Viking Natures Resort, czyli nocleg na Phi Phi

Po intensywnym tygodniu zwiedzania centralnej i północnej Tajlandii przyszedł czas na odpoczynek na plaży. Oczywiście dylemat był niemały! Którą wyspę wybrać? Na zebranie porządnych informajci poświęciałam naprawdę sporo czasu. Przewertowałam Internet wzdłuż i wszerz, aby znaleźć coś, co będzie odpowiadało naszemu budżetowi, ale także i oczekiwaniom pod względem widoków i warunków plażowania. Rozważałam nocleg na Koh Jum, która jest bardzo spokojna bez tłumów turystów i o wiele tańsza niż Phi Phi. Jednak coś nie dawało mi spokoju i Phi Phi ciągle wracała na tapetę. Wszyscy odradzali nocleg w samym miasteczku, bo drogo, a do tego bardzo głośno. No chyba że wielkiej imprezowni się szuka… my wręcz przeciwnie. Błogi spokój na łonie natury to jest to czego potrzebowaliśmy. Większość hoteli oraz bungalowów na Phi Phi zlokalizowanych jest właśnie w miasteczku, jednak są i inne w innej części wyspy.

GALERIA

Na jakimś forum natknęłam się na bardzo pozytywne opinie na temat bungalowów Viking Natures Resort. Z dala od miasteczka (ale ciągle w pobliżu, jeśli ktoś chciałby się tam dostać i to pieszo) oraz klimatycznie urządzone miejsce z ładnymi domkami. I to było to! Rezerwacji dokonałam na agoda.com. Za nocleg płaciliśmy około 140 zł za standardowy bungalow. Na miejscu cena była niższa, dwuosobowy bungalow kosztował 1000 THB, czyli niecałe 100 zł. Wiemy, bo chcieliśmy przedłużyć nasz pobyt, jednak wszystko było wybukowane. Aktualne ceny na stronie znajdziecie tu.

Po dotarciu promem na Phi Phi, wysiadamy na przystani i rozglądamy się za panem z napisem naszego hotelu. Jest! Dostrzegamy także zacumowaną łódkę Viking Natures Resort. Transport to hotelu jest darmowy, nie byliśmy jednak pewni, bo na moje maile nikt nie odpowiedział. Pan mówi, że jeszcze chwilę musimy poczekać, żeby wszyscy goście się zebrali. Ja  w międzyczasie biegnę po wodę, bo upał jest niemiłosierny. W końcu wsiadamy do łódki i płyniemy w stronę Vikinga. Kolor wody jest niesamowity!

2320.JPG 2321.JPG

 

Nie płyniemy zbyt długo, bo to jest naprawdę blisko. Po przycumowaniu na brzegu wysiadamy z łódki i chcemy wziąć plecaki. Jednak bagażami zajmują się pracownicy hotelu, a nam na powitanie zostaje wręczony kubeczek soku. Na recepcji musimy chwilkę poczekać, jednak idzie to w miarę sprawnie i jako jedni z pierwszych zostajemy zameldowani. Jeden z chłopaków bierze nasze bagaże i prowadzi nas do domku. Chwilę to zajmuje, bo teren hotelu jest całkiem rozległy. Najpierw idziemy tzw. główną alejką, która też prawdopodobnie prowadzi do miasteczka, mijamy druga plażę i wchodzimy nieco wyżej. Jesteśmy na miejscu, nasz domek ma numer R16. Michał pierwszy wchodzi do środka i zaprasza mnie z szerokim uśmiechem, naprawdę jest ładnie! Domek jest czysty i urządzony bardzo klimatycznie, może nie ma w nim super dużo miejsca, jednak na pewno jest go wystarczająco. W środku znajduje się podwójne łóżko z moskierą, wiatrak, szafka, lustro i mała zaopatrzona lodówka. Bungalow jest oczywiście z łazienką, a także z małym tarasem, gdzie stoi ława i mały stoli oraz zawieszony jest hamak. Na łóżku przy podgłówkach witają nas rozsypane kwiaty! Po odświeżeniu się ruszamy na rozpozanie okolicy.

2332.JPG 2328.JPG 2329.JPG 2325.JPG 2323.JPG 2326.JPG 2327.JPG

 

WIDOK Z NASZEGO TARASU

2524.JPG

 

 ŚIEŻKA Z RECEPCJI DO NASZEGO BUNGALOWA

2526.JPG

 

PLAŻE

Są dwie i to prywatne. Jedna jest bliżej naszego bungalowa, druga przy samej recepcji, do tej idzie się około 5-10 minut piechotą. Obie w ogóle nie zatłoczone, co wydaje się dziwne przy pełnym obłożeniu hotelu. Ta bliżej naszego zakwaterowania jest spokojniejsza, wydawać by się mogło, że ładniejsza, jednak nam bardziej do gustu przypada ta przy recepcji. Mimo zacumowanych łódek, miejsca wcale nie jest mało. Woda jest czysta, a z plaży w nieskończoność można podziwiwać Phi Phi Leh, po której biegał DiCaprio w słynnym filmie „Niebiańska plaża”. Bliskość baru to też zaleta, owocowe koktajle tutaj serwowane są przepyszne, szczególnie bananowy. Zamówienie takiego to chwila, a potem ktoś z obłsługi dostarczy nam go na plażę.

