspiarskie, obejmujące swoim zasięgiem ok. 1200 wysp i wysepek. Koralowe atole, które tworzą podłużny archipelag, czyli Malediwy, ciągną się na przestrzeni ponad 800 km. Średnia wysokość wysp, to zaledwie dwa metry nad poziomem morza, dlatego stale istnieje zagrożenie całkowitego zalania, nasilającego się wraz z ociepleniem klimatu. To największy problem dla tutejszych władz.



Troszkę historii

Wyspy Malediwów zasiedlono prawdopodobnie w V wieku p.n.e. Pierwszymi osadnikami podobno byli buddyści pochodzący ze Sri Lanki (dawniej Cejlonu) i południowych Indii. Około 1100 roku panowanie rozpoczęli tu sułtani z dynastii Didi, którzy rządzili krajem do 1968 roku. Pierwotnie wyspiarze byli wyznawcami buddyzmu, ale pod panowaniem sułtanów większość przeszła na islam. W drugiej połowie XVI wieku terenem tym chcieli zawładnąć Portugalczycy (1558- 1573), w XVII wieku próbowali tego Holendrzy, ale udało się to dopiero Brytyjczykom. Od 1796 roku, a formalnie od 1887 roku, Malediwy stały się ich protektoratem. W 1932 roku przekształcono kraj ponownie w sułtanat, ale pod protektoratem brytyjskim. W 1953 roku zostały ogłoszone republiką, ale już rok później wrócono znów do sułtanatu. Niepodległość wyspy uzyskały w 1965 roku, a trzy lata po tym po raz kolejny stały się republiką. W 1982 roku stały się członkiem Wspólnoty Narodów.

 

MALE to jedna z najmniejszych stolic na świecie. Ma 2 km długości i zaledwie 1 km szerokości. Stolica państwa jest równocześnie centrum handlowym, siedzibą rządu i ośrodkiem kulturalnym regionu. Miasto zajmuje całą powierzchnię wyspy o tej samej nazwie. Jest najbardziej zaludnioną i najbardziej gwarną wyspą całego archipelagu Malediwów. Miasto otoczona jest przekazanym przez Japończyków betonowym falochronem, który kosztował 136 mln dolarów. Zapobiega on zalaniu miasta przez Ocean Indyjski. Miasto zostało poważnie zniszczone w grudniu 2004 roku przez falę tsunami wywołaną przez trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim. Wody oceanu zalały blisko 2/3 miasta. Miasto położone jest w południowej części atolu Male Północne – poza główną wyspą obejmuje jeszcze 3 mniejsze – Villingili, Hulhumalé i Hulhulé, których powierzchnia wynosi łącznie 579,8 ha.

Male-total

Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Mal%C3%A9

010.JPG
Na miejscu dowiadujemy się, że Naseem będzie naszym przewodnikiem i oprowadzi nas po Male (mamy ok. 7 godzin do transportu na Omadhoo). Wow, tego w ofercie nie było! Nasze walizki odjeżdżają do motorówki, a my ruszamy za Naseemem. Pierwszy wyłania się meczet, zaraz za nim szkoła dla dzieci, a następnie parlament. Naseem opowiada trochę o historii swojego kraju.
Meczet
Parlament
Alkohol oraz narkotyki są tu zakazane. Za zażywanie grozi 6 lat, natomiast za handel 25. W Male jest jednak bezpiecznie. Naseem mówi, że praca tu jest, jednak ludzi do niej za mało, czego zupełnie nie widać na ulicach. Miasto jest ogromnie zatłoczone, ruch bardzo natężony, gdzie piesi tak naprawdę muszą wymuszać przejście przez ulicę. Zewsząd nadjeżdżają chmary motocyklistów, samochodów też tu nie brakuje.
184.JPG 187.JPG 134.JPG
Zaglądamy do Pałacu Sułtana Mohameda Shamsuddeena III, dzisiaj pełniącego rolę siedziby prezydenta państwa. To niebieska budowla w stylu nieco orientalnym. Flagi podciągnięte, a więc prezydent jest w domu.  Przy pałacu znajduje się wieża z megafonami, z której kiedyś sułtan przemawiał do mieszkańców.
074.JPG

