Male, Maafushi i resorty w drodze na Fulidhoo

Przeglądając oferty noclegowe w tym roku, miałam nie lada dylemat. Na lokalnych malediwskich wysepkach nowe pensjonaty wyrastają jak grzyby po deszczu. Udało mi się znaleźć bardzo dobrą ofertę na Maafushi, Rasdhoo oraz Fulidhoo i te właśnie wyspy brałam pod uwagę, jako że dni kursowania lokalnego promu pasowały do naszych lotów. Kwaterka na Maafushi była najtańsza, jednak perspektywa tłumów niezbyt mnie kusiła. Ostatecznie wybór padł na malutką wysepkę położoną na atolu Vaavu, a mianowicie Fulidhoo. Zdjęcia oraz prywatna plaża to było to, co mnie utwierdziło w wyborze. Na Google Maps wyspa wyglądała na zieloną i porośniętą sporą ilością drzew i inną egotyczną roślinnością. Tuż przed naszym wyjazdem pojawiło się kilka bardzo pozytywnych opinii na temat samej wyspy, jak i kwaterki, tak więc byłam dobrej myśli.
Po ponad 9 godzinach lotu stajemy wreszcie na płycie lotniska w Male. Lot mija spokojnie, a przesiadka w Doha jest krótka. Tym razem nie udaje się z powietrza zobaczyć turkusowych atoli i resortów z domkami na wodzie. Poranne słońce oślepia i powoduje, że woda ma jakiś inny kolor. Przylatujemy około 20 minut przed czasem. Kontrola paszportowa idzie bardzo sprawnie. Przed wyruszeniem w dalszą drogę konieczna jest zmiana garderoby. Zrzucamy długie spodnie i długie rękawy i zupełnie na letnio ruszamy do terminala promowego. Po wyjściu z hali kierując się w lewo dojdziemy do toalety, kierując się w prawo i dalej prosto dojdziemy do przystani. Nic się nie zmieniło, bilet do Male kosztuje 1$ lub 10 rufii.
001.JPG 009.JPG 007.JPG
Na Fulidhoo można dostać się lokalnym promem z Male. Bilet kosztuje 3,5$ lub 53 rufie. Promy lokalne odpływają z terminala Villingili Ferry‎, który znajduje się po drugiej stronie wyspy patrząc od terminala, z którego odpływają promy na lotnisko. Bez problemu można ten odcinek pokonać na piechotę, droga zajmuje około 40 minut normalnym tempem. Piesi mają jednak niełatwe zadanie, szczególnie ci, którzy ciągną za sobą wielkie walizki. Po pierwsze jest tłoczno, po drugie chodniki nie za bardzo nadają się do swobodnego przejścia, nie dość, że wąskie, to często zastawione motocyklami, czy innymi przedmiotami. Trzeba zatem lawirować między chodnikiem, a chmarą pojazdów nadjeżdżających z każdej strony ulicy. Oczywiście można także wziąć taksówkę, koszt to 3$. My całą drogę pokonujemy na piechotę. Mamy przy sobie małą mapkę, ale i tak w większości idziemy „na czuja”, co jakiś czas pytając miejscowych o kierunek. Oczywiście wszyscy od razu myślą, że płyniemy na Maafushi. Nic dziwnego, że ta wyspa jest tak popularna, ponad trzydzieści kwater, więc i turystów mnóstwo. W końcu po dość wyczerpującej drodze w strasznym upale docieramy do terminala. Tutaj należy podejść do okienka i poprosić o bilet na Fulidhoo. Za kasą znajduje się całkiem spora poczekalnia, można także skorzystać z toalety. Ruch jest całkiem spory, co jakiś czas przypływa i odływa jakaś łódka, wysiadają i wsiadają pasażerowie. Nasz prom odpływa o 10:00 i jak się okazuje płynie właśnie przez Maafushi. Rejs na Fulidhoo ma trwać od 3 do 3,5 godziny.
Dni i godziny kursowania promu na Fulidhoo:
- z Male: w niedzielę, wtorek i czwartek o godzinie 10:00,
- z przystani na wyspie Fulidhoo: w sobotę, poniedziałek i środę o godzinie 11:00.
017.JPG