PLAŻA BLIŻEJ NASZEGO BUNGALOWA

2520.JPG 2354.JPG

PLAŻA BLIŻEJ RECEPCJI

2537.JPG 2540.JPG 2544.JPG 2545.JPG 2550.JPG 2553.JPG 2565.JPG 2562.JPG

Przy plaży obok recepcji rosną różne owocowe drzewa, które wręcz uginają sie pod ciężarem owoców. Na plaży znajduje się także chatka z tajskim masażem, w której panie Tajki pomagają się zrelaksować. Widok podczas masażu jest w wprost na morze. Tajski masaż jest tu ciut droższy niż w Bangkoku, bo kosztuje 300 THB, jednak za widok trzeba płacić:)

2531.JPG

 

RESTAURACJA

Przede wszystkim restauracja wygląda bardzo klimatycznie, pełno tu tropilanych ozdób, zawieszek, obrazków, figurek. Stoły oraz krzesła są drewniane o różnych kształach ozdobione malutkimi rzeźbami. Każdy, kto tędy przechodzi z ciekawościa zagląda do środka i zatrzymuje się na chwilę. Obługa jest naprawdę bardzo miła. W menu znajdziemy dania zarówno tajskie, jak i europejskie. Ceny są wyższe niż w Bangkoku, ale też jeszcze do zaakeceptowania.

2561.JPG 2908.JPG 2911.JPG 2833.JPG

Na śniadanie zwykle zamawiamy zestaw dla dwojga, bo wtedy możemy spróbować więcej rzeczy w lepszej cenie. Śniadanie kosztuje od 40 THB w górę, zestaw na dwie osoby  150 THB, obiad od 100 do 200 THB. Restauracja serwuje przepyszne koktajle, szczególnie bananowe. Zdjęcia menu z cenami znajdziecie w galerii.

NASZE ŚNIADANIE

2902.JPG

 MENU

2514.JPG 2515.JPG

Curry ziemniaczano-kurczakowe

2844.JPG

Pad Thai

2834.JPG

 

Wieczorem o 19:00 zawsze odbywa się degustacja tajskich potraw. Trzeba być punktualnie, bo garnuszki i miseczki szybko się opróżniają. Jeśli ktoś liczy, że to będzie już kolacja, to może się rozczarować. Porcje nie są duże, jednak spokojnie można spróbować wszystkiego z menu. 

2810.JPG 2814.JPG 2819.JPG

 

WYCIECZKI

W Vikingu można wykupić różnego rodzaju wycieczki, od zwykłego snurkowania, przez snurkowanie z rekinami, którego rzekomo mają niedaleko bazę (byliśmy i rekina nie spotkaliśmy) po wizytę na Phi Phi Leh i jej zatoczkach i Monkey Beach (choć w naszym przypadku chyba jednak zostaliśmy oszukani i pokazano nam inną plażę, o tym będzie w kolejnym wpisie). Ceny są jednak wysokie, więc opłaca się popłynąć grupą, wtedy koszta rozłożą się na wszytkich uczestników. W miasteczku z pewnością można znaleźć coś tańszego, jednak dla wygodnych taką opcję oferuje także hotel.

2559.JPG 2568.JPG

 

LONG BEACH

Najsłynniejsza i podobno najpiękniejsza plaża na Phi Phi to Long Beach. Jak się okazuje sąsiaduje ona z Viking Natures Resort. Można się na nią dostać albo oznaczoną ścieżką przez dżunglę, albo plażą po kamieniach. Przejście górą zajmuje około 10 minut i jest nieco wymagające, przejście plażą jest krótsze, ale też trzeba się nieco nagimnastykować przy wielkich kamieniach. Nas „Długa Plaża” nie powala na kolana, zatłoczona resort przy resorcie, jakoś tak bez klimatu. Duży plus jedynie za widok.

2411.JPG 2416.JPG 2417.JPG 2419.JPG 2420.JPG 2423.JPG 2424.JPG 2427.JPG 2429.JPG

 

VIKING by night

Wieczorem Viking wygląda szczególnie pięknie, cały teren jest ładnie oświetlony, a główna ścieżka wyglądała wręcz obłędnie! Także restaruacja wyglada bajkowo. Na plaży przy recepcji można siedzieć bez końca i wpatrywać się na zmianę w rozgwieżdżone niebo i na Phi Phi Leh.

2480.JPG 2481.JPG 2485.JPG 2486.JPG 2494.JPG 2495.JPG 2510.JPG 2846.JPG 2848.JPG 2849.JPG 2853.JPG 2857.JPG 2858.JPG 2859.JPG 2880.JPG 2881.JPG 2885.JPG 2887.JPG 2891.JPG

Viking Natures Resort zrobił na nas bardzo pozytwyne wrażenie, to idealne miejsce na relaks i na wypad na Phi Phi Leh. Hotel różni się od innych resortów szamańskim wystrojem oraz błogim spokojem. Dni spędzać tu można na plażowaniu, a wieczory na tarasie lub w imprezowym miasteczku. W nocy i nad ranem słychać tu wszelakie odłosy dżungli, nie mam pojecia, co przesiaduje na dachach bungalowów:) Jedyny minus to może zbyt słabe ciśnienie wody i trudność ustawienia odpowiedniej temperatury, ale kto by się tam przejmował takimi detalami w tak pięknym miejscu!?:) My byliśmy tu w styczniu. Pogoda była ogólnie dobra, były dni słoneczne, ale zdarzały się i pochmurne z małymi przelotami.

2900.JPG

 

PRZYDATNE INFORMACJE

Nocleg - około 140 zł za standardowy bungalow,  na miejscu cena niższa około 100 zł, aktualny cennik

Śniadanie – od 40 THB w górę, zestaw dla dwojga 150 THB

Obiad – od 100 do 200 THB

Wycieczki cennik

4 Comments:

  1. Hej, mam takie praktyczne pytanie.
    Jeżeli to taka mała wyspa to są na niej jakieś bankomaty? Jeżeli nie to trzeba brać pewnie gotówkę, lecz gdzie ja trzymać jak jesteś na plaży etc?
    Drugie moje pytanie czy potrzebne są jakieś szczepienia w razie czego?
    Czego lepiej nie jeść żeby nie mieć problemów z żołądkiem?
    I czy trzeba mieć jakieś wizy albo określoną ilość gotówki przy wjeździe do Tajlandii?

    Dzięki za wszystkie odpowiedzi

    • Już w zasadzie odpowiedziałam na privie, ale powtórzę, może komuś kiedyś się przyda.
      Co do bankomatów, na Phi Phi podobno są. Osobiście nie korzystałam. Kasę wymieliśmy na lotnisku (niewiele, bo kurs średni), resztę w Bangkoku i potem jeszcze w Chiang Mai.
      Część gotówki trzymaliśmy w domku, zamkniętym na klucz. Część nosiliśmy ze sobą, żeby np. nie biegać z powrotem, gdy zachce się nam chłodnego piwka, koktajlu itp. Nie było problemu z zostawieniem rzeczy na brzegu, choć staraliśmy się mieć na nie oko. Ja zwykle pluskałam się bliżej plaży:)
      Wiza nie jest wymagana. Na lotnisku dostajesz stempelek, który daje ci możliwość pobytu bez wizy przez 30 dni.
      Nie ma szczepień obowiązkowych, są tylko zalecane. Znam takich, co jeździli bez. Ja zrobiłam te zalecane, znajdziesz je tu: http://www.szczepieniadlapodrozujacych.pl/tajlandia-szczepienia.html
      … czyli żółtaczka, błonnica, teżec, dur brzuszny.
      Teraz mam już spokój przed innymi wyjazdami.
      Tak, wody z kranu nie wolno pić. Z jedzeniem jest ok. Tzn. jadałam z ulicznych garkuchni i nic mi nie było. Jednak za każdym razem trafiło mi się jakieś zatrucie pokarmowe, tylko że po jedzenie w restauracji. Nie wiem od czego to zależy. Bo np. moi współtowarzysze nie mieli. Może dlatego, że zaczęłam myć zęby wodą z kranu?:) Może jednak jakieś bakterie zjadłam, które były obce moim jelitom…
      Generalnie polecam na początku używać wody butelkowanej do mycia zębów. Lokalne jedzenie można spokojnie spożywać. Jadłam tam surowe owoce i warzywa i było ok. Można zacząć od małych ilości. Również polecam wziąć ze sobą jakiś mocniejszy alkohol i się dezynfekować, przynajmniej na początku. Plus jakiś probiotyk, by dostarczyć tzw. dobrych bakterii.

  2. Wlasnie wrocilam z Viking Natur Resort, przypadkowo czytając o Ao Nang natknęłam się na ten wpis.
    Mała aktualizacja, masaż tajski u pań w domku kosztuje już 400 THB, bankomatów na wysoie było pełno, nawet w Vikingu przy samej recepcji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>