Pierwsze wrażenia po powrocie z Bali i Gili

Podróż do Indonezji marzyła mi się już od dłuższego czasu, szczególnie na Jawę, Lombok oraz Bali. Podczas gdy pierwsza i druga budzą bezdyskusyjny zachwyt większości, to ta ostatnia kojarzy się jedynie z wyjazdem na plażę, tłumami turystów i wszech-panującą komercją, przynajmniej takie odniosłam wrażenie po rozmowie ze znajomymi i przekopaniu Internetu w poszukiwaniu informacji. Takiego wrażenia już nie mam i moim zdaniem Bali zdecydowanie warto zobaczyć. Z racji ograniczonego czasu na Jawę oraz Lombok niestety nie dotarłam (tym razem zrezygnowałam ze zwariowanego planu, by pełniej poczuć klimat odwiedzanych miejsc), dwa tygodnie rozdzieliłam pomiędzy Bali oraz małą wysepką Gili Meno w pobliżu Lomboku.

Termin podróży: 23.09.-09.10.2016

POGODA

Bali przywitało nas niezbyt miło i nie pozwoliło wylądować. Do celu dotarliśmy dopiero następnego dnia o północy, chmury znad lotniska przeniosły się nad Ubud, nad którym trochę pogrzmiało. Teoretycznie pora deszczowa na Bali zaczyna się dopiero w listopadzie, jednak w tym roku wystąpiła anomalia pogodowa (podobno styczeń i luty był suchy, a wówczas pora deszczowa najbardziej powinna dać znać o sobie) i już we wrześniu aura zaczęła się zmieniać. Oczywiście słońca także mieliśmy pod dostatkiem, gdyż deszcz padał przez godzinę lub dwie dziennie, choć też nie każdego dnia, czasem w nocy przeszła burza. Temperatura powietrza oscylująca w okolicy 30-stu stopni plus wysoka wilgotność zdecydowanie dały odczuć, że znajdujemy się w tropikalnym klimacie.

BALI

Bali to niesamowita górzysta wyspa z dwoma wulkanami oraz obłędnie zielonymi polami ryżowymi. Ma do zaoferowania o wiele więcej niż tylko liczne plaże, które wcale nie należą do najpiękniejszych. Wystarczy opuścić takie kurorty jak Kuta czy Nusa Dua i udać się w głąb wyspy, by zobaczyć prawdziwe Bali. Zamglone góry na tle pól ryżowych, wioski, wioseczki, w których życie toczy się nieśpiesznie, a mieszkańcy niemalże codziennie coś świętują, często drogi są wyłączone z ruchu, bo właśnie odbywają się procesje. Świątynie balijskie pełne są modlących, a ceremonie wcale nie odbywają się na pokaz, można więc dotknąć autentycznej tradycji. Warto zatrzymać się właśnie w miejscowości, położonej wśród pól ryżowych, gdzie rano budzić nas będzie pianie koguta, a wieczorem usypiać cykanie cykad i rechot żab. Mieszkańcy wiosek są niezwykle mili i otwarci, ciekawi turystów, uśmiechają się szeroko i od razu zagadują, czasem nawet zaproszą do siebie i pokażą, jak żyją. Bez problemu można zrobić im zdjęcie, oczywiście jak zawsze należy wcześniej zapytać. To, co również urzekło mnie na tej wyspie, to architektura. Balijczycy obok swoich domów budują także świątynie, przez co każdy dom wygląda jak małe miejsce kultu. Im bogatsza rodzina, tym świątynia okazalsza i piękniej zdobiona. To wszystko tworzy niemalże baśniowy krajobraz, któremu towarzyszy wszechobecne sacrum, zapach kadzidełek, kwiaty, koszyczki z darami, a czasem złożona w ofierze kaczka, której krew musi spłynąć na ziemię, by uspokoić złe duchy. Hinduizm balijski bowiem zawiera w sobie także elementy religii animistycznej, dominującej kiedyś na wyspie.

Świątynie na BaliŚwiątynie na Bali 2
Świątynie na Bali 3Pola ryżowe w Sideman

GILI

Wysepki Gili niedaleko Lomboku to idealne miejsce, by zrelaksować się na plaży. Jeśli szukacie tych piaszczystych z krystalicznie czystą wodą, to Gili są świetnym wyborem, na Bali takich plaż nie ma. Z trzech wysepek wybraliśmy Gili Meno, najmniejszą i najspokojniejszą, brak tu pojazdów silnikowych oraz jakichkolwiek imprez, więc szukający nocnej zabawy będą rozczarowani. Wyspa jest piękna, jednak bardzo zaniedbana, a rafa w większości już zniszczona (moim zdaniem), atrakcją są tutaj niewątpliwie żółwie, o które dba się tutaj szczególnie. Najbardziej zaniedbana jest zachodnia część wyspy, gdzie opuszczone walące się resorty straszą wśród drzew. Plaże tutaj również są gorsze, a wejście do wody mniej zachęcające. Ogromnym problemem są śmieci, walające się w zasadzie po całym terenie. Wyspa ma ogromny potencjał i mogłaby uchodzić za prawdziwy raj, gdyby odpowiednio o nią zadbać. Mimo to warto tu przypłynąć, by na chwilę zwolnić, oderwać się od codzienności i doładować akumulatory. Nikt się tu nie śpieszy, plaże są puste, a widoki powalające.

