co warto zobaczyć na Kos
Europa,  Grecja,  Kos

TOP 10: Co warto zobaczyć na Kos – najciekawsze atrakcje na wyspie

Wyjazd na grecką wyspę Kos wcale nie był planowany. W ogóle ta wyspa nie widniała na mojej liście miejsc do odwiedzenia w najbliższym czasie. Tanich lotów na Kos przecież nie ma, więc trzeba by kombinować lub lecieć czarterem (np. z ITAKĄ). Niespodziewanie ten kierunek pojawił się w wakacyjnej siatce LOTu. Z racji tego, iż możliwości podróżowania znacznie się skurczyły, postanowiłam ponownie odwiedzić Grecję. Jaka jest wyspa Kos? Co można tam robić i co warto zobaczyć na Kos? Te pytania nurtowały mnie przed wyjazdem. Teraz mogę już na nie śmiało odpowiedzieć i doradzić w tej kwestii.

Z Kos warto się także udać na jednodniową wycieczkę na pobliską wulkaniczną wyspę Nisyros:

 

Kos należy do archipelagu wysp Dodekanez i jest trzecią co do wielkości wyspą archipelagu, zaraz po Rodos i Karpathos. Geograficznie wyspa ta leży na Morzu Egejskim tuż u wybrzeży Turcji, między wyspą Kalymnos a Nisyros. Kos posiada naprawdę bogatą historię, na którą wpływ miało wiele kultur, szczególnie turecka, co widać i obecnie. Nic dziwnego, bowiem odległość w linii prostej do tego państwa wynosi zaledwie 14 km. Normalnie promy do Turcji  kursują kilka razy dziennie, w czasie pandemii niestety są zawieszone.

Historia oraz dzieje wyspy Kos były naprawdę burzliwe. Wiecie, że dopiero od 1947 roku Kos należy do Grecji? Dawno, dawno temu, w II tysiącleciu p.n.e. została skolonizowana przez Achajów. Takim mianem Homer określał Greków, walczących pod Troją. Następnie wyspa przeszła w ręce Dorów. Był to również lud grecki, z tym że mówiący dialektem doryckim. Na Kos mieli chrapkę także Persowie, jednak ich ataki zostały odparte. Swego czasu wyspa została wcielona do Imperium Rzymskiego, a potem do Cesarstwa Bizantyjskiego. Swój ślad zaznaczyli tu także Wenecjanie, którzy to sprzedali ją joannitom. Z kolei wyspę przejęli Turcy, którzy rządzili tu aż 400 lat. Na początku XX wieku władzę przejęli Włosi, potem Niemcy oraz Anglicy. I dopiero w połowie ubiegłego stulecia Kos wróciła do swojego pierwotnego właściciela, czyli do Grecji.

co warto zobaczyć na Kos

Miasto Kos – co warto zobaczyć

Na początku nie do końca byłam przekonana, by główną bazę noclegową robić w mieście, a tym bardziej w samej stolicy. A jednak miasto Kos bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło i bardzo mi się spodobało. Długa promenada nad samiutkim morzem, widok na Turcję, piękna marina, greckie tawerny w zaułkach, antyczne pozostałości… to właśnie znajdziecie w stolicy.

Warto po prostu pospacerować uliczkami miasta, pozaglądać w różne zakamarki. Wówczas z pewnością trafimy na to, co można tu zobaczyć. Słynnym obiektem jest niewątpliwie Platan Hipokratesa, czyli drzewo związane z ojcem medycyny. Drzewo jak drzewo, powiedzą co poniektórzy… no przecież nie każdy musi się nim zachwycić. To, co zwraca uwagę to jego gruby pień, podobno w obwodzie liczy sobie aż 14 metrów. Według jednej legendy zostało ono posadzone przez samego Hipokratesa, według innej – najsłynniejszy lekarz starożytności po prostu pod nim nauczał. Te dwie wersje są jednak obecnie podważane, bowiem niektórzy twierdzą, iż to drzewo ma nie więcej niż 700 lat.

