co zobaczyć na Podlasiu
Podlasie,  Polska

Podlasie na weekend. Gotowa trasa z atrakcjami podlaskiego regionu.

Weekend na Podlasiu? Już się pakuję! Podlasie odkryłam nie tak dawno, ale od tego momentu nie mogę przestać tam jeździć. Zawsze góry były na pierwszym miejscu, jednak to wschodni region naszej Polski skradł moje serce najbardziej. Podlasie na weekend czy nawet na tydzień lub dwa to świetny pomysł na spędzenie czasu blisko natury, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, w otoczeniu pięknych zabytków, związanych z historią naszego kraju.

Podlasie to także tygiel kulturowy i religijny. Tutaj sąsiadują ze sobą prawosławne cerkwie i katolickie kościoły. Wciąż stoją żydowskie synagogi oraz muzułmańskie meczety, do których ściągają wierni z okolicy. Na rozwój tych terenów ogromny wpływ mieli Białorusini, Litwini, Tatarzy oraz Żydzi. To wszystko można dziś zobaczyć i poczuć w architekturze Podlasia, tradycjach, zwyczajach oraz kulinariach, które stanowią już niejako wizytówkę tego regionu. W zasadzie to ma się wrażenie, że oto człowiek znalazł się w innej krainie, innym państwie. Czasem aż dziw bierze, że to przecież jest nasz kraj, Polska.

Jak zwiedzać Podlasie? Najlepiej autem lub rowerem. Przez wschodnią część Polski została poprowadzona rowerowa trasa Green Velo. Jest to więc fantastyczna opcja dla wielbicieli dwóch kółek. Na terenie Podlasia wytyczone zostały szlaki różnych kultur i religii. I tak oto, można się udać na Szlak Tatarski, Szlak Dziedzictwa Żydowskiego, Podlaski Szlak Kulturowy „Drzewo i Sacrum”, Szlak Religii Województwa Podlaskiego czy Szlak Prawosławnych Świątyń.

Napiszę Wam szczerze, przez jeden weekend całego Podlasia nie zwiedzicie. Dlatego warto tu przyjechać na dłużej lub podzielić eksplorowanie regionu na kilka weekendów. Oto moja propozycja podlaskiej trasy na 3 dni. Zabierze Was ona śladami społeczności żydowskiej, tatarskiej, zajrzyjcie do Supraśla oraz do Białowieży. Jak dobrze rozplanować weekend na Podlasiu? Już podpowiadam.

Dzień 1: Zalew Siemianówka oraz nocleg nad rzeką Narwią

Przyjazd po południu na kwaterkę. Wieczór nad Zalewem Siemianówka oraz nad rzeką Narwią. Warto wybrać nocleg nad samą rzeką. Przepiękne widoki, wieczorne i poranne mgły, unoszące się nad łąkami. Często pensjonaty udostępniają gościom kajaki za dodatkową opłatą. Spływ Narwią to fantastyczna opcja na aktywny wypoczynek.

Zalew Siemianówka

Zalew Siemianówka to sztuczny zbiornik, który powstał w drugiej połowie XX wieku ze względu na występowanie znacznych deficytów wodnych w dorzeczu górnej Narw. Ludność z tych terenów musiała zostać przesiedlona. Wywłaszczono aż 289 gospodarstw z ośmiu wsi, z których niektóre uległy całkowitej likwidacji. Więcej o powstaniu zalewu przeczytacie w artykule Zalew Siemianówka i jego okolice.

Agrokwatera Żubrowa Ostoja w Słobódce

Bardzo polecam agrokwaterę Żubrowa Ostoja w Słobódce. Pokoje dla gości urządzone są w drewnianym domku podlaskim. Wewnątrz znajduje się wspólna kuchnia, w pełni wyposażona i klimatycznie urządzona. Pokoje z łazienką są odnowione, bardzo komfortowe. A za domkiem czeka na Was grill oraz palenisko na ognisko. Niedaleko, bo tylko 60 metrów dalej wije się przepiękna Narewka. Wieczór w takim miejscu to prawdziwy sielski obrazek. W okolicy znajdziecie mnóstwo szlaków turystycznych. Las znajduje się w odległości 200 metrów, Zalew Siemianówka – 2,5 km a Puszcza Białowieska – 5 km.

 

Spływ kajakowy Narwią

Rzeka Narew w Polsce ma długość 448 km i jest prawym dopływem Wisły. Jej źródło znajduje się na Białorusi. Przy ujściu mniejszej Narewki ma około 8 m szerokości. Rzeka jest bardzo kręta, bowiem zachował się tu jej naturalny charakter. Uwaga, nazywana jest polską Amazonką, bowiem płynie siecią rozgałęziających i łączących się koryt. Taką rzekę nazywa się rzeką anastomozującej, czasami rzeką warkoczową. Narew połączona jest ze zbiornikiem Zalew Siemianówka, jednak aby tu dotrzeć kajakiem, trzeba by płynąć pod prąd. Spływ kajakowy można rozpocząć na mniejszej Narewce, która łączy się z krętą Narwią.

Szerokość Narewki waha się  od 2 do 10 metrów. Część rzeki płynie na obrzeżach Białowieskiego Parku Narodowego i ten odcinek objęty jest zakazem organizacji spływów kajakowych. Szlak kajakowy jest tu krótki i dlatego należy go traktować jako przedłużenie szlaku Narwią. Jeśli chcielibyście udać się na spływ i szukacie firmy, która Wam to zorganizuje, spójrzcie na ofertę Bajaderki, Kajak na weekend czy białowieza.net.pl.

Dzień 2: Szlak Tatarski, Krynki oraz Supraśl

Przejazd w kierunku Kruszynian, gdzie mieszka społeczność tatarska (ok. 45 km). Po drodze zwiedzanie okolicy. Krótki przystanek przy dwóch cerkwiach: w Nowej Woli oraz w Gródku. Jeśli macie możliwość, koniecznie zajrzyjcie do środka. Następnie ruszycie w kierunku kolejnej tatarskiej wsi Bohoniki, po drodze zatrzymując się w Krynkach. W Malawiczach Górnych możecie zobaczyć to, co pozostało z niegdyś dobrze zachowanego podlaskiego wiatraka. Dzień zakończycie w Supraślu.