A to najwyższy budynek w Male:)
Niedaleko znajduje się najstarszy meczet na Malediwach Hukuru Miskiiy (Meczet Piątkowy) wzniesiony w 1658 roku. Materiał, z którego jest zbudowany to prawdziwy koral. Wewnętrzne oraz zewnętrzne ściany zdobione są pięknymi wzorami oraz arabskim pismem. Drzwi, dach oraz framugi zrobione są z różnego rodzaju drzewa. Znajduje się tu również stary cmentarz, gdzie pochowani są sułtani (duże grobowce) wraz ze swoimi rodzinami (nagrobki obok). Najwyższy nagrobek to nagrobek kobiety, niższy mężczyzny, a najmniejszy dziecka. Grobowce również zostały zbudowany z bloków korala.
076.JPG 095.JPG 081.JPG 084.JPG 087.JPG 089.JPG 079.JPG 083.JPG 078.JPG 085.JPG 091.JPG 075.JPG
Przechodzimy również obok Muzeum Narodowego, które było pierwotnie Pałacem Sułtańskim, w środku znajduje się wielka kolekcja eksponatów, między innymi broń, która była używana przeciwko Portugalczykom, trony oraz szaty sułtańskie.
109.JPG
Następnie wchodzimy do Parku Sułtana, gdzie znajduje się jedyny nadajnik telefoniczny w całym państwie. Jeśli się zepsuje, nie będzie łączności na całych Malediwach. W parku rosną sobie bardzo ciekawe drzewa o dziwnych liściach i kwiatach. Szczególnie jedno robi wrażenie, to drzewo szczęścia z wielkim pokręconym pniem. Jeśli przywiąże się do niego wstążkę lub kawałek sznurka, to z pewnością wróci się jeszcze do Male.
099.JPG 103.JPG 106.JPG 107.JPG

Po drodze kupujemy wodę, cztery butelki 0,5l kosztują 2$. Wstępujemy również do sklepu z pamiątkami i jakie jest nasze zdziwienie, gdy pan sprzedawca liczy, liczy, kalkuluje, obiecuje niezły rabat, a tu nagle za 2 magnesy życzy sobie 10$!

Wreszcie dochodzimy do największego meczetu na Malediwach (Grand Friday Mosque), podarunku szejków z Arabii Saudyjskiej. Obok meczetu znajduje się oczywiście minaret, który jest widoczny już z daleka.

 

Po drodze mijamy jeszcze miejsce upamiętnienia ofiar terroryzmu. Osiem flag oznacza ośmiu zabitych policjantów.

Do Male przyjeżdżają również turyści na zakupy. Znajduje się tu duży wybór sklepów, oferujących najróżniejsze towary. Na lokalnym targu owocowym i warzywnym oraz na targu rybnym można zakupić świeże produkty żywnościowe. Na targu rybnym najlepiej robić zakupy po południu, kiedy rybacy wracają z codziennego połowu ryb. Właśnie o tej porze zabiera nas tam Naseem. Wielkie tuńczyki leżą porozkładane na ziemi, a z boku na stoiskach panowie je patroszą. Udaje nam się trafić na pokaz obdzierania ze skóry:)

 

Targ owocowo-warzywny również robi wrażenie. Znajdują się tu tylko lokalne produkty.

Wymieniamy pieniądze w sklepiku z narzędziami, ciekawy kantor:)

Jak się okazuje w Male również są kibice piłki nożnej. Strefa kibica z Euro 2012 ciągle jeszcze jest:)

Naseem zaprowadza nas do miejsca, skąd ma odpłynąć nasza motorówka na Omadhoo i wskazuje na knajpkę, w której możemy poczekać. Ta knajpka to coś w rodzaju malediwskiego McDonald’s, ceny podobne jak w Polsce, ale takiego widoku na ocean w Polsce już nie ma. Terminal, z którego odpływają promy i motorówki na lokalne wyspy znajduje się po drugiej stronie wyspy patrząc od terminala na lotnisko. Można ten odcinek pokonać pieszo, zajmuje to około 20 minut lub wziąć taksówkę, cena plus minus 5$. Na Omadhoo można dostać się albo promem lokalnym, albo lokalną motorówką.

Prom lokalny:
wypływa w sob, pn i śr o 9:00, koszt 30$ za osobę, czas podróży 4 godziny, prom nie kursuje w piątki
odpływa w nd, wt, czw o 9:00, czas podróży 4 godziny, prom nie kursuje w piątki
Motorówka:
wypływa w sob o 17:00, koszt 60$ za osobę
odpływa w sob o 10:40, koszt 60$ za osobę

 

Przypływa nasz speadboat (transport publiczny), zmęczeni wsiadamy do łódki i odpływamy. Budzimy się już na naszej lokalnej wyspie. Słońce powoli chyli się ku zachodowi i pięknie oświetla przybrzeżne palmy. Zaczynamy nasz malediwski relaks!

 

Omadhoo, nasza wyspa…

4 Comments:

  1. Przepiękne zdjęcia ;) Można się rozmarzyć…
    Malediwy już od bardzo dawna widnieją na mojej liście miejsc do odwiedzenia. No chyba wreszcie będę musiała je odwiedzić. Pozdrawiam :)

  2. Witam ;)

    A jak w tamtych stronach traktują chrześcijan? Nie ma żadnych problemów? I czy dałoby tam radę mieszkać nie znając arabskiego tylko angielski?

    • Nie ma żadnych problemów, a ludzie są bardzo życzliwi, przynajmniej tak ich odebrałam przez ten tydzień, który tam spędziłam. Nie ma porównania z Tunezją czy Egiptem, Malediwczycy w ogóle ich nie przypominają. Oczywiście, że dałoby radę. Pewna Polka się tam przeprowadziła rok temu, nie zna arabskiego i całkiem dobrze sobie żyje:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>