Gili snurkowanieGili Meno zaniedbana strona wyspy

JEST TANIO

Tak, jest tanio, zarówno pod względem noclegowym, jak i żywieniowym. Wybór miejsc noclegowych jest ogromny i każdy znajdzie coś dla siebie, guesthouse’y za grosze o całkiem dobrym standardzie (już za 30 zł za noc), jaki i piękne hotele z basenami o dziwo także w przystępnej cenie. Wszystkie w niesamowitym balijskim stylu, z zielonymi ogrodami. W Ubud za nocleg w guesthousie z basenem płaciliśmy 80 zł za dwójkę ze śniadaniem, natomiast w Sideman w pięknym hotelu na polach ryżowych 134 zł. Jedzenie również nie jest drogie, jeśli stołujemy się w lokalnych warungach (5-7 zł za obiad), a do tego robimy zakupy w supermarketach. W restauracjach jest drożej, jednak także znośnie, bo obiad za 20 zł to nie jest przecież ogromny wydatek. Na przemieszczanie się po wyspie także nie musimy wydać majątku, lokalny transport nie jest drogi, a wypożyczenie skutera to koszt od 40 000 (12 zł) do 60 000 IDR (18 zł) za dzień. Koszt wypożyczenia samochodu również nie jest wysoki, choć tutaj dochodzi inny czynnik, który może kosztować nas sporo nerwów, ruch jest lewostronny, a zasady ruchu drogowego w większości nie obowiązują, do tego wąskie kręte drogi skutecznie uniemożliwiają rozwinięcie względnej prędkości. Dlatego wiele osób decyduje się na wynajęcie samochodu z kierowcą, szczególnie opłacalne w grupie, bowiem takie auto potrafiąo pomieścić nawet do siedmiu osób. Koszt takiej usługi to średnio 45 UDS za 8 godzin zwiedzania, paliwo, opłaty parkingowe oraz woda mineralna wliczone są w cenę.

Bucu Guesthouse UbudSawah Indah Villa Sideman
Sawah Indah Villa Sideman2

KULINARNIE

Kuchnia balijska jest zdecydowanie lepsza od tej na Gili, o czym zresztą wszyscy nam mówili. Balijskie potrawy są lepiej doprawione, a wybór dań jest o wiele większy, choćby z racji tego, że na tej wyspie jada się wieprzowinę, żeberka znajdziecie niemal w każdym menu. To, czego warto spróbować to sate ayam, czyli szaszłyki w sosie orzechowych, nasi campur, czyli ryż z różnymi dodatkami: mięsem, tofu, jajkiem, warzywami, nasi goreng, czyli smażony ryż z dodatkami, mie goreng, czyli smażony makaron dokładnie w ten sam sposób, co nasi goreng oraz słynne gado gado, czyli coś dla wegeterian, warzywa al dente z sosem orzechowym oraz innymi dodatkami. Wszystkie dania podawane są z chipsami krewetkowymi. Specjalnością natomiast jest bebek, czyli kaczka, którą przygotowuje się na specjalne okazje i którą, jeśli chcemy skosztować, musimy zamówić dzień wcześniej, a to z tego względu, iż mięso musi być odpowiednio przygotowane i zamarynowane. Bali to także owocowy raj, oprócz bananów i kokosów, można do woli opychać się świeża papają oraz smoczym owocem, a także spróbować czegoś jeszcze bardziej egzotycznego i mniej znanego, jak pomidor drzewiasty czy wężowy owoc.

Jedzenie na Gili Meno jest o mniej różnorodne i nieco droższe niż na Bali. Jest też mniej smaczne, co skutkuje ogromną ochotą na hamburgera po kilku dniach zajadania się indonezyjską kuchnią. Najsmaczniejsze oraz najtańsze miejsce, w jakim jedliśmy, to Sunset Beach Bungalows na północy wyspy, gdzie zatrzymaliśmy się w pierwszej połowie naszego pobytu. Naszą opinię potwierdzały zajęte stoliki w porze kolacji, wiele osób z sąsiednich bungalowów przychodziło do nas na jedzenie.

Co zjeść na Bali i Gili

PLAŻE GILI MENO

Najpiękniejsze są na północy, południu (także południowym zachodzie) oraz na wschodzie (bardziej w południowo-wschodniej części). Północna część jest spokojna, plaże są puste, można niemalże samemu odpoczywać w pięknej scenerii. Piasek zmieszany jest tu z koralowcem, a już kilka metrów od brzegu zaczyna się rafa. Południowa oraz szczególnie wschodnia część jest bardziej turystyczna, tutaj znajduje się port, sklepy oraz mnóstwo knajpek. We wschodniej części piasek jest biały i drobniutki, woda turkusowa, a na horyzoncie przeważnie kłębią się ciemne chmury nad Lombokiem. W południowej części piasek jest także drobny, jednak tuż przy brzegu zaczyna się rafa oraz czasami powstają spore fale. Co ciekawe czystość wody może się zmieniać. Podczas pierwszych dni woda  w niektórych miejscach była mętna, jednak po pewnym czasie całkowicie się oczyściła i wokół całej wyspy zrobiła krystalicznie czysta, dzięki czemu w wielu miejscach powstały niesamowite laguny.

