Prison Island i kilkusetletnie żółwie

Po powrocie ze Spice Tour wybieramy się na drugą wycieczkę w tym dniu, a mianowicie na Prison Island (wynegocjowana cena za dwie to 28 USD za osobę). Tym razem płyniemy tylko naszą 5-osobą grupą łódką należącą do Jambo Guesthouse. Wyspa Więzienna, przez miejscowych zwana także jako Changii Island, oddalona jest o jakieś 20 minut drogi łodzią od portu w Stone Town. W miarę oddalania się od przystani i zbliżania do wyspy, kolory wody stają się coraz bardziej turkusowo-zielonkawe, dokładnie takie, jak na Malediwach… w końcu to ten sam ocean:)

GALERIA

2211.JPG

Wyruszyamy…

1234567.jpg

Nasz kapitan

2324.JPG

Takie kolory tuż przy brzegu

Jak się okazuje w cenę wycieczki wliczone jest także snurkowanie. Opływamy wyspę dookoła, dzięki czemu możemy zobaczyć nie tylko jej piaszczystą część. Wyspa ma 800 metrów długości oraz 230 metrów szerokości, więc jest naprawdę niewielka. Z oddali dostrzegamy mury dawnego więzienia, które zostało tu wybudowane pod koniec XIX wieku, jednak żaden więzień nigdy tu nie trafił. Więzienie stało się na pół roku ośrodkiem kwarantanny dla chorych na żółtą febrę. To, co widzimy to obraz pełen kontrastów… z jednej strony miejsce piękne, wręcz rajskie, z drugiej – miało mieścić przestępców i zbrodniarzy.

2267.JPG 2313.JPG

Po snurkowaniu możemy zejść na ląd. Kolor oceanu, plaża… takich widoków nigdy nie mam dość. Niektórzy rozkładają się na małej piaszczystej plaży, która powoli zanika (przypływ się zbliża), by jeszcze przez chwilę użyć oceanicznej kąpieli. My zatrzymujemy się na chwilę na pomoście i podziwiamy to, czym raczy nas Matka Natura. Po chwili udajemy się w głąb lądu do największej atrakcji tej wyspy.

2349.JPG 2330.JPG 2327.JPG 2334.JPG 2340.JPG

A co jest największą atrakcją tej wyspy? Kilkusetnieletnie ogromne żółwie Aldabry sprowadzone tu z Seszeli na początku XX wieku. To właśnie dlatego Zanzibar nazywany jest także „domem żółwia”. Najpierw przywieziono tu cztery, które żyjąc w bardzo dogodnych warunkach, zaczeły się szybko rozmnażać. Jeszcze w latach 50-tych żółwie swodobnie spacerowały sobie po wyspie, jednak zaczęły padać łupem złodziei, dlatego zdecydowano się coś z tym zrobić. W latach 90-tych stanęło tu ogrodzenie, a żółwie są pilnie strzeżone.

2359.JPG

Gdy wchodzę do środką, zamieram… one są naprawdę wszędzie! Trzeba slalomem je omijać, by przejść dalej. Po raz pierwszy widzę tak ogromnych przedstawicieli tego gatunku, wygląda to niesamowicie (choć może zapach do najprzyjemniejszych nie należy, wiadomo, toaletę też mają na miejscu). Prawie każdy z nich ma na skorupie napisaną jakąś liczbę, która oznacza ilość przeżytych lat. Najstarsze mają ponad 200! Myślicie, że skoro to żółwie, to pewnie śpią non stop i ledwą się poruszą? Ależ skąd! Niektóre są całkiem ruchliwe i kiedy tak podziwiam jednego osobnika, drugi właśnie „atakuje” mnie z drugiej strony. W pewnym momencie czuję jakieś łaskotanie na stopach i łydkach, jeden koleżka ewidentnie domaga się mojej uwagi. Można je głaskać i karmić sałatą bądź szpinakiem, które uwielbiają.

2371.JPG 2360.JPG 2361.JPG 2363.JPG 2366.JPG 2370.JPG 2372.JPG 2377.JPG

Po spotkaniu z żółwiami udajemy się na dalszy rekonesans wyspy. Do ruin niedoszłego więzienia prowadzi bardzo ładna alejka. Jest też restauracja, w której niestety próżno szukać lokalnego jedzenia, ale nie na jedzenie tu przyjechaliśmy. Wyspa należy do rządu, w północno-zachodniej części znajduje się tu wypoczynkowy resort, który liczy piętnaście bungalowów, kort tenisowy oraz basen. Owe domki możemy zobaczyć w czasie opływania wyspy. Można powiedzieć, że ruiny więzienia nieco straszą i nie bardzo wpasowują się w krajobraz wyspy. Okna z kratami, porośnięte mury i ta pustka… Alejka, która tu prowadzi kończy się tradycyjną zanzibarską bramą, za którą prawdopodobnie znajduje się rządowy resort.

2389.JPG 2394.JPG 2395.JPG 2397.JPG 2401.JPG 2403.JPG 2409.JPG 2415.JPG 2418.JPG 2413.JPG

Trzeba się powoli zbierać. Jarek wskakuje jeszcze do wody na krótką kąpiel, jednak plaży już w zasadzie nie ma, bo woda zakryła ją całą. Czekamy aż inne łódki odpłyną, a potem próbujemy dostać się do naszej.

2423.JPG 2425.JPG 2437.JPG

Po 20 minutach znowu dopływamy do Stone Town. Słońce pięknie oświetla brzeg. Jeśli zapytacie mnie, czy na Prison Island warto się wybrać, odpowiem, że zdecydowanie tak. A jeśli będziecie z wycieczki zadowoleni, nie zapomnijcie o napiwku dla kapitana:)

2460.JPG 2461.JPG 2440.JPG

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>