Ulica w Male

019.JPG

Terminal Villingili Ferry‎

022.JPG

Poczekalnia

023.JPG
Około 9:45 do przystani zawija wreszcie nasz prom. Zamieszanie przy wsiadaniu niemałe, bo na pokład wędruje cała masa różnych pudeł, pudełeczek, czyli zaopatrzenie dla wysp. Nie ma jednej grzecznie przemieszczającej się kolejki, trzeba użyć nieco siły i próbować przepchać się przez napierający tłum. W końcu udaje się nam zająć miejsce na bocznej ławeczce. Okazuje się, że na łajbie jest nawet toaleta, do której prowadzą małe schodki w dół. Mechanizm otwierania drzwi i sposób wchodzenia do środka jest dość pomysłowy, trzeba odsunąć daszek i otworzyć drzwiczki, wtedy bez problemu się tam zmieścimy. Jeszcze chwilę trwa cały załadunek i punktualnie o 10:00 odpływamy. Ludzi jest sporo, niemniej nie ma tłoku, można się nawet dość wygodnie rozłożyć lub wejść na wyższy poziom, czyli dach. Do dyspozycji pasażerów są także specjalne maty, na których można się położyć na podłodze. Jak widać ten sposób podróżowania jest dość popularny wśród malediwskich kobiet. Na pokładzie można kupić różnego rodzaju przekąski. Niestety, Malediwczycy niezbyt przejmują się czystością naszego środowiska, bo papierki czy puszki lądują prosto w oceanie.
030.JPG 1679.JPG
RESORTY 
Zaraz po wypłynięciu naszym oczom ukazują się słynne malediwskie kolorki. Turkusowe laguny w różnych odcieniach, nawet horyzont wydaje się być zaznaczony mocną turkusową kreską. Po drodze mijamy oczywiście słynne malediwskie resorty z willami na wodzie. Widoki wprost z katalogów!
040.JPG 037.JPG 1744.JPG 1749.JPG 1750.JPG 1753.JPG 1765.JPG 1768.JPG
W pewnym momencie płynie obok dziwnie wyglądającej wyspy. Domki poniekąd przymopinają te resortowe, jednak wyglądają jak z głębokiego PRLu, przypominają trochę kontenery budowlane. Pozostała część wyspy utrzymana jest w podobnym stylu. Tak, to jest resort! Przy brzegu można dostrzec kąpiących się ludzi oraz parasolki z leżakami. Na środku wyspy stoi ciekawy budynek z kopułami, a jedną z ulic (tak, tam są ulice?) jedzie sobie autobus. Dziwny obrazek…
1726.JPG 1728.JPG 1731.JPG 1734.JPG 1736.JPG

 

Po drodze mijamy piękną gęsto porośnięto palmami małą wysepkę. Nie przypomina ona ani lokalnej, ani resortowej wyspy Wśród drzew można dostrzec jakąś małą chatkę, a przy brzegu łódkę. Może to czyjś prywatny kawałek raju?
081.JPG 083.JPG 084.JPG 085.JPG 088.JPG

 

MAAFUSHI 
Po 1,5 godziny dobijamy do Maafushi. Mam wreszcie okazję zobaczyć tę wyspę na własne oczy i… muszę przyznać, że w porównaniu do Omadhoo wypada dość blado. Kilka palemek i mnóstwo zabudowań. Z daleka dostrzegam Białą Muszelkę oraz Kaani Beach, dwie kwaterki położone tuż nad oceanem. Widać także prywatną plażę, która w zasadzie nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Podobno przy Muszelce jest właśnie najładniejsza. Być może z perspektywy wyspy wygląda to trochę inaczej. Po drugiej stronie wyspy widać mury tutejszego więzienia, widok niezbyt wakacyjny. Większość wczasowiczów wysiada właśnie tutaj, w zasadzie jesteśmy jedynymi turystami, którzy płyną dalej. Robi się sporo luźniej. Dobrze, że jednak zdecydowaliśmy się na inną miejscówkę. Jak widać Omadhoo to była prawdziwa perełka.
053.JPG
060.JPG