Podlasie na weekend

Cerkiew w Nowej Woli i w Gródku

Cerkiew św. Jana Chrzciciela w Nowej Woli to drewniana świątynia w kolorze brązowym, wybudowana w 1908 roku. To świątynia w stylu rosyjsko-bizantyńskim, o czym świadczy jej ornamentyka. Bogate i do tego misterne zdobienia przypominają ażurową koronkę. Cerkwie w takim typie były wznoszone w 2. połowie XIX w. na terenach obwodu białostockiego.

Cerkiew pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gródku jest o wiele większa, murowana ze złocistą kopułą. Została wzniesiona w latach 1946-1970. Wcześniej w tym miejscu stała drewniana świątynia, która spłonęła. Może cerkiew w Gródku z zewnątrz nie wyróżnia się niczym specjalnym, ale jej wnętrze zachwyca. Jeśli macie okazję, koniecznie zajrzyjcie do środka.

Meczet w Kruszynianach

Dojazd do Kruszynian. Zwiedzanie meczetu. Meczet w Kruszynianach to najstarszy drewniany meczet w Polsce, a są dwa (ten drugi w Bohonikach i tam też się udamy). Przypomina nieco cerkiew, pochodzi z XVIII wieku. Jednak Tatarzy na tych ziemiach pojawili się wcześniej, bo w XVII wieku. Jeden z nich uratował życie królowi Janowi Sobieskiemu!

Co ciekawe Tatarzy z tych rejonów walczyli po stronie Polski w wojnie z Turkami. Kiedy ci pytali: “dlaczego walczycie przeciw braciom swoim?”, oni odpowiadali: “nie walczymy przeciwko braciom a grabieżcom i hultajom”.

Mieszkający w Kruszynianach Tatarzy są muzułmanami, czyli wyznawcami islamu, który jest religią monoteistyczną. Świętą księga muzułmanów jest Koran, zawierający przesłanie Boga (Allaha) do ludzi, objawione prorokowi Mahometowi. Prowadzących modlitwę nazywa się imamami, a dom modlitwy meczetem. Dniem świątecznym jest piątek.

Koniecznie zajrzyjcie do środka. Wnętrze meczetu w Kruszynianach można zwiedzać. Nie ma ustalonych godzin wejścia, zbiera się grupka i wtedy zjawia się pan przewodnik Tatar, który przez pół godziny opowiada o samym meczecie oraz społeczności tatarskiej na tychże terenach. A opowieści to z humorem, można się pośmiać, oj można:) Polscy Tatarzy są niezwykle otwarci, gościnni i uśmiechnięci. Bilet dla dorosłych kosztuje 5 zł, ulgowy dla dzieci i młodzieży – 3 zł.

Wnętrze podzielone jest tradycyjnie na dwie części, dla kobiet oraz dla mężczyzn. Pomieszczenia dla kobiet jest mniejsze, oddzielone drewnianym przepierzeniem od części męskiej. Wisi tu biała, przezroczysta firanka. W części męskiej znajduje się minbar, czyli kazalnica, z której imam wygłasza kazania oraz mihrab, czyli wnęka w ścianie, wskazująca kierunek Mekki. Tu modlą się wierni. Podłoga wyłożona jest dywanami, a na ścinach wiszą muhiry z kaligraficznym zapisem cytatów z Koranu. Muhir to w kulturze polsko-litewskich Tatarów ozdobna plansza, ewentualnie tkanina z inskrypcją.

Mizar – muzułmański cmentarz w Kruszynianach

Nie zapomnijcie zajrzeć na mizar, czyli cmentarz muzułmański w Kruszynianach. Tatarskie mogiły znajdują się zaraz za meczetem. Cmentarz ma około 300 lat. Zobaczycie tu groby stare, tradycyjne, ale i nowe, przypominające te chrześcijańskie. Różnią się od nich inskrypcjami oraz symbolami. Z pewnością nie ujrzycie tutaj krzyża czy słów katolickich modlitw. Zamiast tego na nagrobkach widnieją islamskie półksiężyce z gwiazdą, a na płytach wyryte są wersety Koranu. Wszystkie groby zwrócone są na wschód.

Najstarszy nagrobek na muzułmańskim cmentarzu w Kruszynianach, na którym można odczytać datę, pochodzi z roku 1699. Wiele rodzin tatarskich całej Polski chowa lub odwiedza tutaj swoich zmarłych. Chowanie są tu także muzułmanie niebędący Tatarami. Podczas pogrzebów Tatarzy rozdają sadogę, słodki poczęstunek.

Z mizarem związane są różne opowieści. Jedna z nich mówi o gawronach, których wielkie stado zagnieździło się nad cmentarzem. W żaden sposób nie można się go było pozbyć. W końcu na cmentarz udał się imam (w innej wersji opowieści bardzo religijna żona imama), który modlił się cały dzień. Nazajutrz na mizarze nie było już ani jednego ptaka.

Jurta Tatarska w Kruszynianach

Słyszeliście o Jurcie Tatarskiej w Kruszynianach? To agroturystyka, która jakiś czas temu niemalże doszczętnie spłonęła. Dziś nie ma już po tym śladu, restauracja przyjmuje gości, a hotel jest na ukończeniu. W 2019 był to jeszcze stan przejściowy, ale już na finiszu. Dlatego tutaj koniecznie udajcie się na obiad. Miejsce słynie z wyśmienitej kuchni tatarskiej. Właścicielką jest uśmiechnięta pani Dżenneta Bogdanowicz, Tatarka, której rodzina mieszka tu od pokoleń. Działka należy do jej rodziny od stuleci. Tatarzy otrzymali ją jeszcze z nadania króla Jana III Sobieskiego.

