Gdzie spać w Stone Town

Nasza wrześniowa wyprawa zbliża się wielkimi krokami, Tanzania z jej przepięknym Zanzibarem to nasze organizacyjne wyzwanie na najbliższy czas. Plan w zasadzie już jest, jednak nie wszystko jeszcze zarezerwowane. Na pewno noclegi chcemy zabukować z Polski, by nie jechać w ciemo i nie tracić potem pół dnia na znalezie jakiegoś lokum. Miejscówka nad oceanem zaklepana, pozostał nocleg w Stone Town. Wbrew pozorom wybór nie jest wcale taki okrojony i jak to ja, jeśli mam już więcej niż trzy opcje, mam dylemat. Poniżej przedstawię Wam moje znaleziska. Mam nadzieję, że to podsumowanie także i mnie pozwoli podjąć decyzję.

Gdzie rezerwować nocleg

 

Założeniem jest jak najtańszy noclego z w miarę dobrymi warunkami. Tylko co oznaczają w miarę dobre warunki? A no to, że hostel ma być czysty, z dostępem do funkcjonującej łazienki, a nad łóżkami w pokojach obowiązkowo muszą byc zawieszone moskietiery. Zawsze sprawdzam opinie na Tripadvisor i tu próbuję zdobyć więcej informacji. Oczywiście pierwszy mój ruch jest na booking.com. Sprawdzam jednak i inne portale, takie jak hostelbookers, hostelworld oraz agoda. Ostatnio zdarza mi się korzystać z hotelscombined, gdzie mam przegląd większości portali oferująceych nocleg i mogę porównać ich ofertę. I właśnie tu znajduje dobrą ofertę na venere.com.

Problem z Venere

 

Jako że jest nas piątka, potrzebujemy pokoju dwu- oraz trzyosobowego. W oko już wcześniej wpada mi The Market Lodge. Na booking.com są dostępne tylko dwójki, trójkę udaje mi się znaleźć właśnie na venere.com. Nigdy wcześniej nie korzystałam jeszcze z tego pośrednika, znam ten portal z forum o Malediwach, więc dlatego postanawiam zaryzykować i zrobić rezerwację, tym bardziej, że jest to opcja z darmową anulacją. Jakież jest moje zdziwienie, gdy po kilku dniach odkrywam, że cała kwota została już ściągnięta z mojego konta! O co chodzi? Szukam informacji na temat tego portalu i wysyłam maila do obsługi klienta. Rzeczywiście, ludzie piszą, że takie akcje mają miejsce. Opinie są różne, jedni nie mieli żadnych problemów, inni owszem. Odpowiedzi na maila nie dostaję. Jednocześnie próbuję skonktaktować się z hotelem, jednak bezskutecznie, na maila nie odpowiadają, telefonu nie odbierają. Dzwonię zatem do obsługi klienta Venere. Ktoś odbiera słuchawkę, uff… Okazuje się, że ta oferta jest ofertą „Pay now” i dlatego właśnie środki zostały już pobrane, jednak jeśli dokonam anulacji kwota wróci na moje konto. No dobrze, coś już wiem, ale i tak wcale mi się to nie podoba, bo w ogóle nie kojarzę informacji o natychmiastowej zapłacie w momencie rezerwacji. Wszyscy na forum radzą potwierdzić jeszcze rezerwację z hotelem, gdyż podobno zdarzało się przybyć do hotelu, w którym rezerwacji na dane nazwisko wcale nie było. Po kilku próbach dodzwonienia się do Market Lodge, poddaję się. Kontakt z hotelem zerowy. Dziwne, bo opinie na Tripadvisor ma naprawdę bardzo dobre. Zaczynam zatem rozglądać się za innymi opcjami.