Biała Muszelka

062.JPG
1776.JPG

Więzienie

1780.JPG 1781.JPG 1783.JPG 1786.JPG 1787.JPG 1792.JPG
1796.JPG

Kaani Beach

1798.JPG
1800.JPG

Biała Muszelka

 


FULIDHOO
Druga połowa podróży mija podobnie. Wreszcie na horyzoncie pokazuje się nasza Fulidhoo. Po 3,5 godziny dopływamy do brzegu. Laguna przy brzegu jest tak turkusowa, jak tylko turkusowa być może, kolor tak intensywny, że aż oczy bolą. W połączeniu z piaszczystą frontową plażą oraz zielonymi palmami całość robi na nas niesamowite wrażenie. Na brzegu wita nas Arif, nasz gospodarz, wraz z panem bagażowym, które szybkim ruchem układa nasze walizki na swoim bagażowym wózeczku, za który służy tu dobrze znana nam standardowa taczka. Pierwsze kroki kierujemy oczywiście na kwaterkę. Muszę przyznać, że sama wyspa jest niesamowita, czysta i kolorowa, a to dlatego, że mieszkańcy malują swoje domy na różne wesołe kolory, króluje róż, turkus, zielony i żółty. Do tego piękne palmy i bananowce na każdym kroku! Tak, to był dobry wywbór:)
A o urokach samej wyspy już wkrótce w następnym poście….
102.JPG

Fulidhoo

112.JPG 116.JPG 118.JPG
128.JPG

Nasz prom

 
PRAKTYCZNE INFORMACJE:
1$ = 15 rufii
Opłaca sięwymienić walutę, gdyż wtedy będzie taniej. Tu zawsze zaokrąglają w górę, czyli np. 32 rufie to już 3 $.
Bilet na prom z lotniska do Male – 1$ lub 10 rufii
Bilet na prom z Male na Fulidhoo – 3,5$ lub 53 rufie

12 Comments:

  1. Boziu jak ja ci jestem wdzieczna za te wszystkie informacje! Niecierpliwie czekam na ciag dalszy :) Chyba moje marzenie o Malediwach kiedys sie spelni :)

  2. Po przeczytaniu wpisu i zobaczeniu zdjęć, zacząłem poszukiwania noclegu na tej wysepce i znalazłem Thundi Guest House za 1076zł/dwie osoby z pełnym wyżywieniem. Myślę, że cena jest wspaniała, choć na Maafushi można upolować lepsze oferty (jeszcze nie teraz). Jednak dla mnie liczy się cisza i spokój, a z pewnością Fulidhoo może mi to wszystko dać. Problem mam jednak z transportem. Przylatujemy do Male o 7:55, a prom na wyspę jest o 10. Myślisz, że uda się nam zdążyć? Nie chciałbym, żeby nasza przygoda zaczęła się od problemu ze spóźnieniem na prom :) W jedną stronę myślę, że powinno się udać, ale gorzej z powrotem. Z tego, co wyczytałem, prom odpływa w sobotę o 11, czyli w Male będzie o 14:30. My natomiast mamy samolot o 15:35, więc szanse, żeby zdążyć są równe zero. Pytałem o koszt szybkiej łódki, ale cena 400 dolarów lekko mnie odstraszyła. Nie wiesz, czy ten prom wraca do Male także przez Maafushi? Zastanawiam się nad tym, czy rozwiązaniem nie byłoby kilka dni spędzić na Fulidhoo i kilka na Maafushi :)

    • Hej Kuba, po przylocie spokojnie zdążycie na prom, czy to na piechotę, czy taksówką. Ocenicie na miejscu, ile czasu jeszcze macie. Kontrola paszportowa nie powinna trwać długo, a bagaże od razu wjeżdżają na taśmę. Z powrotem niestety nie ma opcji złapania samolotu o 15:35, a speedboat niestety jest mega drogi. Prom który, wraca z Fulidhoo do Male także płynie przez Maafushi i zauważyłam, że wiele osób tak robi, że zahacza w drodze powrotnej o tę wyspę. Promy z Maafushi do Male odplywają codziennie bardzo rano, oni mają po prostu swoją łajbę. Oczywiście w piątki nie kursują, święto. Jeśli zdecydujecie się na Thundi, pozdrówcie Arifa ode mnie i przekażcie proszę, że tęski nam się za całą piękną wyspą:) A już niedługo wpis poświęcony Fulidhoo i Thundi, zapraszam:)

  3. Będę czekać z niecierpliwością na kolejny wpis. Napisz proszę o wycieczkach jakie można wykupić w Thundi :)

  4. Hej ! :)

    Super relacje i zdjęcia! O wyspie Fulidhoo sama dowiedziałam się jakieś kilka dni temu dopiero, a właściwie „jest tuż za rogiem”. Korci mnie aby wybrać się tam prywatnie lub służbowo na jakieś kilka dni i zahaczyć o resort, bo cena 12 $ za wstęp to najniższa jaką dotąd widziałam. A sam resort rewelacja.
    Podzielę się swoją wiedzą na temat mijanych przez Ciebie wysp:
    ten resort, jak wyjęty z komuny to Kandooma 4.5 gwiazdkowy. Rzeczywiście z daleka wygląda jak sanatoruim, niemniej jednak na miejscu jest całkiem przyjemnie.
    Bezludna wyspa z chatką i łódką przy molo to bezludna wyspa Vilivaru – kiedyś był tam resort ale uległ zniszczeniu podczas tsunami w 2004 roku. Trwają rozmowy o przywróceniu resortu, a póki co my organizujemy tam pikniki z grilem bo z Guraidhoo to dosłownie po sąsiedzku :) Być może pogrilujemy razem w niedalekiej przyszłości ? :)

    • Hej Madziu, koniecznie zajrzyj na Fulidhoo i do Dhiggiri, piękne miejsca. Dzięki za info. To to był ten słynny resort Kandooma??? Widząc go z promu, w ogóle by mi to do głowy nie przyszło:) Vilivaru wyglądała bardzo rajsko, na taką wyspę chętnie bym popłynęła. I powiem tak, jeśli ponownie wybiorę się na Malediwy (a myślę, że tak), to Guraidhoo będzie pierwszym moim typem, więc może wspólny grill dojdzie do skutku:) Korespondowałam z osobą, która mieszkała właśnie na Twojej wyspie i była zachwycona! Pozdrawiam ciepło

  5. Hej hej!
    27 lipca ląduję w Male na mój bardzo krótki pobyt na Malediwach. Chciałbym spędzić 3 dni na jakiejś naprawdę przyjemnej wyspie i myślę teraz mocno o Fulidhoo…
    Problem w tym, że ląduję w poniedziałek o 19.55 i czuję, że ciężko będzie mi się dostać tego samego dnia na wyspę :(
    Wylot z Male z kolei mam w piątek o 11 rano.
    Będę wdzięczny za pomysł jak to zorganizować :)

    • Trzeba przede wszystkim sprawdzić rozkład promów. W pt niestety nie kursują, więc powrót do Male w czwartek i tam nocleg. Wygląda na to, że wieczorem również nigdzie popłynąć się nie uda, chyba że zarezerwujesz motorówkę, ale to spory koszt. Nic nie wymyślę, nie ma innej opcji niż 2 noclegi w Male.

  6. Witam serdecznie,
    Upolowałem pobyt w październiku na Maafushi. Chciałbym podpytać doświadczonych ;) co warto zobaczyć, gdzie warto popłynąć. Jak wygląda sprawa zorganizowanego nurkowania? Mam konkretną zajawkę na przelot seaplane’em ;) Troszkę czytałem nt. zwyczajów i kultury, jednak warto byłoby usłyszeć coś od kogoś kto tam był ;) Proszę o radę „dla Kowalskiego”, który leci pierwszy raz na Malediwy i chce spędzić miło czas.
    Pozdrawiam serdecznie, Tomek.

  7. Witaj Tomku, polecam zapoznać się ze wszystkimi wpisami o Malediwach: http://www.celwpodrozy.pl/category/azja/malediwy
    Co do nurkowania, to wiele guesthousów (a resorty na pewno) oferuje takie nurkowanie, ale trzeba dowiedzieć się bezpośrednio. Nie nurkuję, więc nie zgłębiałam tematu. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>