Okolice Mandalay, czyli dawne stolice królestwa

Tak naprawdę do Mandalay przyjeżdżamy dlatego, by zobaczyć okolice miasta. W jego pobliżu znajdują się bowiem cztery dawne stolice kraju, Amarapura, Inwa, Mingun oraz Sagaing. Miejsca te spokojnie można zobaczyć w jeden dzień, niemniej my na zwiedzanie mamy tylko pół, więc musimy wybrać to, co najbardziej nas interesuje. W planie zostają trzy pierwsze, Sagaing niestety odpada.

GALERIA

Na taką objazdówkę najlepiej wybrać się wynajętym autem czy też taksówką, gdyż komunikacja publiczna może stanowić wyzwanie, a do tego z pewnością będzie nas to kosztowało sporo czasu. My lokalnych przejazdów w tym przypadku w ogóle nie braliśmy pod uwagę. Jako że nasza grupa liczy aż 9 osób, oczywiste jest, że potrzebne będą co najmniej dwie taksówki.  W hotelu w Mandalaj prosimy o pomoc w zabukowaniu takiej wycieczki. Co się okazuje? Że nie ma najmniejszego problemu i że zamiast dwóch aut przyjedzie po nas bus, a może raczej autobus. Za wynajęcie kierowcy wraz z pojazdem na pół dnia (startujemy w południe, wracamy ok. 18:00 – 19:00) płacimy 90$, a więc 10$ na osobę. Cenę jest jak najbardziej ok, więc nie ma nad czym się zastanawiać.

Wynajęcie taksówki na cały dzień to koszt od 35 000 kyatów (ok. 95 zł) do 50 000 kyatów (ok. 135 zł).

Takim autobusem zwiedzamy okolice Mandalay

Mingun

Kolejność zwiedzania pomaga ustalić nam kierowca. Wiem, że często Mingun jest ostatnim punktem, zostawionym nawet na drugim dzień, niemniej my właśnie do tego miejsca zaczynamy objazd. Położona 11 km od Mandalaj wioska Mingun obecnie w niczym nie przypomina dawnej stolicy, którą kiedyś była. O jej świetności przypomina kilka świątyń, a szczególnie Mingun Paya, która miała być największą świątynią na świecie. Niemniej budowę jej przerwano zaraz na początku, gdyż król przestraszył się przepowiedni astrologa, który to oznajmił, iż wraz z ukończeniem budowli umrze jej zleceniodawca. Według planu świątynia miała mieć 150 metrów wysokości. Jej podstawa, którą można dziś zobaczyć mierzy zaledwie 50 m, a i tak robi ogromne wrażenie. W jej ścianach dostrzegalne są pęknięcia, pozostałe po jednym z trzęsień ziemi. W środku znajduje się małe pomieszczenie z wizerunkiem Buddy, przy którym czasami czuwają mnisi. W czasie prac budowlanych powstał także ogromny dzwon, ważący aż 90 ton, przez wiele lat uznawany za najcięższy na świecie.

Mingun Paya, Birma
Mingun Paya, Birma
Mingun Paya, Birma

Zaraz przy świątyni znajdują się schody, na które, jak widać, wspinają się turyści, nic sobie nie robiąc z widniejącego zakazu na wielkiej tablicy. Przyznaję, zakaz ignoruję i ja, gdyż bardzo kusi mnie widok z góry. Stąd rozciąga się panorama okolicę, dobrze widać rzekę Irawadi. Pięknie prezentuje się biała świątynia Hsinbyume Paya, którą także można zwiedzać.

Hsinbyume Paya, Birma
1484

Można by rzec, że Mingun Paya to dość turystyczne miejsce. Zwiedzający się kręcą, kramy z pamiątkami są, uliczni sprzedawcy także, a mimo to, według mnie, nie czuć tu jeszcze komercji. Polowanie na turystów urządzają często młode dziewczyny, sprzedając małe gadżety, jak wachlarze czy biżuterię. Owszem są uparte, ale ciągle bardzo miłe i roześmiane. A wszystko śmiesznie tanie, więc ciężko mi odmówić i kilka pamiątek ląduje w plecaku. Dodatkowo można się tu napić świeżego kokosa oraz kupić lokalne przekąski. Kręcą się tu także mnisi, co niewątpliwie dodaje uroku temu miejscu. 
 
DODATKOWE INFORMACJE
Wjazd do Mingun – 5000 kyatów. Kapelusz – 1500 kyatów. Wachlarz – 3000 kyatów. Torba – od 3000 do 4000 kyatów.
Mnisi Mingun Birma
Dziewczyny sprzedające pamiątki Mingun1519152215251512
Inwa
Inwa to kolejna dawna stolica królestwa birmańskiego, była nią aż przez 400 lat. Obecnie to także wioska, położona na brzegu rzeki Irawadi. I właśnie, aby się tu dostać, trzeba przepłynąć na drugą stronę rzeki, co kosztuje 1200 kyatów. Promy, a właściwie małe łódki kursują często, więc nie ma problemu z dostaniem się na miejsce.
    
1543
To, co zastajemy po drugiej stronie rzeki, wzbudza naszą konsternację, a wręcz zniechęcenie. Tłum dorożkarzy obstępuje nas od razu, oferując przejażdżkę po okolicy. Konie zaprzężone w pojazdy wyglądają strasznie, wychodzone, zdają się ledwo ciągnąć zaprzęg. Przejazd bryczką za dwie osoby kosztuje 10 000 kyatów. Ostatecznie chłopcy zostają na piwku, a dziewczyny decydują się na przejażdżkę. Staramy się wybrać takie dorożki, których właściciele zdają się dbać o swoje konie.
20160224_1330401653

Na terenie wioski znajduje się sporo świątyń, my zaglądamy tylko do jednej, ale jakże urokliwej. To Yadana Hsemee Pagoda, w całości zbudowana z cegły. Świątynia przypomina mi te z Baganu. Pomimo sporych zniszczeń robi ogromne wrażenie. Na jej terenie spotykamy młodego artystę, szkicującego oraz rysującego okoliczne pejzaże. Do mojego plecaka trafia kolejna pamiątka.

16061595Yadana Hsemee Pagoda Birma1611

Wioska jest niezwykle malownicza, pola ryżowe, małe chatki, złote pagody lśniące w oddali… spokój cisza, wiejski klimat. Tylko od czasu do czasu, mijające nas dorożki przypominają o tym, że jest to miejsce turystyczne. 
1575162316271658

Tak naprawdę zależy nam, aby dotrzeć do najważniejszego obiektu w tych okolicach, a jest nim klasztor Bagaya Kyaung, wybudowany w 1834 roku, postawiony na 276 palach. Podobnie jak ten w Mandalay, ten również wykonany został z drewna tekowego. Ponownie podziwiać można mistrzowskie zdobienia, piękne detale, które składają się wręcz na koronkową robotę. Wnętrze klasztoru jest ciemne, wręcz mroczne, drewno skrzypi pod nogami, co jeszcze bardziej potęguję tajemniczą atmosferę. Klasztor nie jest pusty, do tej mnisi udzielają tu lekcji.

Klasztor Bagaya Kyaun Inwa
Klasztor Bagaya Kyaun Inwa
Po wizycie w klasztorze decydujemy się na powrót. Czas nas goni, a też nie do końca czujemy się w porządku, co do formy transportu. Na objazd całej wioski trzeba poświęcić mniej więcej dwie godziny. Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w restauracji na obiad, jest ciut drożej, niemniej nie mamy tutaj wyboru. Jedzenie jest naprawdę smaczne. A co jeszcze można zobaczyć w Inwie? Oto najważniejsze atrakcje.
1669Atrakcje Inwy
Amarapura i most U Bein
Amarapura to kolejna miejscowość, która niegdyś pełniła rolę stolicy królestwa. Co prawda nie tak długo, jak Inwa, bo tylko przez 70 lat, niemniej taką rolą w historii Birmy również może się pochwalić. Nazwę miejscowości tłumaczy się jako „miasto nieśmiertelności”. Największą atrakcją tutaj, jaki i jedną z największych w Mjanmie, jest most U Bein, zbudowany z drewna tekowego na jeziorze Taunghthaman. Podobno najdłuższy tego typu na świecie, liczy sobie aż 1,2 km długości. Most ma ponad 200 lat i ciągle jest w użytku. Jego stan pozostawia co prawda wiele do życzenia, brakujących desek jest sporo i trzeba uważać, by nie wpaść do jednej z dziur lub nie skręcić nogi. A i w głowie może się zakręcić. Most powstał z pozostałości dawnego pałacu królewskiego. Kiedy podjęto decyzję o przeniesieniu do stolicy do Mandalay, a wraz z tym o budowie nowego dworu, stary z Amarapury rozebrano i na polecenie jednego z urzędników wzniesiono właśnie ów słynny most, który obecnie nosi imię owego urzędnika.
20160224_161630
1678 20160224_1619031683169120160224_162651
Spacer po moście U Bein zostawiamy sobie na koniec, koniecznie chcemy zdążyć na zachód słońce. Na miejsce docieramy około 17:00, zaczyna się lekko chmurzyć, widok jest niesamowity. Oto przed nami ukazuje się drewniany niekończący się most na drewnianych palach, który sprawia wrażenie, jakby miał się zawalić. A jednak widać na nim poruszające się postaci. Zdecydowanie trzeba przespacerować się na drugi brzeg rzeki Taunghthaman, raz, że samo przejście dostarcza nie lada emocjo, dwa – można nawiązać ciekawe znajomości. Wszyscy miło się tu uśmiechają, a nawet zagadują, szczególnie młodzi mnisi, którzy na początku jak gdyby nigdy nic sobie z nas żartują, a potem okazują się być wielkimi fanami piłki nożnej i Lewandowskiego.
1696
17041707
17181721
17271732
17341743_v2
1818

Zachód słońca można obserwować w jednej z nielicznych knajpek. Zimne piwko z widokiem na jezioro… czego chcieć więcej? A i przekąsić coś też można. Toaleta też jest, co prawda nie w standardzie, do którego przywykliśmy, ale kto by się tu przejmował takimi szczegółami. Załatwianie swojej potrzeby pod gołym niebem wcale nie jest takie nieprzyjemne.

1737
17481749
17571763
180720160224_171936
1792

Do Mandalay wracamy, gdy jest już ciemno. Wycieczka po okolicach miasta zdecydowania powinna znaleźć się w planie. Z perspektywy czasu stwierdzam, że pół dnia to zdecydowanie za mało. Jeden cały dzień były  już ok, choć można także zaplanować zwiedzanie na całe dwa. Jak to zrobić, dowiecie się u Ewy.

Termin: luty/marzec 2016

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>