MARKET LODGE

Ciągle jeszcze biorę pod uwagę ten hostel. W porównaniu z innymi wydają się tu być najlepsze warunki, jednak odczuwalne jest to także w cenie. Za pokój trzyosobowy za dwie noce płacimy 474 zł (aktualnie na hotels.com wychodzi jeszcze ciut taniej, bo za trzyosobowy pokój za dwie noce zapłacimy 365zł, tylko czy ten portak godny wiarygodny?), zaś za dwuosobowy 294 zł. Za osobę za noc wychodzi 77 zł, nie jest to więc najtańsza opcja w Stone Town. Niemiej plusem jest prywatna łazienka, w ktorej znajduje się darmowy zestaw kosmetyków. Pokój wyposażowny jest w: telewizor, telefon, kanały kablowe, klimatyzację, wentylator, sofę, moskierę, szafę, ręcznik oraz pościel. Dostęp do Internetu jest w głównych pomieszczeniach hostelu.

Market Lodge room

LOKALIZACJA

Hostel nie jest usytuoamy przy samym wybrzeżu, niemniej lokalizacja jest bardzo dobra. Spacer do bazaru Darajani i pobliskich sklepów zajmuje 10 minut. W hostelu znajduje się restauracja na dachu z podobno ładnym widokiem na miasto. Hostel położony jest bardzo blisko dwóch atrakcji, bo 1 km od komnat niewolników oraz domu Davida Livingstone’a.

Market Lodge lokalizacja

OPINIE

Opinie na Tripadvisor są naprawdę bardzo dobre, 84% to naprawdę piękny wynik. Wszyscy chwalą warunki, lokalizacją oraz miłego i bardzo pomocnego gospodarza, niejakiego pana Saleem. Gdyby tak jeszcze ten pan Saleem raczył odpowiedzieć na moje maile oraz odebrać telefon, to z pewnością ułatwiłby mi podjęcie decyzji. Naprawdę ciekawe, dlaczego kontkakt z tym obiektem jest w zasadzie zerowy. Na stronie hostelu nie ma w zasadzie konkretnego adresu mailowego, a jedynie można wypełnić formularz rezerwacyjny. Może problem twki właśnie w tym.

ZANZIBAR LODGE

To zdecydowanie opcja tańsza. Jednak ani booking, ani agoda (czyli sprawdzone przeze mnie portale) nie mają w ofercie takich pokoi, jakie potrzebujemy. Na szczęście hostel można znaleźć na hostelbookers, z którego kilkukrotnie korzystałam i nie było żadnych problemów. Cena za nocleg od osoby to 55 zł. O dziwo pokoje posiadają prywatną łazienkę. Wyposażenie pokoju obejmuje wentylator sufitowy, kawę, herbatę, umywalkę (łazienka jest na zewnątrz), ręczniki oraz pościel. W hostelu można wymienić walutę, jest dostęp do Internetu, a recepcja jest czynna całą dobę. Na dachu znajduje się taras z widokiem na ocean. Organizowane są też wycieczki do najważeniejszych atrakcji Zanzibaru.

zanzibar lodge room

LOKALIZACJA

Zanzibar Lodge znajduje się blisko terminala promowego, w 6 minut można tam dotrzeć na piechotę.

zanzibar lodge lokalizacja

OPINIE

Na Tripdavisor wynik nie jest wysoki, a wynosi 54%. Dziwne, bo pierwsze komentarze, które czytam są naprawdę pozytywne. Szczęgólnie jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości. Podobno ceny hoteli są wysokie i nie jest łatwo znaleźć coś dobrego za rozsądną kwotę. Zanzibar Lodge jest właśnie taką opcją. Hostel jest czysty oraz serwuje smaczne śniadania. Ludzie chwalą także gospodarza, niejakiego Tausi, który okazał się być bardzo gościnny i pomocny, a nawet odprowadził swoich gości do terminalu. To, na co narzekają najczęściej to łazienka i jej kanalizacja, częste problemy z odpływem wody, ale podobno to problem całego Zanzibaru. O, i wskazówka dla nas: pokój twin jest z dala od hałasującej pomby, więc w tym pokoju można się wyspać. Po takich opiniach ten hostel zaczyna wysuwać się na prowadzenie.

Na hostelbookers jest jeszcze lepiej, bo tutaj goście dali temu obiektowi aż 76%. Natomiast brak tu aktualnych opinii z tego roku. Ogólnie ludzie narzekają na stan łazienki oraz trudność trafienia do tego miejsca. Wygląda na to, że pewne rzeczy zostały poprawione, bo w aktualnych komentarzach na Tripadvisor w ogóle nie pojawiają się takie uwagi.

JAMBO GUEST HOUSE

Trzecią opcją, którą biorę pod uwagę jest Jambo Guest House. Ten hostel również dostępny jest na hostelbookers w podobnej cenie, jak poprzedni, bo za osobę za noc zapłacimy 52 zł (a więc najtańsza kwaterka z tych trzech). Wyposażenie pokoju jest identyczne jak w Zanzibar Lodge oprócz klimatyzacji, umwylaki i łazienki, która jest wspólna. Poza tym hostel oferuje to samo, co poprzedni, oprócz tarasu z widokiem na ocean. Co ciekawe na stronie hostelbookers znajduje się informacja, że jeśli goście zarezerwują pokój bezpośrednio, wówczas otrzymują bezpłatny transfer z lotniska lub portu morskiego, co jednak jest nieprawdą. Skuszona tą możliwością skontaktowałam się z Jambo Guest House bezpośrednio i nie dość, że właściciel nie zaoferował nam takiej opcji, to również ceny za nocleg, które podał, były wyższe!? (gdzie tu logika?) Na pytanie o darmowy trasport, odpowiedział, że oferują go gościom, którzy zatrzymują się u nich na conajmniej dwie noce. No przecież my właśnie tyle czasy chcemy tam spędzić!? Oto, co odpisał:

jambo guesthouse mail

jambo guesthouse2

Później jeszcze dopytywał się, czy decydujemy się na rezerwację, jednak na razie mu podziękowałam.

jambo guesthouse room

LOKALIZACJA

Położenie hostelu również jest bardzo dobre, bo zaledwie 10 minut spacerem od głównej dzielnicy handlowej i restauracji. Z mapki wynika jednak, że jest obiekt jest nieco oddalony od starówki, jednak nie aż tak jak Market Lodge.

jambo guesthouse lokalizacja

OPINIE

Na Tripadvior nie jest tak źle, bo hostel dostał 61%. Ogólnie są z ubiegłego roku, ogólnie pozytywne pod względem lokalizacji, czystości i posiłków. Niemniej zaniepokoił mnie komentarz o tym, że pomimo rezerwacji hostel nie przyjął gości, gdyż nie mieli już miejsc. Na hostelbookers również znajdziemy dużo pozytywnych opinii, szczególnie o czystości i dobrej lokalizacji. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie odpowiedź właściciela podającego wyższe ceny. Przecież pośrednicy biorą prowizję, więc skąd marża przy rezerwacji bezpośredniej?

PODSUMOWANIE

Poniżej przedstawiam porównanie trzehc obiektów omówionych powyżej. Teraz trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję.

podsumowanie stone town nocleg

Oczywiście to nie są wszystkie możliwe opcje noclegowe. Hosteli jest o wiele więcej. Przy przekopywaniu Internetu natknęłam się na blog Backpacking Spirit, na którym znalazłam informacje o poszukiwaniu noclegu już na miejscu. Emma szukała odpowiedniego dla niej lokum przez dwie godziny. Co ciekawe, jako pierwszy odwiedziła Jambo Guest House, gdzie cena za pokój dwuosobowy wynosiła 30$ (w mailu otrzymałam cenę 40$). Jako że ta kwota była dla niej ciut za wysoka, ruszyła dalej, ale nie zaszła zbyt dalek, bo już po drugiej stronie trafiła do Green Garden, który stał się miejscem, które potem jeszcze odwiedzała, będąc w Stone Town. Tutaj zostawiła bagaże i udała się na dalsze poszukiwania. Sprawdziła jeszcze Manch Lodge, który także okazał się zbyt dorgi, by w końcu dotrzeć do Flamingo Guest House (na Tripadvisor wyżej oceniony niż np. Jambo), który okazał się strzałek w dziesiątkę, bo pokój dwuosobowy kosztował tu 20$ (na stronie jednak nie widzę już takie ceny, widnieje 28$).