Obok Drzewa Hipokrates i tak z pewnością przejdziecie, jeśli udacie się do Zamku Neratzia, czyli dawnego Zamku Joannitów. Wejście znajduje się tuż obok. Jest to największy i najlepiej zachowany zabytek na wsypie. Został wzniesiony przez Zakon św. Jana z Jerozolimy, zwany Zakonem Joannitów. Warto zwrócić uwagę na ulokowane przy drodze kamienne kule armatnie, pochodzące z czasów średniowiecza.

Do 2017 roku budowla była udostępniona dla zwiedzających. Aktualnie można podziwiać ją jedynie z zewnątrz. Podczas jednego z trzęsień ziemi uległy uszkodzeniu mury zamku. Ciekawostką może być to, że w miejscu obecnej promenady nadmorskiej znajdowała się szeroka fosa, przylegająca do twierdzy. Dziś układ zabudowań wygląda nieco inaczej.

Wędrując uliczkami Kos, natkniecie się na wiele starożytnych pozostałości. Zostały one odkryte podczas trzęsienia ziemi w 1933 roku. Podczas usuwania gruzów natrafiono na ruiny ze starożytnych czasów. Jednym z lepiej zachowanych obiektów jest Agora, czyli plac bądź rynek, który stanowił centrum życia publicznego. To, co zwraca tu uwagę to z pewnością kolumnada z IV lub III wieku p.n.e. (najstarsza pozostałość Agory), podstawy korynckich kolumn świątyni Afrodyty czy ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki.

Inne pozostałości po starożytnych czasów to Ołtarz Dionizosa (składano tu ofiary ze zwierząt), Casa Romana (posiadłość z przełomu II i III w. n.e., można zwiedzać wnętrza), Odeon, czyli teatr muzyczny oraz Gymnasion, czyli miejsce treningów sportowych oraz rozgrywek. Zainteresowani starożytną historią mogą także zajrzeć do Muzeum Archeologicznego, które znajduje się w centrum starego miasta.

Naturalne termy Embros

Wiecie, że na wyspie Kos znajdują się naturalne termy? W dodatku można z nich korzystać zupełnie bezpłatnie. Embros Therma to gorące źródło termalne, wydobywające się wprost spod skały w południowo-wschodniej części wyspy. Można by rzez, że jest to leczniczy zakątek tej wyspy. Woda posiada tutaj zdrowotne działanie. Zawiera magnez, wapń, potas, sód, siarkę oraz chlor. Kąpieli można tu zażywać zarówno w wodzie przy plaży, jak i w tzw. morskim basenie, który osłonięty jest skałami.

co warto zobaczyć na Kos

Bardzo łatwo dotrzeć tutaj samochodem z miasta Kos. Droga momentami jest niezwykle malownicza, prowadzi bowiem wzdłuż klifu, z którego rozciągają się obłędne widoki. Do samej plaży z termami autem jednak nie dojedziecie, no chyba że terenowym. Nawigacja w mapie Google może nieco zmylić. Będzie prowadzić Was drogą asfaltową, która jest zamknięta.

Na szczęście postawiono tu odpowiedni znak, więc wiadomo, że dalej jechać nie wolno. Gdy dojedziecie do baru, usytuowanego po lewej stronie, zaparkujcie na parkingu obok i podążcie drogą w dół, mijając bar. Po kilku, kilkunastu minutach dotrzecie do plaży z parasolkami i kolejnego baru. Kawałeczek dalej znajdują się słynne termy na Kos.

Woda we wspomnianym basenie to dosłownie ukrop. Z dna wypływają małe bąbelki, więc jest i jacuzzi. Przy samych szczelinach skalnych woda osiąga nawet 50 stopni Celsjusza. Pływanie w termach to czysta przyjemność, choć dla osób z problemami krążeniowymi może nie być to wskazane. W zasadzie lepiej nazwać to chyba pluskaniem lub moczeniem się.

Z reguły w dzień jest tu sporo ludzi, więc i przestrzeń może być ograniczona. Moja rada – przybądźcie tu we wczesnych godzinach porannych. Wówczas macie szanse na spokojny i błogi relaks w naturalnym SPA. Uwaga, woda ma tu specyficzny zapach. Tak, siarkę czuć tu bardzo mocno, więc później po kąpieli Wasza skóra nabierze właśnie takiego aromatu. Niestety nie ma tu żadnej infrastruktury turystycznej, a więc brak tu jest pryszniców, przebieralni czy toalet. Można jedynie dodatkowo zafundować sobie masaż.