Jakie jest tatarskie jedzenie? Konkretne, to dość tłuste i ciężkie jadło. Wiecie, bardzo energetyczne. Przyznam, że wielu dań z karty wcześniej nie znałam. Możecie tu m.in. spróbować tatarskiej baby ziemniaczanej, pierekaczewnika (ciasto wielowarstwowe z mięsem, jabłkami lub serem), kołdunów tatarskich (pierogi z mięsem wołowym lub wołowo-jagnięcym podawane z rosołem), koziny z kaszą gryczaną, jagnięciny z pilawem, kryszonki (potrawa jednogarnkowa: warzywa, ziemniaki, jagnięcina), belysza (potrawa warstwowa z mięsem indyczym, grzybami, jajkiem i ryżem) czy listkowca na słodko. Wybór jest duży i naprawdę ciężko się zdecydować.

Na warsztat poszła baba ziemniaczana, azu (potrawa jednogarnkowa z mięsem wołowym, warzywami oraz ziemniakami), manty na słodko (pierogi gotowane na parze z białym serem, jogurtem oraz sosem owocowym) oraz herbatka tatarska. Napiszę szczerze, było smacznie, tak poprawnie smacznie, ale bez szału. Ruch jest tu spory, może się zdarzyć, że trzeba będzie poczekać w kolejce na wolny stolik. Ceny dań tatarskich na zdjęciu poniżej.

Obok restauracji (wejście naprzeciwko) znajduje się małe muzeum kultury tatarskiej, stworzone przez właścicieli. Warto zajrzeć i dowiedzieć się więcej. Natomiast za budynkiem znajduje się oryginalna jurta tatarska. Ta, którą można tu zobaczyć pochodzi z Mongolii, podobnie jak przodkowie pani Dżennety. Namiot został tu sprowadzany w 2007 roku. Można w niej mieszkać zarówno w największe upały, jak też w najbardziej siarczyste mrozy. Jak to możliwe? To dzięki materiałom, z jakich jest wykonana. Koniecznie zajrzyjcie do środka. Zobaczycie tam tradycyjnie urządzoną jurtę, pięknie zdobione i malowane meble, tatarskie stroje.

Krynki – wgląd w kulturę żydowską

Przejazd do Krynek, gdzie dawniej mieszkała liczna społeczność żydowska (10 km). Jedne źródła podają, iż pierwsi Żydzi osiedlili się tutaj już na przełomie wieków XVI i XVII. Według innych dokumentów nastąpiło to później, bo w pierwszej połowie XVII wieku. W 1639 roku pojawiła się wzmiankach o tej ludności po raz pierwszy w tekstach źródłowych. Po otrzymaniu zezwolenia od króla, wybudowano tu synagogę, mykwę (zbiornik wodny służący do rytualnego oczyszczania ludzi lub przedmiotów) i założono cmentarza żydowski. Powstały domy oraz rozpoczęto działalność handlową i produkcję alkoholu. To w znaczący sposób wpłynęło na gospodarcze ożywienie Krynek.

Obecnie można tu zobaczyć takie pamiątki po  Żydach Kryńskich, jak: Bożnica – „Kaukaski Beth Midrasz” (obecnie służy jako Ośrodek Kultury), Bożnica słonimskich Chasydów (dawniej w budynku mieściła się szkoła, obecnie to magazyn gospodarczy) oraz cmentarz żydowski (powstał w okresie XVII – XX wieku), to jeden z najstarszych zachowanych na Podlasiu zabytków po Żydach.

Krynki słyną także nietypowego ronda, z którego odchodzi aż 12 ulic. To jedyne takie rondo w całej Polsce.

 

Meczet w Bohonikach

Przejazd do miejscowości Bohoniki, w której znajduje się kolejny meczet na Szlaku Tatarskim na Podlasiu (28 km). Jeśli chcecie zobaczyć wnętrza budynku, lepiej zadzwonić i umówić się na zwiedzanie. Ja akurat miałam szczęście. Trafiłam bowiem na grupę zorganizowaną, więc od razu zajrzałam do środka, a do tego posłuchałam przewodnika.

Jest to drewniana budowla sakralna z drugiej połowy XIX wieku, a więc nieco młodsza niż ta w Kruszynianach. Zbudowana została na planie prostokąta, jest zwieńczona jednym minaretem, zakończonym półksiężycem.

Wnętrze meczetu stanowią trzy części: większa przeznaczona dla mężczyzn, mniejsza dla kobiet oraz wspólny przedsionek. Należy pamiętać, że przed wejściem do świątyni obuwie zostawia się w przedsionku. Oczywiście mamy tu także mihrab, czyli wnękę w ścianie, która zawsze jest skierowana w kierunku Mekki oraz minbar, rodzaj kazalnicy, z którego imam wygłasza kazanie. Na ścianach zawieszone są obrazy, przedstawiające święte miejsca islamu z pięknie wykaligrafowanymi wersetami z Koranu. Podłoga meczetu wysłana jest dywanami.

Zwiedzanie meczetu odbywa się codziennie między 8:00 a 20:00. Oprowadza imam Aleksander Bazarewicz. Inne godziny do uzgodnienia. Jeśli w momencie Waszego przybycia meczet jest zamknięty, zadzwońcie. Kontak telefoniczny 85 711 9171 lub 667037691. Bilet kosztuje 5 zł dla osoby dorosłej, 3 zł dla dziecka.

Mizar – muzułmański cmentarz w Bohonikach

To drugi muzułmański cmentarz na Szlaku Tatarskim i do tego największy w Polsce (powierzchnia 2 ha). Położony w lesie w odległości 1 km od meczetu. Powstał w XVIII wieku. Określenie cmentarza mianem mizar lub miziar pochodzi od żołnierzy chorągwi lipkowskich, którzy przynieśli tę nazwę z Turcji. Byli to przodkowie ludności tatarskiej na Podlasiu. Tutaj także na płytach nagrobnych widnieją wersety z Koranu, wyryte alfabetem arabskim lub cyrylicą. Groby ozdobione są półksiężycem oraz gwiazdą. Dostrzeżecie tu takie imiona, jak Ali, Mustafa, Aysza czy Fatma.

Warto wejść na wzgórze, bowiem tu zachowało się sporo bardzo starych nagrobków. Większość pochodzi z drugiej połowy XIX wieku, ale są też i takie z datami z wieku XVIII. W większości groby zostały zorganizowane w typowy sposób dla pochówku muzułmańskiego. Są to dwa kamienie, większy u głowy zmarłego i mniejszego u jego stóp. Po bokach zostały usypane drobne kamyki, zamykające całość. Tradycyjnie mogiły zwrócone są na południe w kierunku świętego miasta muzułmanów, Mekki.

Zajazd u Mahmeda w Bohonikach

A jeśli jakimś cudem jeszcze nie zdążyliście się posilić, to możecie to zrobić w Bohonikach. Zajazd u Mahmeda serwuje także tradycyjne dania kuchni tatarskiej. Osobiście tam nie jadłam, jednak sądząc po opiniach, jest smacznie. Zajazd nie ma swojej strony internetowej, ale prowadzi fanpage’a. W menu znajdziecie także inne dania niż te Jurcie Tatarskiej w Kruszynianach. Skosztujecie tu takie takie dania, jak: pierekaczewnik, kofta, hummus, kapusta w zalewie, sagan tatarski, fyrsztyk, czebureki czy łagmuruz.

tradycyjna kuchnia tatarska

Podlaskie wiatraki

Podlasie słynie także z pięknych drewnianych wiatraków, a raczej z tego, co po nich pozostało. Niestety te piękne budowle niszczeją z roku na rok, rozpadają się, odchodzą w zapomnienie. Jeśli chcielibyście je zobaczyć, pośpieszcie się. Kilka znajduje się na Sokólszczyźnie. W pierwszej połowie XX wieku było ich tu kilkadziesiąt! Obecnie wokół Sokółki można namierzyć kilka, większość to już zrujnowane bryły. Nie wszystkie są takie same. Znajdziecie tu holendry, paltraki, koźlaki oraz te charakterystyczne jedynie dla obszaru sokólskiego. 

Mi udało się dotrzeć do Malawicz Górnych, gdzie ciężko było wypatrzeć to, co z wiatraka już pozostało. Jeszcze do 2011 był on wizytówką tego regionu. Bardzo dobrze zachowany, stanowił piękną atrakcję Podlasia. W Internecie znajdziecie zdjęcia właśnie z tego okresu. Niestety ktoś zaprószył ogień i wiatrak spłonął. Pozostał ledwie szkielet.

Wiatraki możecie także znaleźć w innych miejscowościach i są to: Minkowce, Szczęsnowicze (chyba najlepiej zachowany), Korycin, Aulakowszczyzna, Białousy, Chmielowszczyzna, Dąbrowa Białostocka, Stara Kamienna, Krzywa, Marchelówka oraz Szaciłówka. Więcej na temat wiatraków oraz jak do nich dotrzeć przeczytacie na portalu Białystok subiektywnie.

Spacer po Supraślu

Późnym popołudniem przyjazd do Supraśla. To niewielkie miasto, położone w obszarze Puszczy Knyszyńskiej. Mieszka tu ponad 4000 ludzi, Posiada ono także status uzdrowiska. To, co z daleka Was przywita to budynki zespołu klasztornego, których wieże wznoszą się nad miastem. O tej godzinie raczej wszystkie muzea oraz klasztor z monasterem będą już zamknięte. Dlatego proponuję zacząć zwiedzanie od spaceru po mieście. Co można zobaczyć podczas takiego spaceru?

Domy Tkaczy w Supraślu

Koniecznie zajrzyjcie na ulicę 3 Maja. Ujrzycie tu dawne domy tkaczy, które zostały zbudowane w XIX wieku. Większość z nich została odnowiona, więc śladów użytkowania nie zobaczycie. To bardzo klimatyczna uliczka z drewnianą zabudową, na końcu której stoi kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy.

Budynek starej Poczty

Znajduje się niedaleko monasteru przy ulicy Stanisława Konarskiego 3. W XVIII wieku był to dom klasztornych ogrodników. Następnie urządzono w nim karczmę. Zaś w XX wieku przekształcono w siedzibę poczty. Wnętrza niestety nie da sie zwiedzić, bowiem obecnie jest po prostu dom mieszkalny.

co zobaczyć w Supraślu

Pałac Buchholtza

Budynek z daleka zwraca uwagę. Obecnie mieści się tu Liceum Plastyczne im. Artura Grottgera. Pierwotnie był to dworek na południowym skraju klasztornego parku. Należał do Wilhelma Fryderyka Zacherta. Następnie został kupiony przez Adolfa Buchholtza. Na przełomie XIX i XX wieku został gruntownie przebudowany. Eklektyczny pałacyk łączył w sobie cechy francuskiego, niderlandzkiego i włoskiego renesansu z elementami klasycznymi i secesyjnymi. Co ciekawe, wewnątrz zachowały się liczne elementy pierwotnego wystroju, jak np. secesyjne sztukaterie, wystrój gabinetu Adolfa Buchholtza, sala bankietowa z dębowym stropem oraz klatka schodowa.

co zobaczyć w Supraślu

Dom Ludowy

Budynek pochodzi z 1934 roku. Został zbudowany w stylu modernistycznym jako siedziba różnych instytucji i placówek kulturalnych. Dom Ludowy w Supraślu to drewniany obiekt. W 1936 roku powstało tu kino dźwiękowe. Obecnie mieści się tu lokalne Centrum Kultury i Rekreacji oraz restauracja.

co zobaczyć w Supraślu

Ratusz w Supraślu

Ulokowany na ulicy Józefa Piłsudskiego 58, zaraz za uliczką z Domami Tkaczy. Nie jest to budynek, który koniecznie trzeba zobaczyć, niemniej pewnie i tak znajdzie się ona na drodze Waszego spaceru. Obecnie mieści się tu Urząd Miejski, jednak kiedyś służył on innym celom, między innymi oświatowym. Budynek został ufundowany w 1906 roku przez Józefinę Zachert, baronową i działaczkę społeczną, zasłużoną dla Supraśla. Była to wówczas pierwsza szkoła.

co zobaczyć w Supraślu

Bulwary im. Wiktora Wołkowa nad rzeką Supraśl

To punkt obowiązkowy, jeśli chcecie odpocząć od miasta. Spacer wzdłuż malowniczej rzeki to świetny pomysł na relaks w otoczeniu przyrody. Alejka ma długość trochę ponad 1 km. Znajdziecie tu trasę rowerową, siłownię na świeżym powietrzu, plac do gry w  mini golfa oraz kąpielisko.

Dzień 3: Supraśl, Kraina Otwartych Okiennic, Białowieża

Ten dzień zaczniecie od dalszego zwiedzania Supraśla. Następnie udacie się do Krainy Otwartych Okiennic oraz odwiedzicie kilka kolorowych cerkwi Podlasia. Późnym  popołudniem zawitacie do stolicy Krainy Żubra, czyli do Białowieży. W Supraślu koniecznie trzeba zajrzeć do kompleksu klasztornego oraz fakultatywnie do muzeum ikon oraz Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa.

Podlasie na weekend

Cerkiew – Prawosławny Monaster Zwiastowania NMP

Wjeżdżając do Supraśla powitają Was dachy oraz wieże Zespołu Klasztornego. Kompleks wygląda na wiekowy, niemniej jest dość świeża rekonstrukcja. Oryginalny budynek z XVI stulecia został zniszczony w 1944 roku. Pierwotnie obiekt miał charakter obronny, o czym świadczą cerkiewne wieże. W czasach Jagiellonów był to prężnie działający ośrodek duchowny. Przez lata mnisi zgromadzili tu prawdziwe skarby, takie jak Kodeks Supraski – rękopis z XI wieku czy cudowna ikona Matki Bożej Supraskiej. Koniecznie zajrzyjcie do środka świątyni. W tym celu sprawdźcie wcześniej godziny otwarcia.

Monaster jest otwarty dla zwiedzających codziennie (oprócz poniedziałków i świąt).

  • 1 kwietnia – 31 października: wtorek-sobota w godz. 10:00–13:30; 14:30–16:00 / niedziela w godz. 12:00–16:00 / cisza monasterska: 16:00–17:45
  • 1 listopada – 31 marca: wtorek-sobota w godz. 10:00–13:30; 14:30–15:00 / niedziela w godz. 12.00–15.00/ cisza monasterska: 15:00–16:45

Bracia oprowadzają grupy wyłącznie po uprzednim uzgodnieniu: tel. +48 530 551 778 (9:00–16:00)

Ostanie wejście zwiedzających do Monasteru odbywa się 20 minut przed ciszą monasterską. Bramy Monasteru zamykane są po nabożeństwie wieczornym. Więcej informacji na temat zwiedzania znajdziecie na stronie monasteru w Supraślu.

Muzeum Ikon w Supraślu

Muzeum znajduje się tuż przy monasterze, więc polecam zajrzeć do środka. Po obiekcie oprowadza przewodnik. Ciekawostką jest to, iż w muzeum zobaczycie artefakty z nieudanych prób przemytu. Dowiecie się tu o sztuce pisania ikon, o ich symbolice, a także zobaczycie freski z XVI wieku, ocalonej z ruin cerkwi. Zwiedzanie trwa około godziny.

Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa

Na zainteresowanych czeka jeszcze jedno muzeum na mapie Supraśla. Tutaj dowiecie się o drukarskich tradycjach miasta. To miejsce także było związane z klasztorem. W XVII, XVIII i jeszcze na początku XIX wieku wieku działa tu unicka drukarnia. Było to niezwykle ważne miejsce pod tym względem. To tutaj po raz pierwszy na ziemiach polskich wydano Podróże Guliwera, Cyda oraz Pieśni Nabożne Franciszka Karpińskiego. W muzeum można wziąć udział w ciekawych warsztatach oraz własnoręcznie wytworzyć kawałek papieru.

Kraina Otwartych Okiennic: Trześcianka, Puchły, Soce, Ciełuszki

Przejazd w kierunku Krainy Otwartych Okiennic (45 km). Jak sama nazwa wskazuje, główną rolę odgrywają tu okiennice, ale nie tylko. Dlaczego są tak szczególne? Poprzez swoje dekoracje. Nie tylko pięknie malowane, ale także bogato zdobione. Takiego sznytu nie zobaczycie nigdzie indziej w Polsce. To pozostałość po ludności, która została wygnana podczas I wojny światowej, przesiedlona w głąb Rosji. Mowa tu o bieżeństwie, którego apogeum przypadło na okres od wiosny do jesieni 1915 roku. Niektórzy po powrocie mówili tylko po rosyjsku, tam się urodzili.

W tej okolicy na każdym kroku zachwyca ornamentyka nad- i podokienników, okiennic, wiatrownic oraz narożników. Charakterystyczne dla starych domostw są także żurawie przy studniach, które zwykle można podziwiać w skansenach. Tymczasem, tutaj na Podlasiu, one ciągle dumnie prężą się na  podwórkach.

Oprócz tego w tej okolicy zobaczycie także piękne kolorowe cerkwie, stare krzyże wotywne, przydrożne kapliczki czy stare prawosławne cmentarze. Wycieczka pt. Podlasie na weekend to prawdziwa podróż w czasie, bowiem wiele domostw pamięta dawne lata, inne stulecie.

Pierwszy przystanek zróbcie w Trześciance, która słynie nie tylko z tradycyjnych domów, ale także z zielonej drewnianej cerkwi św. Michała Archanioła. Następnie udajcie się do wsi Puchły, gdzie znajduje się przepiękna niebieska cerkiew pw. Opieki Matki Bożej. Jeśli macie możliwość, zajrzyjcie do środka. Kolejnym celem niech będzie malutka wieś Soce, która przywita Was iście sielską atmosferą. Jest ona otoczona z każdej strony krzyżami wotywnymi, na których wyryte zostały intencje do świętych. Podobno powstały one w czasach epidemii. Wierzono, że wraz z ich postawieniem ludzie przestaną chorować. Krzyże zostały połączone ze sobą nicią z przędzy. Co ciekawe, po tym zabiegu epidemia ustała.

Jeśli macie jeszcze trochę czasu, zajrzyjcie także do wsi Ciełuszki. Przepięknie położona nad samą Narwią stanowi niezwykle malowniczy zakątek. Ciełuszki nie są co prawda wymieniane w temacie Krainy Otwartych Okiennic, co dziwi. Stanowią jej integralną część pod każdym względem. Wszystkie wymienione wsie leżą bardzo blisko siebie.

Jeśli chcecie odwiedzić więcej drewnianych cerkwi na Podlasiu, koniecznie zajrzycie do wpisu:

 

Skit w Odrynkach, czyli prawosławna pustelnia na Podlasiu

Przejazd do Odrynek (14 km z wsi Puchły). To już w zasadzie legendarne miejsce na Podlasiu, a więc koniecznie trzeba je odwiedzić. Wszystko za sprawą ojca Gabriela, zwanego Gibą, który zajmował się ziołolecznictwem. To on stworzył to miejsce. Niestety zmarł on w 2018, a tym samym pustelnia straciła swojego gospodarza. Skit w Odrynkach św. Antoniego i Teodozjusza Kijowsko-Pieczerskich to jedyna prawosławna pustelnia w Polsce. Została ona wzniesiona w 2009 roku na odosobnionym terenie. Budynki stoją na czymś w rodzaju małej wysepki, opasanej rzeką Narwią. W otoczeniu rozlewisk “polskiej Amazonki”, wśród bagiennych poletek, znajduje się pustelnia ojca Gabriela.

Pustelnię można zwiedzać w godzinach 9:00 – 17:00, taki zapis widnieje na tablicy informacyjnej przed wejściem. Jednak na teren skitu można wchodzić do 18:00, czyli do momentu rozpoczęcia modlitwy. Kapliczki i cerkiew są otwarte dla wszystkich, tak więc smiało można do nich zaglądać. Po pustelni oprowadza także przewodnik. Teoretycznie nie można robić zdjęć bez pozwolenia, jednak nie było z tym problemu.

Niektórzy twierdzą, że po śmierci ojca Gabriela to już nie to samo. Jednak moim zdaniem, ciągle warto tu zajrzeć, zarówno ze względu na samą pustelnię, jak i malownicze położenie.

Cerkwie w Narwi i Łosince

Zmierzając w kierunku Białowieży warto po drodze zatrzymać się w Narwi oraz Łosince. Zobaczycie tu kolejne kolorowe prawosławne obiekty sakralne. Cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Narwi obecnie jest remoncie, którego powodem był pożar w 1990 roku. Rusztowania już zostały zdjęcia i można podziwiać jej soczyście niebieską elewację. Cerkiew św. Apostoła Jakuba Alfeusza w Łosince kolorystycznie wyróżnia się na tle innych. Posiada jasną, wpadającą w żółty, elewację  oraz niebieskie kopuły.

Zwiedzanie Białowieży, stolicy Krainy Żubra

Podlasie na weekend nie może obyć się bez Krainy Żubra. Przyjazd do Białowieży po południu lub wieczorem. Oczywiście w samej Białowieży można spędzić cały weekend, a nawet kilka dni. Jeśli jednak macie ograniczony czas, można wpisać na listę wybrane atrakcje. Co warto zobaczyć i zrobić w Białowieży i okolicach? O tym na pewno powstanie osobny artykuł. A tymczasem podpowiadam kilka opcji.

Zapewne każdy, kto przybywa do Białowieży, chciałby spotkać żubra, naszego Króla Puszczy. Jest na to kilka sposobów.

  1. Najprostszym jest wizyta w Rezerwacie Pokazowym Żubrów. Tutaj w zasadzie macie gwarancję na bliskie spotkanie oko w oko. Dodatkowo można zobaczyć rysia, wilka, sarny, jelenie, łosie, dziki, żbiki i żubronie.
  2. Możecie także poszukać żubra na własną rękę. Najlepszą porą jest późna jesień oraz zima, kiedy to żubry są dokarmiane i chętnie  wychodzą na pola w poszukiwaniu jedzenia. W okolicach Białowieży można odwiedzić trzy ostoje żubra, gdzie zwierzęta te przychodzą do paśników, pełnych siana. Są to Ostoja Kosy Most, Ostoja Czoło (Stare Masiewo) oraz Ostoja Babia Góra. Uwaga, bardzo duże szanse macie wcześnie rano, zaraz po wschodzie słońca i tuż przed zachodem. W ciągu dnia żubra raczej w tych miejscach nie zobaczycie. Żubry pojawiają się na polach w miejscowościach Teremiski (tu je widziałam), Budy i Pogorzelce.
  3. Wiosną lub latem możecie wybrać się na rowerowe przejażdżki po puszczy. Polecam zielony Wilczy Szlak (13 km w jedną stronę) oraz żółty Tropem Żubra (19 km), który łączy wszystkie trzy ostoje żubra. W tym przypadku również wskazana wczesna pora, a spotkać można nie tylko żubra.
  4. Można także skorzystać z wiedzy fachowca i umówić się na wycieczkę z przewodnikiem. Polecam biuro z Białowieży Sóweczka. Wyjazd o 4:00 rano, maksymalnie 4 osoby plus przewodnik. Cena ok. 320 zł za grupę.

Co jeszcze można robić w Białowieży?