A może Wy odwiedziliście już tę piękną wyspę, jaką jest Zanzibar i możecie polecić miejsce, w którym się zatrzymaliście?

16 Comments:

  1. Jej, ale super! Juz sie nie moge doczekac relacji :)

  2. Dodaję informację, które przekazała mi jedna z moich koleżanek, która i Kenię, i Tanzanię na własną rękę zwiedzała/.
    Hej Celinka, odnośnie safari, to my miałyśmy je w Kenii (Tsavo East, Tsavo West i Amboseli). Naszym safari-typkiem byl Franco Kilonzo: francorfk@yahoo.com; http://www.dianikenyasafaris.com/
    Wiem, że zajmuje się też safari w Tanzanii.
    Nasza cała podróż po Kenii i Zanzibarze była pod hasłem „ubogie studentki” – inaczej, jak jesteś biała i pochodzisz z Europy, to oni strasznie ciągną kasę
    więc polecam „udawanie studenta”.
    Za 3 dniowe safari (tak naprawdę 3 dni w parkach i 1 dzień na dojazdy) zapłaciłyśmy 680$ czy coś takiego – w cenie jest wszystko, oprócz napiwków
    nie brałyśmy malaronu – my byłyśmy na przełomie stycznia i lutego i to była pora sucha, nie było komarów.
    Jeśli chodzi o Zanzibar, to polecam taki nocny food market – zajebiste jedzenie (zwłaszcza taka ich „pizza”) i tanie. My byłyśmy w Paje, Michawmi, Jambiani i Nungwi – ale polecam tylko Paje i Jambiani, z naciskiem na Paje.
    Co do przemieszczania się na Zanzibarze, to zapłaciłyśmy 50$ z Stone Town do Jambiani. Można też jechać tymi autobusami lokalnymi, ale nam szkoda było czasu… no i same się trochę bałyśmy.
    Co do przemieszczenia się z Kenii do Tanzanii, znalazłyśmy wtedy tanie bilety lotnicze. Tanimi liniami może ze 150 PLN zapłaciłyśmy w 1 stronę, a tak to wiele osób promem tam jedzie z Daar es Salam. Linie to fly540 – tymi liniami leciałyśmy z Mombasy na Zanzibar.
    Jak będziecie na Zanzi, to tam też codziennie są takie fajny imprezy na plaży – każdego dnia w innym miejscu/knajpie, dużo surferów z całego świata.
    https://www.facebook.com/erick.issa.3 – a to nasz kierowca, taki miły, spokojny koleś i nas nie naciągał…ale jak teraz patrzę na jego fotki, to chyba się przekwalifikował na męską prostytutkę… wow. Kiedyś był kierowcą
    Aaaa! Jak bierzecie dolary, to powinny być wydane po 2006 roku (a może po 2001) – miałyśmy z tym troszkę problemów, bo czasami nie chcieli nam liczyć ich normalnie, tylko za mniej, albo nie chcieli przyjmować.

    • świetny post i bardzo przydatne info,
      w połowie stycznia lecę na Zanzibar, nie ukrywam – że korzystałam z informacji na tej stronie;-)
      zamierzam zatrzymać się w Stone Town, Jambiani. Michamvi i Nungwi – z tych miejsc polecasz Jambiani (Paje jest niedaleko więc na pewno rowerami się tam wybierzemy), co do Nungwi – to chyba wiem jakie mogą być zastrzeżenia – tłumy, komercja, dyskoteka, beach boysi – natomiast ciekawa jestem Twojej opinii na temat Michamvi – jakie są wady i zalety tego miejsca – jakie miejsce wybraliście na nocleg w Michamvi: Sagando czy kae Funk? jak tam jest z możliwością zjedzenia czegoś poza miejscem gdzie się nocuje?

      pozdrawiam

      • Niestety nie jestem w stanie doradzić, bo byłam tylko w Jambiani. Wiem od koleżanki, że Michamvi jest bardzo spokojne, nie ma co tam wieczorami robić. Może to być i plus, i minus. Koleżanka, która była i na północy, i na wschodzie, stwierdziła, że Paje i Jambiani są najpiękniejsze.

  3. A i jeszcze jedno. Koleżanka mieszkając w Michamvi wieczorami dojażdżała do Paje na imprezy na plaży:)

  4. no to jestem z powrotem! generalnie Zanzibar urzekł nas bez reszty!
    mieszkaliśmy w 4 miejscach: Stone Town, Jambiani, Kiwengwa i Nungwi. Nasze numery jeden: Jambiani i Nungwi ;-)
    Nungwi – bo to jest ten Zanzibar jaki znamy z pocztówek, przepiękne kolory morza, bielusieńka plaża, cudne łódki kołyszące się na falach, czyściutka woda i pływy, które są tutaj naprawdę niewielkie. Baliśmy się, że w Nungwi będzie mocno komercyjnie i tłoczno, ale w drugiej połowie stycznia – pełne były tylko włoskie resorty, poza tym niewielu turystów, duży wybór knajpek, lokalne sklepy z owocami, mieszkaliśmy w Flame Tree Cottages (bylismy jedynymi goścmi ;-)) i zdecydowanie polecam to miejsce, tak jak i ich przecudny beach bar z bardzo dobrym jedzeniem. Co do Jambiani – to jeżeli chodzi o atmosferę- nasz zdecydowany faworyt! świetnie miejsce na relaks, długie spacery, bujanie się w hamaku z książką – na pewno nie jest to imprezowe miejsce, ale jest sporo knajpek, gdzie można zjeść bardzo smacznie – pod względem jedzenia – Jambiani to nasz numer 1 (zwłaszcza Chez Hassan Restaurant niedaleko Coral Rock Hotel)- jedzenie świeże, pyszne ale trzeba je zamawiać z 3 godzinnym wyprzedzeniem. Plaża mocno „zanieczyszczona” algami, ale piasek bielusieński, woda ciepła, w trakcie odpływów genialne miejsce na spacery ” wgłąb” oceanu i obserwowanie kobiet uprawiających algi, dzieci zbierających owoce morza na posiłek, rybaków wracających z połowów oraz żyjątek pozostałych w zagłębieniach skały koralowej, w trakcie przypływu – genialne kolory wody – na plaży spokojnie, bardzo życzliwi ludzie, niewielu beach boysów (w dodatku – jeżeli są – to mało namolni), jedyne miejsce – gdzie turyści żyją posród prawdziwej wioski- dużo okazji do obserwowania lokalnego życia, dzieciaków bawiących się na dróżkach i plaży lub po prostu czekających pod domem na możliwość wspólnego spaceru ;-). W Jambiani- mieszkaliśmy w Dudes Guesthouse – dla nas rewrelacyjne, przestronne miejsce z cudnym ogrodem i rewelacyjnymi gospodarzami- tutaj czuliśmy się rewelacyjnie (totalnie owładnęło nas zanzibarskie Hakuna Matata i Pole Pole ;-)) Jambiani to dobra baza na większość wycieczek (jeżeli nie chce się spędzać kilku dni w Stone Town)
    Co do Kiwengwa – to miejsce nas nie urzekło – jeżeli chodzi o plaże to jest ładna -podobna do tej Jambiani z tym, że sporo szersza, z mocnymi przypływami i odpływami. To co nam się nie podobało – miejsce jest zupelnie zdominowane przez Włochów, w dodatku Włochów mieszkających w ośrodkach all- inclusive – stąd bardzo mały wybór knajpek na plaży, gdyż wszyscy stołują sie w resortach. A jeżeli już jakieś knajpy są – to łatwiej zjeść w nich pizzę i pastę niż dania afrykańskie. Tylu beach boysów – nigdzie nie widzieliśmy, nie sposób przejść plażą bez ich asysty. Sporo Masajów – „bajerujących” Włoszki. Generalnie dla nas miejsce bez lokalnego charakteru, taki wielki „supermarket” i „kur..dołek”. Wioska jest na tyłach tych resortów, ale mało kto tam się zapuszcza. I mam wrażenie, że wioska mało korzysta z tego, że tylu turystów przyjeżdza do tego miejsca. W Kiwengwa było zdecydowanie najbardziej tłoczno. Mieszkaliśmy w Simba Beach Resort – bungalowy bardzo fajne jeśli chodzi o czystość, wyposażenie, wystrój, położenie. Jedynie w czasie ekstremalnych przypływów – może być głośno – poranny przypływ budził nas ok. 4 rano. Woda była 2 metry od naszych bungalowów ;-) Jedzenie w tym miejscu było dramatyczne – pasta, kawa -na bardzo fajnym poziomie – wszystko przywożone z Włoch, natomiast lokalne jedzenie – dramat- spróbowaliśmy raz i więcej tego błędu nie powtórzyliśmy.
    Co do Stone Town – spędziliśmy tam 2 dni- obowiązkowo spacer po Stone Town, zakupy pamiątkowe i targi ze sprzedawcami, polecam też spice coffee w Coffee House (ciastka można sobie bez żalu odpuścić), spacer na nocny targ, rozmowy z mieszkańcami – co do Prison Island – bez szału, natomiast może to być frajda dla dzieciaków . Mieszkaliśmy w Zenji Hotel – fajne miejsce, czyściutkie pokoje, bardzo fajne śniadania z rewelacyjną herbatką z Hibiscusa i najbardziej uśmiechnięta, pomocna i energetyczna obsługa jaką spotkaliśmy na Zanzibarze. Jednak Hotel położony jest przy bardzo ruchliwej ulicy, która prowadzi do portu. W nocy strasznie hałasują samochody przewożace kontenery z portu i do portu. Zdecydowanie nie polecam pokoi od ulicy – jest tam naprawdę głośno.
    To tyle podsumowania na świeżo po przyjeździe. Bogatsi o te doświadczenia – następnym razem ponownie byśmy wybrali Nungwi i Jambiani, a odpuścili sobie Kiwengwę!!

    • Sylwio, BARDZO CI DZIĘKUJĘ za opinie po powrocie. W sierpniu wybieram się ponownie, tym razem na dłużej i właśnie jestem w trakcie planowania wyjazdu. Nungwi nie brałam pod uwagę, właśnie ze względu na komercję i drożyznę, ale sprawdzam ten hotel, w którym byliście. Dzięki raz jeszcze, na pewno skorzystam ze wskazówek.

    • A co do plaży w Jambiani, w okresie, w którym byłam, glonów nie było, plaża była biała i czysta:) Odpływy i owszem, bardzo dalekie, ale to urok tego miejsca.

    • Właśnie sprawdziłam Flame Tree Cottages i ceny jak dla mnie dużo za wsyokie. Za dwójkę ze śniadaniem za noc płaci się 624 zł. A jakiś tydzień temu zabukwałam pokój w Michamvi za 70 zł za osobę:)

      • co do Nungwi i cen – to faktycznie hotel ten jest dość drogi, zwłaszcza jak porówna się to z dochodami lokalnej ludności – my jednak mieliśmy taką ideę, że w czasie 2 tygodni pobytu na Zazni – podróżujemy backpackersko – budżet dla naszej 5 osobowej ekipy ( 3 dorosłych i 2 dzieci) to ok. 100 USD za noc za zakwaterowanie ze śniadaniem , natomiast na ostatnie 3 noce w Nungwi chcieliśmy podarować sobie odrobinę luksusu i uwierz mi – ten hotel był wart tego- byliśmy tam tylko my i pewnie ze 20 osób obsługi ;-) czuliśmy się really VIP ;-) W dodatku jedzenie w tym hotelu było naprawdę fajne (korzystaliśmy głównie z daily menu) i cenowo – tak samo jak w innych knajpkach na tej plaży, a urok baru był niepowtarzalnhy – dowód – co wieczór na kolację przychodziło tam wiele osób z innych miejsc – ceny powiedziałabym warszawskie, w Jambiani posiłki były o połowę tańsze
        ale tak to jest, że ludzie tworzą klimat miejsca – stąd tak miło wspominamy Jambiani i Nungwi, Kiwengwa pod tym względem zostaje daleko w tyle!!
        zazdroszczę ponownej wyprawy na Zanzi i życzę spotkania cudownych ludzi – bo to naprawdę wspomina się najcieplej. w Jambiani warto w Dude’s Guesthouse – podpytać o kierowcę i przewodnika Habibu – świetny człowiek, mówi dobrze po angielski, jest bardzo rozmowny i opowie Ci o wszystkim co mijacie po drodze, o lokalnych zwyczajach, świętach – po bardzo dobrej cenie dostarczy miód, który ma niepowtarzalny – lekko przydymiony smak ;-)

        • To przyznam, że miałam podobny pomysł, tzn. żeby chociaż jedno miejsce było z wypasem:) Zobaczymy, jako że nie wiaodmo, czy plan A wypali, może uda się z planem B i wtedy będzie można bardziej zaszaleć z noclegami. W Jambiani mam dwie miejscówki na oku, tam, gdzie byłam (Shehe po remoncie) i willa w pobliżu. Ten guesthouse, który polecasz też ładnie wygląda i cenowo jest ok. Ech, rozmarzyłam się…:)

  5. Dude’s Guesthouse jest dokładnie na tyłach She She bungalows ;-), niedaleko tych dwóch miejsc jest jeszcze jedna ciekawa knajpka – Peace of Mind – knajpka w ogrodzie przy domu dość majętnego chyba mieszkańca wioski, jedzenie trzeba zamówić dużo wcześniej (nie ma menu, facet po prostu mówi co dziś złowił ;-))- ale warto, lepiej się tam wybrać na luch niż na kolację ze względu na egipskie ciemności po godz. 19, miejsce jest prowadzone przez muzułmanów, nie podają tam alkoholu a co do Nungwi – to ja bym tego miejsca nie pomijała, jest cudowne, to prawda są resorty i wszystkie tego wady (zachodnia strona Nungwi w kierunku Kendwy), ale w centralnej części jest sporo lokalnego kilmatu (z krowami na niebiańskich plażach ;-)), na wschód od Double Tree by Hilton – wioska rozciąga się przy samej plaży – jest targ rybny, port rybacki, rybacy naprawiający łodzie, dzieciaki w mundurkach szkolnych. W Kiwengwa nam mówili, że jeżeli Kiwengwa nam się nie podoba to Nungwi też nam się nie będzie podobać – jak się okazało najlepiej przekonać się na własne oczy ;-) W Nungwi jest też sporo backpackersów – wieczorem integrują się na plaży rozgrywając międzynarodowe mecze w siatkówkę ;-) jest też duży wybór kwater i knajpek.

    • Tak to opisujesz, że zaczynam się zastanawiać, czy by tam też nie pojechać. Sprawdzę jeszcze raz bazę noclegową i zobaczę, co znajdę:) Teraz jak patrzę na to, co chcę tam zobaczyć, to znowu za krótki pobyt kupiłam;) Dzięki wielkie Sylwio!

  6. Fajny blog, przydatne informację, korzystałam z niego jak wybierałam się do Tanzanii i na Zanzibar na własna rękę. Nie umiem i nie mam czasu pisać bloga, dlatego nie opiszę mojej wyprawy. BYŁAM W LUTYM 2015 ROKU W TANZANII I NA ZANZIBARZE NA WŁASNĄ RĘKĘ Z GRUPĄ ZNAJOMYCH. Notowałam różne ceny i info w zeszycie, więc jeśli ktoś poturbuje porady prosze pisać na maila urszulakwapisz@op.pl w miarę możliwości odpiszę. W lutym 2014 roku byłam również na własną rękę w Tajlandji, więc jeśli trzeba tam tez pomogę. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>