Koniecznie sprawdźcie temperaturę wody poza basenem. Ciekawie mieszają się tu ciepłe oraz zimne prądy. Przed wejście do morza wskazane nałożenie specjalnego obuwia. Dno jest tu bardzo kamieniste. W basenie natomiast śmiało można kąpać się bez takiego dodatku.

Asklepiejon, czyli starożytne sanatorium

Na wyspie Kos znajdziecie wiele pozostałości po antycznych budowlach. Najważniejszy i najrozleglejszy kompleks nosi nazwę Asklepiejon. Takie imię nosi grecki bóg i patron sztuki lekarskiej, który jest opiekunem wyspy.

W starożytności znajdowało się tutaj sanatorium, które poświęcone było Eskulapowi, synowi Apolla. Miejsce to pełniło także rolę szpitala, szkoły oraz centrum medycznego. Samo położenie jest zresztą przepiękne. Pozostałości znajdują się na malowniczym wzgórzu, które niegdyś całe dookoła porośnięte było cyprysami. Owo miejsce było dostępnie jedynie dla majętnych.

co warto zobaczyć na Kos

Leczono tu zarówno duszę, jak i ciało. Jednak nie za darmo. Jeśli ktoś nie posiadał monet, mógł zapłacić w inny sposób. Uwaga! Cena była naprawdę dość drastyczna, jak na nasze czasy. W zamian za usługi trzeba było oddać kawałek ciała. Niektórzy po kuracji oddawali palec, inni dziecko, a niektórzy głowę.

A jak wyglądała terapia? Znajdował się tu teatr, gdzie wystawiono sztuki dla kuracjuszy. Należało tu także czytać księgi, aby oczyścić duszę. Po tychże czynnościach następowało ostre narkotyzowanie, zwane leczeniem.

Po dawnej świetności Asklepiejonu dziś już nie ma śladu, a z dawnych zabudowań niewiele pozostało. Znaczna część terenu została zniszczona podczas trzęsienia ziemi w 554 roku. Niemniej i tak warto tu zajrzeć. Ruiny wraz z widokami z pewnością zrobią wrażenie.

Wstęp kosztuje 15 EUR. Można zakupić także bilet kombo za 20 EUR i wówczas będziecie mogli odwiedzić jeszcze dwa miejsca w mieście Kos: Kos Museum oraz Casa Romana.

Wioska górska Zia

Większość przyjeżdża tutaj na zachód słońca. Podobno jest on tu wyjątkowo spektakularny. Wioska położona jest na stokach gór Dikeos (350 m n.p.m.) z widokiem na morze, nic więc dziwnego. Wjazd z Asklepionu krętymi drogami dostarcza nie lada wrażeń i emocji. Samochód można zaparkować na poboczu głównej ulicy lub na parkingu za punktem widokowym na zachód słońca.

Dlaczego warto tu przyjechać? Dla widoków, dla sielskiego greckiego klimatu. Czas płynie tu spokojnie, a kolorowe knajpki zapraszają na gyros lub inne greckie potrawy. Warto także wybrać się na spacer po wiosce i zboczyć nieco z utartej trasy. Można wówczas odkryć ciekawe i klimatyczne zakątki wioski.

W wiosce Zia można także zakupić lokalne produkty. Przy głównej ulicy ulokowały się liczne sklepy ze swojskimi wyrobami oraz pamiątkami. Ceny nie są w ogóle wygórowane, a do tego można się potargować. Dostaniecie tu oliwę z oliwek tłoczoną na zimno, często z dodatkiem różnych ziół. Niech Was w błąd nie wprowadzą te same pojemniki w niemalże każdym sklepie. Po prostu rolnicy zaopatrują się w nie u jednego producenta, zaś zawartość jest u każdego inna, tzn. produkt jest ten sam, ale wyrabiany przez każdego indywidualnie. Oprócz oliwy zakupicie tu różnego rodzaju miody oraz syropy, jak np. kamelada, czyli syrop z cynamonu. Wcześniej obowiązkowa degustacja.

W jednym ze sklepów pracuje bardzo sympatyczna Polka, która gdy tylko usłyszy rodzimy język, przygotuje dla Was świetną degustację. Oczywiście oferta również będzie konkurencyjna. Możecie tu spróbować wielu specjałów, a oliwa, którą tu sprzedają to ta sama, jaką spożywają właściciele sklepu.

Muszę przyznać, że to właśnie w wiosce Zia nabyłam lokalne produkty po najkorzystniejszych cenach. W marketach było o dziwo drożej. A i jakość jest również bardzo dobra, gdyż produkty pochodzą od tutejszych rolników.

Tigaki i Marmari, czyli najpiękniejsze plaże na Kos

Co jeszcze warto zobaczyć na greckiej wyspie Kos? Oczywiście plaże. Jest ich tu mnóstwo i wcale nie są takie same. Mnie zdecydowanie pod tym względem urzekła północna część wyspy, a konkretnie plaże w miejscowościach Tigaki oraz Marmari. Przestrzeń, fale oraz widok na pobliską Turcję oraz inne greckie wyspy… to czeka na Was właśnie w tym miejscu.

Tigaki to jeden z najpopularniejszych kurortów na wyspie. Od miasta Kos oddalony jest zaledwie o 11 km. Znajdziecie tu dwie szerokie i długie piaszczyste plaże Barracuda oraz Lenas. Spokojnie można się tu kąpać na bosaka, na dnie nie ma bowiem kamieni. I nawet, zdawać by się mogło, duże fale, w tej kąpieli wcale nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Prąd nie jest silny, więc można się tu z przyjemnością pobujać na wodzie. Oczywiście nie oznacza to, że takie warunki są zawsze. Plaża jest monitorowana przez ratowników, a leżaki są niestety płatne. Jednak zaraz za nimi znajdziecie miejsce na to, by rozłożyć się na piasku.

Wzdłuż plaż, jak i przy głównej ulic, biegnącej prostopadle do wybrzeża, ulokowały się liczne bary, tawerny oraz hotele i pensjonaty. W pobliżu znajduje się rezerwat bagienny Alikis, którego serce stanowi laguna zasilana słodką oraz słoną wodą. Poza sezonem można tu zobaczyć wędrowne ptaki, takie jak flamingi czy pelikany.

Na plaży w Tigaki z pewnością zobaczycie latawce, majaczące za zakrętem po lewej stronie. Północne wybrzeże Kos jest bowiem świetnym miejscem do uprawiania kite-surfingu. Plażę dla miłośników owego wodnego sportu znajdziecie w miejscowości Marmari, która leży tuż obok. To właśnie latawce z Marmari widoczne są w Tigaki.
najpiękniejsze plaże na Kos

Są tu jacyś miłośnicy wodnego latawca? Jeśli nie, to i tak namawiam Was na wizytę w Marmari. Dlaczego? Podobnie jak w sąsiadującej miejscowości Tigaki, do dyspozycji macie długą, szeroką piaszczystą plażę z pięknymi widokami. Najlepiej dojechać samochodem do samego wybrzeża i tu go zostawić na jednym z parkingów przy jakimś barze czy restauracji.

Marmari to kolejny kurort, malowniczo zatopiony wśród bujnej zieleni. Nie jest jednak tłumnie oblegany przez turystów. Plaża w samym Marmari usłana jest płatnymi leżakami. Jednak, gdy odbijecie w prawo i zostawicie za sobą centrum miasteczka, dojdziecie do miejscówki dla kite-surferów. Wzdłuż wybrzeża ulokowały się pensjonaty i hotele, które prawie niedostrzegalne są z plaży. Czasami widoczna jest palmowa alejka, która prowadzi do jakiegoś obiektu. Na plażach w Tigaki oraz Marmari panują także świetne warunki do uprawiania windsurfingu.

Jeśli macie ochotę na frappe z lodami (mój ulubiony napój podczas greckich wakacji), jakąś przekąskę czy posiłek, polecam Was bardzo fajną miejscówkę, jaką jest Amvrosia – Traditional Cafe. Tawerna prowadzona jest rodzinnie, przez babcię, matkę i córkę, tak więc na stole ląduje naprawdę domowe jedzonko. Wszystko świeże i przyrządzane według tradycyjnych przepisów z dziada pradziada. Dania podawane są również w tradycyjnych naczyniach. Polecam między innymi gavros, czyli frytowane małe rybki oraz dolmades, czyli małe gołąbki w liściach winogron.

Mastichari na zachód słońca

Gdzie na wyspie Kos można podziwiać spektakularny zachód słońca? Oprócz wspomnianej już górskiej wioski Zia, polecam Wam także miejscowość na wybrzeżu o nazwie Mastichari. Leży ona co prawda na północy, ale ulokowana jest niejako z boku w kierunku zachodnim, dlatego też słońce wpada tu na horyzoncie wprost do morza.

Mastichari to drugi co do wielkości port na wyspie. Kursują stąd codziennie promy na sąsiednią wyspę Kalymnos. W bliskiej odległości od wioski znajduje się kilka piaszczystych zatoczek oraz park wodny. Niedaleko Mastichari usytuowane jest lotnisko Kos oraz zamek Antimachia.

Tuż przy plaży ulokowały się liczne tawerny, w których można zasiąść na kolację z widokiem na zachód słońca. Miejscowość wydaje się być bardzo turystyczna, choć być może wieczór ściąga tu większe tłumy z racji pięknego widoku. I tu polecam Wam tawernę Akrogiali. Stoliki postawione są tak, by móc podziwiać zachodzące słońce. Jedzenie jest świeże i pyszne, przyrządzane podobno przez matkę właściciela. Tutaj skonsumowałam najlepsze kleftiko w całej Grecji. Miałam także okazję spróbować smacznej grillowanej rybki.

Więcej o kuchni greckiej i o greckich przysmakach przeczytacie we wpisie:

 

Kardamena dla miłośników nocnych szaleństw

Jeśli wybierzecie się na wycieczkę na pobliską wyspę Nissyros, to i tak tu traficie. Stąd bowiem odpływają wszystkie statki w tym kierunku. Kardamena to bardzo turystyczna miejscowość. Jednym przypada do gustu, inni narzekają na tłumy. Jednak moim zdaniem, spędzając wakacje czy urlop na Kos, warto tu zajrzeć.

Kardamena leży w południowej części wyspy. Była niegdyś  wioską rybacką.  Podobno jest najbardziej malowniczym miasteczkiem na wyspie Kos. Cóż, położenie robi swoje. Do tego klimatyczne wąskie uliczki, schludne, przebiegające dokładnie po linii prostej nabrzeże portowe z małą promenadą oraz całkiem przyjemna plaża, na której można skorzystać z wielu sportów wodnych.

Kardamena to miejscówka dla osób, lubiących nocne szaleństwo. Wieczorem podobno można tu całkiem nieźle poimprezować. W samym centrum pełno jest barów, restauracji oraz klubów nocnych. Za dnia spokojna spokojna miejscowość w nocy zmienia się w rozrywkowy kurort. Oczywiście w czasach pandemii obowiązywały restrykcje, więc podczas mojej wizyty wielkich imprez nie odnotowałam.

Kefalos, baza do zwiedzania zachodniej części Kos

Jeżeli macie w planach zwiedzanie zachodniej części wyspy Kos, śmiało możecie zatrzymacie się w miejscowości Kefalos. To piękne miasto leży na zboczach wzgórza, przy południowym wybrzeżu. Co ciekawe, była to pierwsza stolica Kos. Warto pokręcić się po starej części Kefalos. Domy budowane są tu bardzo blisko siebie, tworząc swoisty labirynt wąskich uliczek. Taka zabudowa jest bardzo charakterystyczna na greckich wyspach.

Jednym z najciekawszych miejsc w Kefalos jest Muzeum Folkloru, które przedstawia wiejski styl życia w minionych latach. Zobaczycie tu także ruiny chrześcijańskiej bazyliki Agios Stefanos, antyczny pałac czy monaster Ayiosa Ioannisa (Thimianos) na wysepce niedaleko brzegu. Warto także zajrzeć do jaskini przy Aspri Petra oraz na plażę Mikro Limanaki. Kefalos to także znakomite miejsce do uprawiania surfingu i windsurfingu.