  • Pospacerować po samej wsi, szczególnie polecam ulice Stoczek (tutaj zobaczycie białowieską cerkiew św. Mikołaja), Tropinka oraz Mostową z wieżą widokową na Narewkę.
  • Zajrzeć do Parku Pałacowego w Białowieży, w którym mieści się Muzeum Przyrodniczo-Leśne Białowieskiego Parku Narodowego (zwiedzanie muzeum można zostawić na kolejny dzień, jeśli będzie już zamknięte).
  • Udać się na kolację do Restauracji Carskiej – Białowieża Towarowa. Miejsce bardzo ciekawe, ceny jedzenia jedna wyższe niż w innych lokalach. Znajdują się tu także apartamenty w wieży ciśnień oraz pokoje w oryginalnych, zabytkowych wagonach.
  • Przespacerować się dwoma ścieżkami edukacyjnych: Żebra Żubra (3 km, wstęp gratis, zaczyna się przy drodze z Białowieży do wsi Pogorzelce a kończy przy Rezerwacie Pokazowym Żubrów) oraz Szlakiem Dębów Królewskich (ok. 500 metrów, normalny – 10 zł, ulgowy – 5 zł).
  • Naładować się pozytywną energią w Miejscu Mocy. Dojedziecie tu słynnymi drezynami białowieskimi, dotrzecie na piechotę lub rowerem. Jest to domniemane miejsce obrzędów pogańskim. Radiesteci twierdzą, iż koncentruje się tu ogromna ilość korzystnej dla zdrowia energii. Więcej o miejscach mocy w Polsce przeczytacie w moim wpisie o kręgach kamiennych w Odrach.
  • Wybrać się na przejażdżkę wspomnianymi już drezynami.
  • Zajrzeć do skansenu w Białowieży (obiekt prywatny, zbudowany z prywatnych funduszy).

Dzień 4: Puszcza Białowieska, Grabarka, Koterka

Pół dnia spędzicie w Białowieży, zaglądając do prastarej puszczy. Jeśli stwierdzicie, że chcecie dalej eksplorować te tereny, możecie zostać tu dłużej. Inni mogą udać się do Grabarki, a stamtąd do pobliskiej Koterki. Te dwa ostatnie miejsce koniecznie trzeba odwiedzić. Jeśli nie tym razem, to następnym. To dwa bardzo ważne punkty na prawosławnej mapie Podlasia.

Podlasie na weekend

Muzeum Przyrodnicze Białowieskiego Parku Narodowego

Pewnie niektórzy będą kręcić nosem na kolejne muzeum. Bo przecież miała być puszcza!? Jednak ten obiekt bardzo polecam. Jest to świetna rozgrzewka przed udaniem się do ścisłego rezerwatu. Muzeum Przyrodnicze Białowieskiego Parku Narodowego zorganizowane jest w ciekawy sposób. Są dwie opcje zwiedzania: z przewodnikiem (20 zł) oraz z audiobookiem (15 zł). W każdym przypadku wchodzi się z grupą. Można też wjechać na wieżę widokową, choć spektakularnej panoramy tu nie zobaczycie.

Dowiecie się tu bardzo wielu ciekawym rzeczy o puszczy i jej mieszkańcach, bo to przecież nie tylko żubr. Zobaczycie, jak puszcza wygląda w dawnych czasach i co się zmieniło. Zwiedzając, przechodzi się przez podświetlone wystawy, są też części interaktywne. Moja wiedza na temat puszczy i lasów w ogóle znacznie się powiększyła po tej wizycie. Muzeum znajduje się w Parku Pałacowym.

Rezerwat ścisły czyli Obręb Ochronny Rezerwat

Być w Białowieży i nie zajrzeć do prastarej puszczy? Nie wypada. Dlatego koniecznie zapiszcie się na wycieczkę do ścisłego rezerwatu, do którego możecie wejść tylko z certyfikowanym przewodnikiem Białowieskiego Parku Narodowego. I tu znowu polecam agencję turystyczną Sóweczka. Cena zależy od ilości osób w grupie, jest to około 50 zł na osobę.

To podczas tego spacer na żywo zobaczycie wszystko to, o czym dowiedzieliście się w muzeum, oczywiście pomijając zwierzęta. Te, wiadomo, niekoniecznie mogą nas zaszczycić swoją obecnością. Podczas wycieczki przewodnik wskazuje miejsca, na które normalnie raczej nie zwrócilibyśmy uwagi. Objaśnia procesy tu zachodzące. Tu czas się zatrzymał… to las pierwotny, czyli istniejący od setek tysięcy lat bez większej ingerencji człowieka. Szlak, którym podążycie, nosi nazwę “Do Dęby Jagiełły”. Ma długość 4 km i nie jest znakowany.

Święta Góra Grabarka, miejsce cudów i prawosławnych pielgrzymek

Po drodze do Grabarki możecie się zatrzymacie w miejscowościach Werstok, Kleszczele Rogacze oraz Milejczyce. Zobaczycie tu kolejne kolorowe cerkwie Podlasia.

Święta Góra Grabarka jest dla prawosławia tym, czym Jasna Góra dla katolicyzmu w Polsce. To także miejsce mocy i coś w tym naprawdę jest, bowiem sanktuarium słynie z wielu uzdrowień. Wzgórze wręcz tonie w morzu krzyży wotywnych, które znoszą tu pielgrzymi w swoich intencjach. Jest ich tu już ponad 10 tysięcy. W pobliżu cerkwi znajduje się jedyny w Polsce żeński klasztor św. Marty i Marii.

Na wejściu przywita Was studnia cudownego źródełka. Na wzgórzu znajduje się cerkiew pw. Przemienienia Pańskiego. W 1710 roku miał tu miejsce cud. Modlitwy mieszkańców do cudownej ikony Spasa Izbawnika ocaliły ludność od zarazy. Stara cerkiew, postawiona w podziękowaniu za ratunek, niestety już nie istnieje. Została zniszczona w pożarze w 1990 roku, z którego ocalały jedynie dwie ikony. Te znalazły swoje miejsce w nowej świątyni.

