-
Autobusem z Dar es Salaam do Moshi
Pewnie zastanawiacie się dlaczego przyszło nam do głowy jechać taki kawał autobusem i to w kraju, gdzie drogi podobno bywają różne, a już szczególnie po porze deszczowej mogą być nieprzejezdne. Przecież można pokusić się na lot jakąś tanią afrykańską linią i 8 godzin jazdy zamienić na godzinkę. Oczywiście, że można. Jednak autobus ma swoje zalety. Po pierwsze cenę. Jest tańszy niż bilet lotniczy, przynajmniej był w momencie, kiedy my sprawdzaliśmy loty (z czteromiesięcznym wyprzedzeniem bilet linii Fastjet można kupić za 35$). Po drugie, poruszając się drogą lądową można zobaczyć całkiem spory kawałek Tanzanii, czego z samolotu z pewnością nie dojrzymy. A…
-
Czy Afryka jest naprawdę dzika? Pierwsze wrażenia po powrocie z Czarnego Lądu
To była niewątpliwie podróż życia! Często słyszałam, że jeśli ktoś raz tam pojedzie, to wróci zakochany w tym kontynencie. Przyznaję, że mam podobne odczucia. Nie ma tam luksusów, przepychu (no oprócz owocowego), nie powinno włóczyć się po zmroku, warunki życia są diametralnie inne od tych, do których przywykliśmy, a jednak jest coś, co potrafi zachwycić i przyciągnąć. Piękne krajobrazy, przyjaźni i pomocni ludzie, kolorowo ubrane kobiety dźwigające wszystko na głowie (nawet wielkie walizki), roześmiane dzieciaki (niestety biedne i często wyciągające ręce po wszystko). To wszystko tworzy zupełnie inny świat od tego, który znamy. Mimo że cały wyjazd był krótki, mieliśmy okazję całkiem…
-
Afryka, Informacje praktyczne, Tanzania Informacje praktyczne, Zanzibar, Zanzibar Informacji praktyczne
Tani nocleg na zanzibarskim wybrzeżu
Zanzibar słynie z pięknych białych plaż, nad którymi chylą się szumiące palmy. Kolor oceanu to wszelakie odcienie niebieskiego pomieszane z turkusem i szmaragdową zielenią. W takim miejscu można poczuć się jak w raju i takim też mianem cieszy się zanzibarskie wybrzeże. Najpopularniejsza wśród turystów jest plażą Nungwi. Jej piękna nikt nie kwestionuje, niemniej jest bardzo komercyjnie i dość drogo, czego my akurat chcemy uniknąć. Dlatego też podczas poszukiwania kwaterki nasze oczy skierowały się w kierunku Jambiani oraz Paje. Tutaj czuć prawdziwy zanzibarski klimat, przypływy – odływy, kobiety zbierające algi, a wszystko to w bardzo powolnym tempie, jak gdyby czas nie miał…
-
Szybki spacer na tarasy widokowe w Mulaj Idris
Mulaj Idris już w drodze do Volubilis zwraca naszą uwagę. Malowniczo położone na wzgórzu od razu zachęca do tego, by zatrzyć się w nim choćby na chwilę. Od Volubilis dzieli je około 4,5 km, więc na upartego można ten dystans pokonać na piechotę. Niemniej przy palącym upale, może to nie być dobrym pomysłem. Jako że dogadujemy się z panem taksówkarzem (za dodatkowe 50 Dh zgadza się nas tam zawieźć), w prawie 5 minut docieramy do miasteczka. Tu wysiadamy na pochyłym placu w dolnej części miasta, przy którym właśnie zatrzymują się taksówki. Umawiamy się z naszym panem kierowcą na półgodzinne zwiedzanie.
-
Rzymski akcent w Maroku, czyli ruiny Volubilis
Odwiedzenie rzymskich ruin Volubilis planujemy od samego początku. Czy to w przewodniku, czy na forach, wszędzie wszyscy zachęcają do wybrania się w to miejsce. Czy warto zobaczyć ruiny w Volubilis? Jeśli interesujecie się historią, lubicie wszelkiego rodzaju ruiny, pozostałości po dawnych czasach, odpowiedź brzmi tak. Wypad można śmiało połączyć ze zwiedzaniem Meknes oraz małego miasteczka Mulaj Idris (Moulay Idriss), leżącego nieopodal Volubilis. Tak też właśnie robimy. Te trzy miejsca udaje nam się zobaczyć jednego dnia. Volubilis oddalone jest od Meknes o 33 km, natomiast Mulaj Idris o niecałe 5 km, tak więc bez problemu można owe atrakcje wpisać na jednodniową…
-
Safari w Tanzanii… przegląd agencji
Najpierw miał być sam Zanzibar, czyli Stown Town, a potem rajskie plaże w Paje czy Jambiani. Ale jechać do Tanzanii i nie być na safari? Fakt, czasu mamy mały, bo tylko 10 dni na całą wyprawę, ale to jak nie my jest mistrzem w zarządzaniu czasem i organizowaniu długim wypraw w krótkim terminie? No tak, jeszcze problem budżetu, bo takie safari to nie lada kosztowna sprawa. Dlatego postanowiłam zrobić porządny reaserch i znaleźć firmę, która nie puści nas z torbami. Pierwsza czynność to zanurkowanie w Internecie i znalezienie list agencji, relacji z safari oraz opinii o tego typu firmach. Nie było…
-
Co koniecznie trzeba zobaczyć w Fezie, czyli dzień pierwszy z przewodnikiem
Nie ma drugiego takiego miejsca ani w Maroku, ani nigdzie indziej. W Fezie od razu przeniesiesz się w czasie, i to o tysiąc lat. To najlepiej zachowane średniowieczne miasto w muzułmańskich krajach. O tym, że miejscowi inaczej mierzą czas, może świadczyć fakt, że jedna z dwóch medyn, Fas al-Dżadid nazywana jest nową, choć powstała w XIII wieku. W jej granicach znajduje się pałac królewski oraz dawna żydowska dzielnica mallah. Stara medyna to Fas al-Bali, rozbudowywana była od początku istnienia miasta i stanowi najbardziej zawiłą oraz skomplikowaną medynę na świecie. Podczas pysznego śniadania na dachu riadu zjawia się właścicielka kwaterki (tak,…
-
A gdyby tak zamieszkać w Afryce… wywiad z Markiem z Gambii
Kontakt do Marka dostaję od Ewy, założycielki Warszawskiej Grupy Wyjazdowej. W lutym tego roku kilkuosobowa ekipa wyrusza w prawie miesięczną podróż do Gambii. Jadą tam na własną rękę. Na miejscu jest już Marek Król, zapalony podróżnik i eksplorator najdalszych zakątków, który to przyjechał tu w styczniu i postanowił zostać na zawsze!
-
Cel z kamerą w feskiej medynie
Medyna w Fezie uważana jest za najwspalnialszą w całym Maroku. Niesamowite jest to, że wygląda ona dokładnie tak, jak stulecia temu. Jest najlepiej zachowaną średniowieczną medyną spośród wszystkich muzułuamańskich miast. Atrakcją samą w sobie jest obserowanie mieszkańców i ich codziennego życia, które mimo najazdu licznych grup turystów pod wieloma względami jest wciąż takie same jak blisko tysiąc lat temu. Labirynt ulic i uliczek przyprawia o prawdziwy zawrót główy i nawet ktoś z nadzwyczajną orientacją w terenie bardzo łatwo zgubi się w tej plątaninie zakamarków.
-
Jedziemy dalej… kierunek Fez
Z Szafszawanu ruszamy wieczornym autobusem do Fezu. Udało się nam zakupić dosłownie ostatnie bilety na ostatni przejazd, tak więc radzę zadbać o to z wyprzedzeniem. Bilet kosztuje 75 Dh. Autobus przyjeżdża punktualnie, wrzucamy plecaki do bagażowej wnęki i zajmujemy miejsca. Artur do końca obserwuje na zewnątrz załadunek wszystkich toreb i walizek, co by mieć pewność, że nikt bez potrzeby w naszych bagażach grzebać nie będzie. Cała podróż ma trwać prawie 5 godzin (planowy przyjazd o 22:45), jednak poprzez pewną przygodą nieco się przedłuża.





