Gili Meno wschodnia część wyspyGili Meno północna część wyspy

DENGA I MALARIA

Denga występuje zarówno na Bali, jak i innych wyspach w Indonezji, a więc i na Gili. Jak wiadomo na tę chorobę nie ma żadnego lekarstwa ani szczepionki. Repelenty z dużą zawartością deet oraz spanie pod moskitierą są obowiązkowe. Malaria natomiast nie występuje ani na Bali, ani na wyspach Gili, choć o tych ostatnich informacje mogą być sprzeczne. Tak się złożyło, że przed podróżą konsultowałam się dwoma lekarzami medycyny podróży i jeden zalecił mi branie Malarone, drugi nie i odesłał do strony WHO. Rzeczywiście wygląda na to, że malaria na Gili to temat już nieaktualny. A jak wygląda sprawa z komarami na miejscu? Są, niemniej nie w takich ilościach, jak się spodziewałam. W każdym miejscu, w którym nocowaliśmy prawie zawsze były dostępne moskitiery plus środki odstraszające, czy to podłączane do kontaktu, czy też zwykłe kadzidełka. Oczywiście własną moskitierę także mieliśmy ze sobą. Wieczorem nie zawsze nosiliśmy długie rękawy i nogawki, ale zawsze używaliśmy repelentów, choć nie wiem, czy była aż taka potrzeba. Komarów było jak na lekarstwo, na Bali trochę więcej, na Gili stacjonowaliśmy przy plaży, więc i bryza robiła swoje, w głębi wyspy sytuacja wyglądała już inaczej. Żaden komar nas nie ugryzł, stosowane środki ostrożności okazały się skuteczne. Malarone nie braliśmy.

Bali oraz Gili zaostrzyły mi apetyt na więcej. Indonezja jest bardzo różnorodna i ogromna, z pewnością trzeba tu wrócić kilka razy, by móc powiedzieć, że zwiedziło się ten kraj i poznało jego kulturę. Jeśli za jakiś czas uda mi się wrócić, na celowniku pojawi się Jawa oraz Lombok i być może także ponownie zajrzę na Bali, bo niedosyt pozostał.

6 Comments:

  1. Czy miałaś okazję, by zobaczyć pozostałe wyspy Gili? Dla mnie Trawangan jest numerem 1.

    • Na Trawangan byłam tylko przejazdem, kiedy przesiadałam się na łódkę na Meno. Zdecydowanie wolę ciszę i spokój niż miejsce z wieczornymi imprezami, a te na GT są, ech się niesie. Nie wiem, jak wygląda druga strona Trawangan, ale ta z portem bardzo zatłoczona i brudna. Dlaczego Trawangan aż tak Ci się podobała?

      • Hej:) My byliśmy na Gili Trawangan i po opisach w przewodniku zaskoczyło mnie jak tam było spokojnie po 22. Za to dużo beach barów fajnych na ogladanie zachodu słońca i może więcej dobrych restauracji z pysznymi owocami morza. Poza tym bardzo trafnie odpisałaś Bali:) Tylko nie zgodzę się ze nie ma ładnych plaz na samym Bali, trafiliśmy na cudo- plaze Bingin z nocowaniem przy samym oceanie i możliwością lekcji surfingu :) Moje ukochane miejsce z tych wakacji! Pozdrawiam:)

        • Właśnie ostatnio też dowiedziałam się o Bingin. Myślę, że wiele zależy od pogody, plaża, przy której się zatrzymaliśmy ostatniej nocy inaczej wyglądała niż na zdjęciach u znajomych, a to właśnie za sprawą innych warunków pogodowych. Myślę, że na Bali jeszcze wrócę:)

  2. Myślę, że negatywny mit o Bali powstał głównie dlatego, że większość ludzi trafia tam samolotem i w efekcie większość czasu spędzają w okolicach Kuty czy Ubud. Tymczasem to, co najpiękniejsze na Bali czyli przyroda, cisza, zielone pola ryżowe, świątynie i zapach kwiatów jest na północy. Widziałaś delfiny? Mi się udało na szczęście zwiedzić Bali wzdłuż od pólnocy aż do kranców wyspy i jedyny raz w życiu przeżyć stan nirwany, co polecam :)

    • Tak, też tak myślę… Kuta lub Nusa Dua to nie Bali. Ubud już bardziej, bo okolice są piękne. Na północy nie byliśmy niestety. Delfinów na Bali nie widziałam, ale widziałam gdzie indziej;) Poważnie? Stan nirwany? Kurczę, nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak można się czuć… kiedyś dużo na ten temat czytałam, kto wie, może kiedyś się zdarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>