Ważną rolę odgrywa tu też wspomniane już cudowne źródełko, które znajduje się u stóp góry. Wierni napełniają wodę pojemniki, a także obmywają się w rzece, by oczyścić się z chorób. Na drzewach zostawiają swoje chusteczki.

Ja akurat trafiam w to miejsce w dniu największego święto, zwanego “Spasa” (święto Przemienienia Pańskiego).  Główne świąteczne obrządki odbywają się 19. sierpnia. Górę odwiedza wówczas rzesza wiernych i pielgrzymów, którzy w skupieniu modlą się w cudownym miejscu. Jedni, klęcząc ze świecami w dłoni okrążają cerkiew, inni – moczą swoje nogi w świętej rzece. Czuć tu niezwykle podniosłą atmosferę… magiczną wręcz.

Cerkiew pw. Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość w Tokarach – Koterce

Jeśli macie jeszcze czas, rozważcie podjechanie do Koterki, a konkretnie do cerkwi, położonej między Tokarami a Koterką. Została ona wzniesiona w 1912 roku w leśnym Uroczysku Koterka. Tutaj w 1852 roku mieszkance wsi ukazała się Matka Boska. Jest to miejsce prawosławnych pielgrzymek oraz wielu cudownych uzdrowień. Cerkiew ma kolor soczyście niebieski, przy pewnym świetle wpadający w fiolet. Otoczone jest licznymi krzyżami wotywnymi. Z pobliskiego stawu dochodzi rechot żab i odgłosy innych mieszkańców tego uroczyska. Cerkiew znajduje się przy samej granicy z Białorusią.

Mam nadzieję, że przekonałam Was, że Podlasie na weekend to świetny pomysł. Tę trasę można spokojnie rozciągnąć na kilka dni. Dzień na kajakach czy rowerach w Białowieży będzie dodatkową atrakcją. Polecam również wizytę w Puszczy Knyszyńskiej, w której także żyją żubry. Można je także zobaczyć na polach w Krynkach oraz Słobódce. Tam nie można się nudzić, a bliskość natury stanowi idealne miejsce do odpoczynku.

23 komentarze

    • celwpodrozy

      Do tego w Bohonikach też warto zajrzeć. Bardzo fajni przewodnicy są w obu. Można się bardzo dużo dowiedzieć i pośmiać do tego:)

    • celwpodrozy

      Dziękuję bardzo. Przede mną też jeszcze kilka punktów, mimo że byłam już 5 razy. Tam jest co robić, a Podlasie wcale nie jest takie małe.

    • celwpodrozy

      Dziękuję bardzo. Tak, tak, Puszcza Knyszyńska zdecydowanie warta jest odwiedzenia. W tych okolicach można zostać na dłużej. To mój cel na kolejny weekend na Podlasiu:)

  • Gosia

    Świetny wpis! Na pewno skorzystamy. Do tej pory byliśmy tylko w Białowieży, więc jeszcze dużo zostało do zobaczenia. Szlak Tatarski na pewno.

    • Jacek

      Pamietam Kruszyniany przed nadejsciem epoki gigantyzmu ktora natknela pania Dzenette i jej meza. To byla piekna klimatyczna wioska. Obecnie budynki postawione przez ww panstwa zupelnie zniszczyly charakter tego miejscja a meczet pasuje tam jak pięść do nosa. Ogromne muzeum z kilkoma eksponatami i ten sztuczny koń… Przykro patrzec na to co zrobiono z tej wioski…

  • Dariusz

    “Przejazd w kierunku Krainy Otwartych Okiennic (45 km). Jak sama nazwa wskazuje, główną rolę odgrywają tu okiennice, ale nie tylko. Dlaczego są tak szczególne? Poprzez swoje dekoracje. Nie tylko pięknie malowane, ale także bogato zdobione. Takiego sznytu nie zobaczycie nigdzie indziej w Polsce. To pozostałość po ludności rosyjskiej. która niegdyś zamieszkiwała te tereny.” A jaka to było i kiedy ta ludność rosyjska?

    • celwpodrozy

      Chodzi tu o ludność, która została wygnana podczas I wojny światowej… wygnana, przesiedlona w głąb Rosji, chodzi o bieżeństwo. Niektórzy po powrocie mówili tylko po rosyjsku, tam się urodzili. Straszne czasy, najpierw przesiedlenie, a potem rewolucja bolszewicka. Doprecyzuję w tekście. Dziękuję za czujność i zwrócenie uwagi. Pozdrawiam

  • Nasz Mały Świat

    O! To jest kolejny tekst, na który dziś trafiłam na temat Podlasia. Jest to naprawdę piękny region w Polsce i żałuję, że kiedy mieszkałam jeszcze w Polsce właśnie, to nigdy nie udałam się tam zwiedzać te wszystkie atrakcje. Szlak tatarski to byłby teraz mój cel numer jeden! Myślę, że Podlasie będzie w tym roku bardzo chętnie odwiedzane przez Polskich turystów. 🙂

    • celwpodrozy

      To kiedyś trzeba koniecznie nadrobić. Też tak myślę. Podlasie będzie w tym roku bardzo popularne. Oby nie zadeptać, a zwiedzać odpowiedzialnie:)

    • celwpodrozy

      Dziękuję bardzo. Myślę, że o części z Tykocinem i okolicach powstanie kolejny wpis. Już nie wystarczyło czasu podczas tych 3 dni. Dziękuję za podpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

  • Małgorzata

    Dziękuję za super rozpisany plan zwiedzania, ale mam pytanie czy nocleg tylko w tym jednym miejscu co Pani podała wystarczy i stamtąd dojeżdżać czy szukać noclegu gdzie indziej jeszcze?

    • celwpodrozy

      Drugi i trzeci nocleg miałam w Białowieży. To już trzeba się zastanowić, jak to najlepiej z noclegami zrobić…. w moim przypadku brałam, co było dostępne, bo wówczas wszystko wybukowane było. Też zależy, czy faktycznie mamy tylko weekend czy wiecej dni. bo ten plan można rozciągnąć… Pozdrawiam serdecznie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *