Pierwsze wrażenia po powrocie z Andaluzji

Słońce, palmy i wspaniałe krajobrazy! To są pierwsze słowe, które wypowiem, gdy ktoś zapyta mnie o Andaluzję. I powietrze, czuć w nim coś niesamowicie relaksującego, po prostu czuć wakacje. A świta tu dopiero o 8:30! Tak, dopiero o tej godzinie wschodzi słońce, więc nawet ja mogłam się tu zrywać skoro świt;) Każdy, kto był w Andaluzji, wracał zachwycony, i tak też jest w moim przypadku. To kolejne miejsce, do którego bardzo chcę wrócić, i to na dłużej. Z pewnością będzie co tu robić przez całe dwa tygodnie.

To był mój pierwszy wyjazd do Hiszpanii i pierwszy raz tzw. road trip wynajętym autkiem. Andaluzja zaostrzyła mój apetyt na więcej hiszpańskich wrażeń, a objazdówka samochodem pokazała, że taki sposób zwiedzania jest niezwykle ekonomiczny, po pierwsze nie musimy dostostosywać się do żadnych rozkładów, po drugie nie dźwigamy bagaży i zawsze podjeżdżamy na miejsce i po trzecie w czasie jazdy także możemy wiele zobaczyć, i co najważniejsze zboczyć nieco z drogi lub zatrzymać się tam, gdzie nam się spodoba. Hiszpańskie drogi są bardzo dobrej jakości (no może jedynie w górach może być ciut gorzej, ale to sporadyczne przypadki) i do tego są naprawdę puste.

019.JPG 1808.JPG

 

Nasz początkowy plan nie został w pełni zrealizowany, jednak większość miejsc, które zaplanowałyśmy udało się zobaczyć. Samochód wzięłyśmy z wypożyczalni malagacar, która mieści się przy lotnisku. Wypożyczalnia miała bardzo dobre opinie i rzeczywiście wszystko poszło bezproblemowo, nie robili nawet problemu z naszym spóźnieniem. W 5 dni zwiedziłyśmy 7 miast. Tak, znajdą się tacy, co powiedzą, że to bez sensu, bo tak naprawdę żadnego porządnie zobaczyć się nie dało. Niemniej my wybrałyśmy właśnie taki sposób i nie żałowałyśmy. Byłyśmy w Maladze, Granadzie, Zuheros, Kordobie, Sewilli, Kadyksie i Rondzie. Z planu wypadło niesamowite miasteczko Setenil de las Bodegas, powrót wybrzeżem oraz zamek Benalmadena. W drodze do Setenil w górach trafiłyśmy na zapadniętą drogę i przy próbie wydostania się z dołów prawie spaliłyśmy sprzęgło. Postanowiłyśmy zawrócić, bo czasu i tak już było mało. Z Rondy wybrałyśmy najkrótszą drogę do Malagi, więc przejazd Costa del Sol nie wchodził w grę. Będzie zatem po co tam wrócić. Z miast, które odwiedziłyśmy, najbardziej przypadły mi do gustu Kordoba, Granada oraz Kadyks. Kordoba oraz Granada za wspaniałą starówkę z jej zabytkami (Alhambra robi niesamowite wrażenie), a Kadyks za oceaniczną bryzę i piękne widoki. Malaga natomiast jest przepięknie położona, nad morzem i w otoczeniu brązowych gór. Wieczorna starówka jest również bardzo urocza.

MALAGA

2093.JPG

GRANADA

160.JPG 161.JPG

ZUHEROS

582.JPG 652.JPG

 KADYKS

1622.JPG 1751.JPG

 

MAURETAŃSKA ARCHITEKTURA

A sama Andaluzja? Przepiękna! Jakaś taka marokańsko-tunezyjska:) Góry, gaje oliwne, biało bielone domki, architektura iście  z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Na każdym kroku czuć marokański klimat. I nic dziwnego, bo tu kiedyś, podobnie jak w Maroku czy Tunezji, był kalifat. Najbardziej w oczy rzuca się architektura mauretańska, której rozkwit nastąpił w wiekach VII-XV. Budynki powstające w pierwszych wiekach obecności muzułumanów na ziemiach al-Andalus, wznoszone były ściśle wg zaleceń Koranu. Architekci koncentrowali się bardziej na ozdabianiu wnętrza niż fasad, co miało być bezpośrednim nawiązaniem do piękna ludzkiej duszy. Niezwykle ważnym dodatkiem do mauretańskich budowli były zawsze ogrody pełne roślinności i fontann, i takie właśnie ogrody znajdują się przy każdym pałacu czy warowni z tamtych czasów. Na mnie największe wrażenie zrobiły małe wioseczki ukryte wśród gór z zamkami na szczycie. Białe domki pięknie kontrasują tu z surowością górskich skał, a spacerując wąskimi uliczkami, ma się wrażenie, że czas się tu zatrzymał.

PAŁAC NASRYDÓW ALHAMBRA

185.JPG 196.JPG 231.JPG

WIDOKI

Krajobraz Andaluzji jest niesamowicie ciekawy. I nie tylko chodzi mi o to, że mamy ocean, morze i góry, ale o to, że góry oraz wybrzeże same w sobie są tak bardzo zróżnicowane. Góry potrafią być skaliste, piaszczyste, zupełnie gołe lub całe pokryte gajami oliwnymi. Potrafią być faliste, lekko szarpiące horyzont, ale też wysokie i całkowicie zadziwiające swoimi szczytami. Oprócz gajów oliwnych zobaczymy tutaj także wielkie sady pomrańczowe, szczególnie w okolicach Sewilli. Co ciekawe, drzewka w tychże okolicach nie są sadzone dla ich owoców. Ci, którym udało się spróbować pomarańczę prosto z drzewa, wiedzą, że nie nadają się one do jedzenia, bo zamiast słodyczy czuć w nich niezbyt smaczną goryczkę. Po co zatem sadzić taką odmianę? Z sewilskich pomarańczy robi się cierpką marmoladę, którą szczególnie upodobali sobie Brytyjczycy. Jeśli przyjedziemy tu wiosna, odkryjemy inną właściwość pomarańczowych drzewek, a mianowicie zapach ich białych kwiatów, który ma podobno silne właściwości antydepresyjne. Tę słodką woń można także poczuć także w perfumach, m. in. w kultowej Aqua de Sevilla.

655.JPG

  053.JPG

  1798.JPG   274.JPG 306.JPG

 

KULINARIA

Kuchnia hiszpańskia szczególnie mnie nie zachwyciła. Owszem, udało się skosztować dobrych rzeczy, jednak jakość jedzenia naprawdę nie powalała. Nie wiem, czy my tak trafiałyśmy, czy po prostu Hiszpanie o dobrą kuchnię w restauracjach aż tak bardzo nie dbają. Starałyśmy się wybierać knajki mniejsze, ale za to lokalne, nie pod turystów i w kilku miejscach rzeczywiściu to działało. A co jedzą Hiszpanie? Na każdym kroku znajdziecie tapas menu, czyli menu z tzw. przekąskami, mogą być serwowane zarówno na ciepło, jak i na zimno. W lokalach spotkamy się z kilkoma rodzajami tapas: od najmniejszych (pincho) przez trochę większe (tapa) po połowę talerza (media racion). Za pełną porcję (racion) zazwyczaj się już płaci. Tapas często wliczone są już w cenę piwa, które kosztuje np. 2 EUR. Co też możemy zjeść jako przekąskę? Np. oliwki (aceitunas), klopsy mięsne (albondigas), anchois (boquerones), kalmary (calmares), krewetki (gambas), ziemniaki w sosie pomidorowym (patatas bravas) czy też w czosnkowo-majonezowym (patatas alioli), suszoną szynkę (jamon serrano), chleb z olwią i pomidorami (pan con tomate), paellę, tortillę czy też różne rybne i serowe wariacje. Najsmaczniejsze tapas jadłyśmy w Sewilli, do tego cena przystępna i bardzo miła obsługa. Paella, krewetki w bakłażanie czy szpinaku palce lizać! Najgorsze jedzenie trafiło się nam w Rondzie, nie dość, że kompletnie bez smaku, niedogotowane i niedosmażone, to jeszcze mega drogie. Nawet serwis nam doliczyli, czego normalnie w Hiszpanii się nie praktykuje. A patatas bravas w ichnim wydaniu to były zwykłe samożone ziemniaki z ketchupem, skandal proszę państwa, po prostu skandal! Za to najgorsza obsługa była w Granadzie. Kelner jakby celowo nas unikał, a kiedy już jakoś zjawił się przy naszym stoliku, to i tak nie dawał nam zbytnio szansy na złożenie zamówienia. Z czymś takim to jeszcze się nie spotkałam.

1257.JPG 1256.JPG 1255.JPG

 

ANDALUZYJCZYCY

Tu narzekać nie mogę. Ludzie okazali się bardzo mili i pomocni. Nawet nie znając angielskiego, starali się pomóc, jak mogli. Niesamowita była starsza pani w Kadyksie, która ni stąd ni zowąd swoim pięknym hiszpańskim usiłowała wytłumaczyć nam, jak dojść do wybrzeża. A kiedy zorientowała się, że zmierzamy w zupełnie inną stronę, dokładnie po hiszpańsku wytłumaczyła nam, którymi uliczkami mamy podążyć. Szczególnie pomocna jest tu policja, podobno zawsze można ich poprosić o pomoc. Jadąc sobie wśród oliwnych gajów, postanowiłyśmy się na chwilę zatrzymać i bliżej przyjrzeć się drzewkom. Kiedy to w najlepsze robiłyśmy zdjęciach dojrzewającym oliwkom, nagle podjechał policyjny patrol i zatrzymał się przy naszym aucie. Konsternacja… o co chodzi? Czy tutaj zatrzymywać się nie można? Czy może wkorczyłyśmy na cudzą własność i zaraz dostaniemy karę? Tymczasem panowie policjanci chwilkę nam się poprzyglądali i chyba stwierdzili, że wszystko w porządku, bo zaraz odjechali, machając nam na „do widzenia”. Kilka razy zdarzyło mi się także, że samochód policyjny zatrzymał się przed pasami, by mnie przpuścić. Także w hostelach, w których nocowałyśmy, za każdym razem bardzo miło nas witano i zawsze dokładnie tłumaczono, co zobaczyć i gdzie zjeść. Jeden pan godpodarz nawet pomógł nam wnieść bagaże, co w hostelach raczej się nie zdarza.

W tę podróż wybrałam się w zupełnie nowym towrzystwie, to był tak zwany „babski wyjazd”. Dziewczyny, dzięki! Było fantastycznie! Żadnych konfliktów, narzekań, spinek, po prostu zaiskrzyło:) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zabierzecie mnie na jakąś dłuższą przejażdżkę i znowu razem zgubimy się na trasie;) Aniu, dzięki za ograrnięcie samochodu. Aniu i Asiu, dzięki za szaloną jazdę drogami Andaluzji i za to, że zawsze dowiozłyście nas do celu:) Mariolu, dzięki za towarzystow na tylnim siedzeniu i za nieomylnego GPSa:)

IMG_6205.JPG

Mariola, Cel i Ania ustalają trasę:)

IMG_7119.JPG

Piękny poranek w Kadyksie przy zamku Sebastiana

665.JPG

Tym razem Asia złapana w obiektywie;)

A oto nasz plan podróży.

ANDALUZJA W 5 DNI

Środa Dzień 1

Wieczorny przelot do MALAGI. Transfer do hotelu, zakwaterowanie i nocleg.

Czwartek Dzień 2

Po śniadaniu wyjazd do GRANADY (z Malagi wg Google to 1:24) – miasta zwanego „perłą Andaluzji”.

  • Zwiedzanie wpisanej na listę UNESCO Alhambry – najpiękniejszego arabskiego zabytku w Europie, dawnej twierdzy mauretańskich kalifów.
  • Spacer po starym mieście w Granadzie – gotycka Katedra Najświętszej Marii Panny z Kaplicą Królewską,
  • Arabski bazar Alcaiceria oraz spacer po mauretańskiej dzielnicy Albaicin.
  • Wieczorem powrót do hotelu i nocleg.

 

Piątek Dzień 3

Po śniadaniu wyjazd do KORDOBY (z Granady wg Google to 2h) – miasta, w którym do dzisiaj zachował się klimat średniowiecza.

  • Zwiedzanie – Mezquita (Wielki Meczet); Alcazar – dawna siedziba kastylijskich władców.
  • Puente Romano – rzymski most łukowy przerzucony przez Gwadalkiwir.
  • Spacer przez labirynt wąskich uliczek starego miasta.
  • Po południu lub wieczorem przejazd do Sewilli (wg Google z Kordoby to 1:30)
  • Po drodze Medina Azahara (odpuściłyśmy, będąc już prawie na miejscu)

Sobota Dzień 4

SEWILLA – stolica Andaluzji. Zwiedzanie miasta.

  • Alkazar – pałac królewski.
  • Największa gotycka katedra na świecie i jednocześnie trzeci największy kościół w Europie – Katedra de Santa Maria, w której znajduje się grób Kolumba oraz wspaniały ołtarz ozdobiony scenami z życia Chrystusa; wkomponowana w budynek kościoła Wieża La Giralda – dawny minaret, a dziś symbol Sewilli.
  • Dawna dzielnica żydowska Santa Cruz.
  • Plac Hiszpański – wizytówka miasta zbudowana w stylu neo-mudejar, z charakterystycznymi kolumnami i mozaikami.
  • Wieczorem przejazd do Kadysku i nocleg.

Niezdziel Dzień 5

KADYKS - hiszpańska „Hawana”. Zwiedzanie miasta.

  • Catedral Nueva – katedra ze złotą kopułą z XVIII wieku.
  • Torre Tavira – najwyższa wieża starego miata. We wnętrzu znajduje się camera obscura. Z tarasu rozciąga się przepiękny widok na całe miasto i wybrzeże.
  • Castillo de San Sebastian – zamek znajdujący się na małej wysepce, na którą prowadzi długa promenada. Warto wybrać się tu także wieczorem.
  • Castillo de Santa Catalina – drugi zamek w pobliże Dan Sebastian.

Powrót do Malagi, a po drodze:

  • Setenil de las Bodegas – wioska, której mieszkańcy zbudowali część domów pod ogromnym nawisem skalnym, tworząc tzw. półjaskinie (tego punktu nie udało się zrealizować).
  • Ronda – przepaść El Tajo oraz przerzucony nad nią XVIII-wieczny most Puente Nuevo.
  • Zjazd na wybrzeżę przez Marbellę. Postój w miejscowości Benalmadena i zwiedzanie zamku Castillo de Colomares (tego punktu nie udało się zrealizować).

Z Rondy pojechałyśmy prosto do Malagi. Wieczorny spacer po Maladze. Nocleg.

Poniedziałek Dzień 6

  • Twierdza Alcazaba i Zamek Gibralfaro.
  • Muzeum Picassa, który urodził się właśnie w Maladze (ten punkt odpadł).

 

Przejazd na lotnisko o 12:00. Wylot o 15:15  (dotarcie na lotnisko z centrum miasta autobusem zajmuje około 25-35 minut (linia nr 19 oraz nr 75, cena biletu ok. 2 EUR, przejazd taksówką zajmuje około 10-15 minut i kosztuje 18 EUR).

Transfer na lotnisko, odprawa i przelot do kraju.

 

5 Comments:

  1. Tak sobie myślę, że powinnam tam pojechać. W tym sezonie wybrałam się do Szwecji za pośrednictwem http://www.wyjazdygrupowe.pl i było extra. I zdaje się że dzieki Tobie mam plan na kolejny sezon :) Dziękuję :)

  2. uwielbiam takie plany wycieczek – konkretne z wyliczeniem co sie zwiedzalo – co jest najbardziejcharakterystyczne dla danego miejsca – tylko sie zerknie i juz wiadomo czego szukac – super

    • Muszę wrzucić jeszcze Maroko, Tajlandię i Afrykę. Sama przed wyjazdem także przeczesuję Interntet w posuzkiwaniu takich planów, o wiele łatwiej wtedy ogarnąć wyjazd.

  3. Pingback: Klimat i atrakcje Malagi | Podróże

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>