zachodnia część wyspy Kos

Możecie tu podziwiać dwa tradycyjne kościoły greckie w barwach biało-niebieskich. Jeden z nich znajduje się na drodze, prowadzącej na wybrzeże i poświęcony jest D. Vrachnosowi (Δ.Βραχνος Εις Μνημην). Kościół jest naprawdę piękny z zewnątrz. Widać, że został odnowiony. W środku nie jest bogato zdobiony, wyposażenie jest dość skromne, w porównaniu do innych świątyń prawosławnych. Kawałeczek za miasteczkiem w przeciwnym kierunku stoi malutki typowo grecki kościół w takich samych kolorach. To Agios Theologos. Niestety podczas mojego zwiedzania był zamknięty, więc nie udało zajrzeć się do środka.

Kefalos posiada bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę turystyczną z dużą ilością miejsc noclegowych, nie tracąc przy tym swojego autentycznego charakteru. Krystaliczna plaża przyciąga wielu turystów. Kefalos to także idealna baza wypadowa do zwiedzania zachodniego krańca wyspy.

Agios Stefanos oraz wysepka Kastri

Niektórzy twierdzą, iż plaża Agios Stefanos na południu to ta najpiękniejsza na Kos. Moim zdaniem północ ma więcej uroku, więcej przestrzeni i dzikości niż południe. Jeśli chodzi o plażowanie, zdecydowanie wybrałabym miejscowość Tigaki lub Marmari. Niemniej na Agios Stefanos również warto zajrzeć.

Jest to idealne miejsce dla dzieciaków, bowiem woda w zatoce jest spokojna i płytka. Do tego woda jest czyściutka, a dno piaszczyste. Tworzy się tu coś w rodzaju laguny. Natomiast temperatura wody tuż przy samym brzegu może zaskoczyć. Wydawać by się mogło, że skoro jest płytko, a słońce praży, wykąpiemy się tu w przysłowiowej zupie. A jednak nie! W czasie mojego pobytu kąpiel była dość orzeźwiająca. Uwaga, na plaży brak jest większej infrastruktury. Są płatne leżaki oraz mała budka z napojami i przekąskami, to tyle.

najpiękniejsze plaże na Kos

Widok z plaży od razu przyciąga wzrok. Na wprost ulokowała się niewielka wysepka Kastri, na której wybudowano malutki kościół w tradycyjnych greckich barwach. Wprawieni pływacy mogą tam dopłynąć o własnych siłach. Na tych mniej wprawionych czekają rowerki wodne, które można tu wypożyczyć.

Przy plaży Agios Stefanos zachowały się ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki pod wezwaniem właśnie Świętego Stefana (stąd nazwa plaży). Świątynia została wzniesiona pomiędzy latami 496 a 554, w czasie kiedy jeszcze wyspa Kastri była połączona kamiennym mostem z lądem.

Ruiny bazyliki zostały odnalezione 1932 roku przez włoskich archeologów. W tym czasie postawiono także na nowo cztery kolumny. Najbardziej wartościowym znaleziskiem są mozaiki podłogowe, jednak z braku pieniędzy na ich renowację i zabezpieczenie, przysypane są one dzisiaj grubą warstwą piasku.

Droga do Paradise Beach

Dlaczego droga do plaży a nie sama plaża? A no dlatego, że do Paradise Beach nie dotarłam, a sama droga dostarczyła nie lada wrażeń. To był już mój ostatni dzień na Kos i prawdziwy free-style pełen niespodzianek. Cel? Wspomniana już Rajska Plaża… a skoro rajska, to musi się przecież nazywać Paradise czy cosw tym stylu.

I rzeczywiście, Paralia Paradiso znajduje się na samym koniuszku wyspy. Tak pokazywała mapa. Jeśli tak, to trzeba było ruszyć w drogę… jednak ta niebawem po prostu się skończyła, a raczej przeszła w wyboisty szutr. A jazda się po takich drogach przez ubezpieczenie pokryta już nie była. Nie było rady, jedyne wyjście to zawrócić… i tak też zrobiłyśmy. Jak się potem okazało, plaża Paradise jest także w innym miejscu, które jest łatwo dostępne i myślę, że chyba właśnie o tę mi chodziło.

Ale za to ile adrenaliny z tego nieprzygotowania było, to wiem tylko ja i moja towarzyszka, a teraz dowiecie się i Wy:) W pewnym momencie droga zaczęła ostro się wić, tworząc prawdziwe górskie serpentyny i fundując przy tym niesamowite widoki. Zaliczyłyśmy także spotkanie oko w oko z przeuroczymi kozami (już tylko po to warto było jechać). W zasadzie zostałyśmy zmuszone do ustąpienia drogi całemu stadku, które właśnie przemierzało górskie ścieżki zachodniego Kos, nic sobie przy tym nie robiąc z jeżdżących aut. To my byłyśmy tu intruzami i naruszałyśmy ich przestrzeń.

co warto zobaczyć na Kos

Stopniowo asfaltu ubywało, aż w końcu to, po czym jechałyśmy ciężko już było nazwać drogą. W pewnym momencie dotarłyśmy do rozwidlenia dróg, jedna szutrowa ze sporymi koleinami, druga z pozostałościami nawierzchni. I mimo, iż Google maps wyraźnie wskazywało tę pierwszą, wybrałyśmy jednak opcję z kawałkami asfaltu. Zresztą podobnie, jak i auto przed nami.

Ten odcinek stanowił naprawdę mozolną jazdę ze względu na doły, górki, dziury i dziurki. I kiedy już się wydawało, że cel jest blisko, a po lewej stronie pojawiła się strzałka Paradise Beach, okazało się, że kolejny fragment do pokonania już kompletnie nie nadaje się dla naszego samochodu. Po pierwsze – ostro pod górę… po drugie – droga iście szutrowa z koleinami i do tego bardzo wąska. Trzeba było odpuścić.

W drodze powrotnej zaś i tak było co robić. Jeśli dojedziecie do tego miejsca, co my, z pewnością dotrzecie do małego kościoła Saint John of Thyme. Obok znajduje się także restauracja z widokiem. Świątynia ukryta jest na zboczu wśród gór. Na drodze znajduje się też kilka punktów widokowych, jeden z nich, chyba najbardziej znany, to punkt widokowy Kefalos. Na tej trasie można także zobaczyć pozostałości Antycznego Teatru Hellenistycznego oraz ruiny Starego Kościoła Panagia, obok którego stoi nowa świątynia Kościół Panagia Kastriani.

A jeśli bardzo zależy Wam na plażowaniu, możecie namierzyć tę drugą Rajską Plażę, która znajduje się na drodze z Kefalos na lotnisko. Jeśli spojrzycie na mapę, zobaczycie iż leży ona między Camel Beach a Lagada Beach. Te dwie również można odwiedzić.

Jeśli już znajdziecie się na Kos, koniecznie odwiedźcie także pobliskie greckie wyspy, takie jak Nissyros, Kalymno, Pserimos czy Platti. Najlepiej skorzystać ze zorganizowanych wycieczek, które wykupicie na miejscu w lokalnych biurach podróży. Możecie je również zabukować wcześniej przez Internet. Bardzo polecam Wam biuro Theokritos Travel, które organizuje takie wycieczki także z polskojęzycznym przewodnikiem. Można do nich napisać i wszystko ustalić przed przyjazdem. A o ty, co można tam zobaczyć, opowiem Wam już kolejnym razem.

Tymczasem zostawiam mapkę z naniesionymi atrakcjami na wyspie Kos oraz w okolicy. Te zaznaczone na żółto udało mi się zobaczyć. Reszta ciągle przede mną.

4 komentarze

  • Irmina

    Kurcze, jestem pozytywnie zaskoczona ile ciekawych rzeczy jest do zobaczenia na Kos! Głównie kojarzyła mi się z all inclusive. W kwestii historii trochę przypomina mi Cypr, który też był podbijany przez wiele nacji, a ich wpływy widać do dziś.

    • celwpodrozy

      Też byłam zaskoczona. Kos kojarzył mi się z wycieczką z biura podróży, co oczywiście nie oznacza, że tam nic nie ma, ale człowiek jakoś się nie interesował. Stwierdziłam, że skoro LOT zaoferował bilet w dobrej cenie, to można skorzystać i nie było rozczarowania. Grunt to zjeździć wyspę wzdłuż i wszerz oraz popłynąć na pobliskie wyspy (o tym jeszcze będzie).

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *